Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Strzelanina w Manchesterze! 9 goli, City gromi Arsenal 6:3!

Strzelanina w Manchesterze! 9 goli, City gromi Arsenal 6:3!

Piłka nożna | 14 grudnia 2013 16:32 | Michał Kozera

fot. Premier League / facebook.com

Jeśli liga angielska potrzebuje definicji, to na Etihad Stadium dziś ją stworzono. Hit na szczycie, spotkanie lidera Premier League z 4. ekipą tabeli zakończyło się kanonadą bramek. Aż 6 razy Szczęsnego pokonali zawodnicy Manchesteru City, którzy wygrali to spotkanie wobec 3 trafieniom Arsenalu. Dla londyńskiej ekipy dwie bramki zdobył powracający na dobre po kontuzji Theo Walcott, natomiast strzelecko zadebiutował w City Fernandinho, również z dwoma trafieniami.

 

Wielkie strzelanie ruszyło już w 13 minucie. Zaczęło się od kornera wykonanego przez Nasriego – jego wrzutka poszybowała na głowę Demichelisa, który przedłużył do Aguero. Argentyńczyk uderzył z woleja i otworzył wynik na własnym stadionie. W 30 minucie za odrabianie strat zabrał się Theo Walcott – skrzydłowy Kanonierów pokonał Pantilimona, który nie popisał się interwencją w tej sytuacji. Stan remisowy trwał tylko 8 minut, kiedy Zabaleta w polu karnym zagrywa piłkę na nabiegającego Negredo, a ten pewnie daje prowadzenie Obywatelom. Pod koniec pierwszej połowy Arsene Wenger musi dokonać pierwszej zmiany – boisko opuszcza kontuzjowany Kościelny, którego zastępuje Thomas Vermaelen.

 

Drugą połowę zaczęło wzorowo City powiększając prowadzenie w 49 minucie. Popisowo zachował się Fernandinho, strzelając spoza pola karnego. Dla równowagi, zawaliła defensywa Arsenalu – Sagna fatalnie podając piłkę koledze zaprosił rywala do zdobycia kolejnej bramki. Chwilę przed zdobyciem lista kontuzji się wyrównuje – boisku musi opuścić Aguero, którego zmienia Navas. W 62 minucie znów wyraźnie dał znać o sobie Walcott, który otrzymał świetną piłkę od Ramseya na trzynasty metr i przelobował bezradnego Pantilimona. Jeżeli kibice Kanonierów myśleli wówczas, że ich działa znów zaczęły strzelać, grubo się musieli zawieść 3 minuty później. Jesus Navas z wyrachowaniem dogrywa piłkę do stojącego w polu karnym Silvy, który podwyższa wynik na 4:2. Gdy już wydawało się, że stan bramkowy zadowoli graczy błękitnej części Manchesteru, ci wrócili do strzelania. Fernandinho postanowił nie poprzestać na debiutanckiej bramce, a pomógł mu w tym Nasri. Dwie minuty później ujrzeliśmy ostatni zryw Arsenalu – ich łabędzi śpiew dał 3 bramkę dla Kanonierów. Wszystkiemu winien Per Mertesacker, zamieniający dośrodkowanie Sagny na gola. Ostatnie słowo musiało jednak należeć do gospodarzy, którym pomógł Wojciech Szczęsny, faulujący Milnera. Oprócz żółtej kartki od sędziego, polskiego golkipera ukarał również Yaya Toure trafieniem z rzutu karnego.

 

Jeżeli zespoły Premier League kibicowały którejś z drużyn w tym spotkaniu, to większość głosów poszła zapewne w stronę City. Manchester miał dziś szanse zniwelować stratę nie tylko swoją, ale również innych zespołów, do prowadzącego Arsenalu. Teraz to od innych ekip zależy jak wykorzystają podarunek od Obywateli. Sami gracze Manchesteru City w nagrodę mogą dopisać sobie kolejne trzy punkty. Czy awansują w tabeli? To zależy od wyników Liverpoolu i Chelsea, które muszą wygrać, wówczas będą tracić do wciąż liderującego Arsenalu tylko 2 oczka (City brakuje 3).

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)