Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bieg przez płotki Borussii Dortmund

Bieg przez płotki Borussii Dortmund

Piłka nożna | 14 grudnia 2013 23:24 | Hubert Błaszczyk
Bramka Kevina Grosskreutza spowodowała, że Borussia jest w 1/8 finału LM.
fot. Flickr
Bramka Kevina Grosskreutza spowodowała, że Borussia jest w 1/8 finału LM.

Tegoroczny sezon dla Borussii Dortmund nie jest drogą usłaną różami. Zaczęło się obiecująco – od zwycięstwa w Superpucharze Niemiec z Bayerem Monachium 4:2 – później było już jednak tylko gorzej. W ostatnich pięciu spotkaniach wicemistrzowie Niemiec wygrali zaledwie raz, przegrali trzykrotnie i raz remisowali. Ten ostatni wyczyn miał miejsce w sobotę, kiedy zdołali odrobić dwie bramki straty w Hoffenheim.


Grosskreutz uratował sezon


Sezon w Dortmundzie mógł się skończyć już w środowy wieczór. Robert Lewandowski i spółka męczyli się niemiłosiernie w Marsylii z najsłabszym w grupie Olympique. W dodatku przez blisko godzinę grali w przewadze. Nic nie chciało jednak wpaść do bramki strzeżonej przez Mandandę, dopiero taś, taś w 87. minucie – jak nazwał uderzenie Kevina Grosskreutza Robert Lewandowski – spowodował, że w Dortmundzie mogą mówić, iż jeszcze walczą o jakieś trofeum.


W Bundeslidze drużyna Juergena Kloppa traci już 12 punktów do świetnie dysponowanego w tym sezonie Bayernu Monachium i nikt nie łudzi się, że dortmundczycy będą w stanie zbliżyć się do najbogatszego zespołu w Niemczech. Pep Guardiola po porażce w Superpucharze nie popuści Borussii, co można było już zaobserwować w starciu dwóch drużyn na Signal Iduna Park. Po spotkaniu najgłośniej nie mówiło się o efektownym zwycięstwie Bayernu, a o krecie, który podał skład monachijczyków mediom. To pokazuje jak prestiżowo Hiszpan traktuje starcia z Borussią i jak mocno wicemistrzowie Niemiec nadepnęli mu na odcisk lipcową wygraną.


To jednak nie Bayern jest teraz największą zmorą Borussii. Dortmundczyków biją już bowiem takie zespoły jak Bayern Leverkusen (5 punktów przewagi i 1 mecz do rozegrania) czy Wolfsburg (3 punkty straty). O tegorocznej dyspozycji zespołu trzech Polaków niech świadczy fakt, że tyle samo punktów ma Borussia Moenchengladbach – drużyna bez większych gwiazd.


Plaga kontuzji


Na grę Borussii w tym sezonie ogromny wpływ mają kontuzje. Klopp musiał przestawić niemal cały blok obronny, bo na dłuższy czas wypadli mu z gry Neven Subotić, Mats Hummels, Ilkay Gundogan, a ostatnio też Sven Bender – zawodnik najbardziej niedoceniany, ale odwalający czarną robotę, która jest nieoceniona. Problemy formacji obronnej zespołu z Dortmundu sprawiły, że wcześniej do gry po kontuzji wrócił Łukasz Piszczek. Lewy obrońca reprezentacji Polski powrót planował w rundzie wiosennej, tymczasem zadebiutował w tym sezonie w końcówce spotkania ligowego z Bayernem Monachium. Piszczek to charakterny gracz, który nie raz pokazywał, że potrafi szybko zaadaptować się do zastanych warunków. Polak szybko nadrobił braki kondycyjne i w ostatniej kolejce w meczu z Hoffenheim uratował remis.


Brakuje Goetze


Borussii czkawką odbija się też transfer Mario Goetzego do Bayernu Monachium. Działacze z Signal Iduna Park wiele w tym przypadku zrobić nie mogli. Podobnie będzie zapewne z Robertem Lewandowskim, bo monachijczyków w Niemczech nie jest w stanie przebić nikt. Goetze w Monachium jest jednym z wielu, ale potrafi zrobić różnicę, co pokazuje w spotkaniach Ligi Mistrzów. 3 bramki i asysta w 5 meczach mówią same za siebie.


Tak skuteczni jak Goetze nie są Henrich Mchitarjan i Pierre Emerick Aubameyang, którzy dobrze prezentują się w rozgrywkach Bundesligi, a gdy przychodzi do gry w Lidze Mistrzów tracą skuteczność. Obaj dali drużynie zaledwie po jednej bramce i lepsze występy przeplatali gorszymi, dlatego też dortmundczycy do końca drżeli o wyjście z grupy.


Słabszy sezon musiał przyjść


Może to truizm, ale słabszy sezon Borussii musiał kiedyś nadejść. Dwa mistrzostwa Niemiec, jedno wicemistrzostwo, finał Ligi Mistrzów, wygrany Puchar Niemiec i wreszcie sensacyjna wygrana na początku sezonu w meczu o Superpuchar – te osiągnięcia muszą budzić szacunek. Wygrywać jednak cały czas się nie da. Zwłaszcza, że na rynku niemieckim Bayern Monachium jest gigantem i w ostatnim czasie skupuje najlepszych zawodników. Ogromne środki finansowe zainwestowane w drużynę, musiały w końcu się zwrócić. Była złota era Dortmundu – teraz nadszedł czas na Monachium.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)