Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jodłowiec po meczu z Podbeskidziem: Nasza gra nie wyglądała tak źle

Jodłowiec po meczu z Podbeskidziem: Nasza gra nie wyglądała tak źle

Piłka nożna | 02 grudnia 2013 13:51 | Przemysław Drewniak
Tomasz Jodłowiec (z lewej) nie zaliczy powrotu w rodzinne strony do udanych
fot. x - news / T-Mobile Ekstraklasa
Tomasz Jodłowiec (z lewej) nie zaliczy powrotu w rodzinne strony do udanych

Dopiero co krytykowaliśmy Legię po fatalnym występie przeciwko Lazio, a stołeczny zespół już zdążył ponownie się skompromitować. Podopieczni Jana Urbana przegrali w Bielsku-Białej na boisku ligowego outsidera i potwierdzili, że ostatnio ich forma stacza się po równi pochyłej. Zdaniem Tomasza Jodłowca, który udzielił nam krótkiej rozmowy po meczu z Podbeskidziem, warszawianie nie zasłużyli w niedzielę na taki rezultat.


Przez większą część meczu w Bielsku prowadziliście grę, ale co z tego, skoro Legia znów się skompromitowała…

Trochę źle weszliśmy w ten mecz, ale potem nie było już tak źle. Po kwadransie obudziliśmy się i później to my prowadziliśmy grę. Mieliśmy sytuację, ale ciągle brakowało nam ostatniego podania. Nasza gra mogła momentami się podobać, ale nie ma to żadnego znaczenia, skoro nic nie wpadło do bramki rywali.


Podbeskidzie zasłużyło na zwycięstwo?

Trzeba docenić ambicję gospodarzy, ale na pewno nie zasłużyli dziś ani na trzy punkty, ani nawet na jeden. Teraz nie ma już sensu tego roztrząsać, taka jest piłka.


Sędzia nie uznał bramki strzelonej przez Henrika Ojamę. To był kluczowy moment, bo Wam podciął trochę skrzydła, a Podbeskidzie nabrało nowych sił i strzeliło bramkę. Arbiter podjął słuszną decyzję?
Absolutnie nie. Bramka Henrika powinna zostać uznana. Skoro ktoś wraca ze spalonego, to przecież nie uczestniczy w grze, a strzał był i tak nie do obrony dla bramkarza. Sędzia był zresztą dziś trochę zagubiony. Sam może sobie nie zdawać z tego sprawy, ale to się czuje, gdy się jest na boisku.


Ostatnie dni to dla Was bardzo trudny czas. Po porażkach z Lazio i Podbeskidziem można używać w kontekście Legii słowa kryzys?
Nie możemy sobie wmawiać, że wpadliśmy w kryzys. Przed sezonem wiadomo było, że przyjdzie taki moment, w którym coś nam nie będzie wychodzić, to naturalne. Nasza gra w Bielsku nie była najgorsza. Musimy dołożyć do niej skuteczność i myślę, że w kolejnych spotkaniach wyjdziemy na prostą.


Obok Zagłębia Lubin jesteście chyba najbardziej krytykowaną polską drużyną. Nie czujecie, że spotyka Was niesprawiedliwość? W końcu nadal jesteście liderem Ekstraklasy i wydaje się, że mimo wszystko macie sytuację pod kontrolą.
Gramy o mistrzostwo Polski, więc każdy ma wobec nas wysokie wymagania. Presja, która na nas ciąży, jest momentami bardzo wysoka, ale takie jest życie piłkarza. Doskonale to rozumiemy i konstruktywna krytyka nas jakość specjalnie nie drażni. My musimy wziąć się w garść, przeanalizować błędy i w dobrym stylu zakończyć rundę jesienną.


Mecz w Bielsku był dla Ciebie okazją do powrotu w rodzinne strony (Jodłowiec urodził się w Żywcu – przyp. red.). Jeszcze jako młody zawodnik reprezentowałeś przez pół roku barwy Podbeskidzia. Jak wspominasz ten czas?

Grałem w Podbeskidziu przez pół roku w pierwszej lidze i wspominam ten czas bardzo dobrze, bo dzięki niemu wybiłem się wyżej. Graliśmy wówczas w barażach o utrzymanie. Jestem z tego regionu, więc miło było tutaj wrócić. Szkoda tylko, że wyjeżdżamy bez punktów.


Rozmawiał w Bielsku-Białej Przemysław Drewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)