Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Efekty widoczne gołym okiem – co przyniosła reforma Ekstraklasy?

Efekty widoczne gołym okiem – co przyniosła reforma Ekstraklasy?

Piłka nożna | 13 grudnia 2013 15:01 | Sebastian Ibron

fot. PZPN

Po reformie Ekstraklasy da się dostrzec, że mamy więcej emocjonujących spotkań. Tak, emocjonujących i jest ich dość sporo. Praktycznie w każdej kolejce trafia się mecz, w którym pada sporo bramek. Odbyło się kilka meczów w tym sezonie, które spokojnie mogą konkurować o miano najlepszego spotkania ostatnich paru lat, co jest na pewno pocieszające jak i krzepiące.

 

Niestety, ale możemy cieszyć się jedynie dużo większą liczbą emocjonujących spotkań, ewentualnie niewiele wzrastającym poziomem ligi, choć i od tej reguły są odstępstwa. Spotkanie Cracovii z Lechem, które skończyło się kosmicznym wynikiem 1:6 mogłoby stanowić za wizytówkę naszej ligi. Nie tylko ze względu na dużą ilość bramek, ale względu na nieustannie szybkie tempo gry, kombinacyjną grę, przyzwoitą skuteczność, wyjątkową liczbę strzałów, mnogość kontrataków, niezłe parady golkiperów czy cztery stemple na słupku Gostomskiego autorstwa Boljevicia.

 

Nie było to jedyne spotkanie na takim poziomie. Mecze Górnika z Wisłą czy Ruchem to spotkania, które również mogłyby służyć za pokazowe. Było jeszcze kilka spotkań, które naprawdę warto sobie przypominać co jakiś czas, ponieważ do niedawna takich meczów nie widywaliśmy.

 

Jaki wpływ na kluby, zawodników i Ekstraklasę ma nowa reforma? Śmiem twierdzić, że spory.


Ligę rozpoczęliśmy w innym terminie niż zwykle, bo już w lipcu i to praktycznie w połowie, a kończymy jesień dwa tygodnie później. W trakcie rundy trzy razy zadrzyło się, że były grane trzy kolejki z rzędu, czyli następowało dziewięć dni kolejno po sobie, w których rozgrywane były mecze. Był to niesamowity maraton i kluby musiały sobie radzić, a przede wszystkim musiały poszerzyć swoje kadry. Wiadomo, że nie mamy w naszym kraju klubu, który jest zarządzany przez szejków czy innych oligarchów. Każdy musi sobie radzić jak najlepiej w dość mikrym zakresie finansowym. Całe szczęście ostatnimi czasami zaczęła pojawiać się tendencja do korzystania z zawodników z lokalnego rynku, natomiast zaprzestano sprowadzać masowy zaciąg z zagranicy.

 

Przeczesywanie lokalnego rynku stało się bardziej korzystne z racji finansowych, ponieważ w dobie gry bardzo szybkich kolejek należy mieć na uwadze, że nie będzie można korzystać ciągle z jednej jedenastki i jest potrzebna szersza ławka rezerwowych, a zawodnicy z zagranicy często kosztują więcej. Działacze doszli więc do wniosku, że lepiej wprowadzać młodzież w szeregi pierwszej drużyny kosztem nic nie wartych obcokrajowców, po których w czasie sześciu miesięcy nie zostanie żaden ślad. W dodatku warto mieć na uwadze, że tych młodych Polaków można wypchnąć za nieco większy pieniądz, a z najemników z obcych krajów nie ma często żadnych profitów.

 

W tym sezonie objawiło nam się wielu zawodników, którzy pokazują się z naprawdę dobrej strony i bez kompleksów wchodzą w realia naszej ligi. Z tych graczy można by ułożyć naprawdę solidną jedenastkę, a w dodatku zyskują na tym nasze reprezentacje młodzieżowe i nie wykluczone jest, że już zimą niektórzy wyróżniający się piłkarze opuszczą swoje gniazdo i dołączą do sporej maści emigrantów. Natomiast pozytywne w tym procesie będzie to, że kluby zyskają finansowo, a promując zawodnika i odsprzedając do zagranicę kluby zaczną być regularniej obserwowane i niewykluczone jest, że będzie to stała tendencja jeżeli będą wynajdywały godnych zastępców.


Piłkarsko więc zyskujemy. Jak to jest z marketingiem i wizerunkiem Ekstraklasy w oczach Polaków? Skoro już ustaliłem, że kluby kreują młodych zawodników, to wiadomo, że gdy szersza gawiedź dostrzeże, że jest dla kogo obserwować mecze to zwyczajnie zaczną je oglądać. Z telewizji lub ze stadionu, częściej jednak z telewizji. Trzy kolejki po sobie różnie wpływają zarówno na frekwencję jak i na oglądalność przekazu telewizyjnego. Dziewięciodniowe serie spotkań pomiędzy takimi potęgami jak Podbeskidzie czy Widzew Łódź bywają bardzo męczące i na tego typu meczach ani nie ma tłumów na stadionach, ani pół narodu nie wstrzymuje oddechu słysząc o tym meczu. Całe szczęście, rzadko zdarzają się tak niefortunne okoliczności i często możemy zaobserwować spotkania, w których jeżeli gra nie toczy się do ostatniego gwizdka, to przynajmniej pada wiele bramek.

 

Liczba bramek wpływa wprost na atrakcyjność meczów, a to powinno przekładać się na frekwencje i ilość widzów telewizyjnych. Czy tak jest? Niekoniecznie. Jeżeli trzy szybkie kolejki trwają dziewięć dni, to pojedynki odbywają się w takie dni jak poniedziałki, wtorki, środy czy czwartki. Siłą rzeczy nie wpływa to korzystnie na ilość kibiców na trybunach. Nie oznacza to jednak, że maleje zainteresowanie meczami. Po prostu często nie można być na dwóch czy trzech meczach w przeciągu dziewięciu dni. Z kolei mecze derbowe lub pomiędzy lepszymi drużynami muszą cieszyć się sporym zainteresowaniem, nawet w dzień powszedni i przy planowaniu szybkich kolejek warto mieć na uwadze jakość drużyn, które będą grały, bo wiadomo jak się prezentuje sytuacja, gdy mecze przyciągają garstki fanów. Taki mecz nawet ciężko ogląda się z perspektywy telewizora.

 

Atrakcyjność spotkań i niezła frekwencja wpływa na ogólny odbiór ligi, a powszechnie wiadomo, że nasza liga jest jak ładne opakowanie. Z zewnątrz prezentuje się naprawdę przyzwoicie i w kwestiach marketingowych i percepcyjnych dla przeciętnych widzów nie mamy się czego wstydzić nawet wobec mocnych lig zagranicznych. Więcej spotkań oznacza, że więcej osób doświadczy naszej ligi od wewnątrz, a nie jedynie z zewnątrz. Ładne pudełko zawsze zachęca, tylko należy postawić jedno zasadnicze pytanie. Czy zawartość jest godna jej efektownego opakowania?

 

Myślę, że nowa reforma Ekstraklasy to dobry krok ku temu, żebyśmy nie musieli wstydzić się naszej ligi, piłkarzy, klubów i zaczęli rzeczywiście produkować drużyny eksportowe. Panie Zbigniewie – wielki plus ode mnie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)