Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tottenham upokorzony na White Hart Lane, niebotyczna forma Suareza

Tottenham upokorzony na White Hart Lane, niebotyczna forma Suareza

Piłka nożna | 15 grudnia 2013 18:58 | Sebastian Ibron

fot. live4liverpool.com

Zapewne każdy, kto ma w pamięci mecz na Etihad Stadium pomiędzy The Citizens a Arsenalem liczył zapewne, że spotkanie pomiędzy Tottenhamem a Liverpoolem nie zawiedzie i czeka nas kolejny wielki spektakl w Premier League. Nie był to wprawdzie mecz okraszony taką ilością bramek, jednak na brak dobrej, szybkiej gry narzekać nie można było.


Na początku spotkania okazję do strzału miał Coutinho i gdyby zachował się spokojniej i dobrze uderzył piłkę, to zatrudniłby golkipera „Kogutów”. Parę minut później Panu Bogu w okno uderzył Aaron Lennon. W piętnastej minucie spotkania zahaczany w obrębie pola karnego był Luis Suarez, ale sędzia faulu nie odgwizdał i ostatecznie mieliśmy rzut rożny po odbitym strzale Urugwajczyka. Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem dominacji Liverpoolu, szczególnie dobrze prezentował się Raheem Sterling.


W osiemnastej minucie spotkania znakomicie zorientował się w sytuacji Suarez. Sterling zagrał do Suareza, a ten zagrał piłkę prostopadłą, wślizgiem piłkę wyratował Dawson, ale dopadł do niej Henderson, który oddał piłkę Urugwajczykowi i po przełożeniu „na raz” Walkera umieścił piłkę strzałem po ziemi w długi róg. Cztery minuty później sam na sam z Hugo Llorisem wyszedł ponownie napastnik Liverpoolu po prostopadłym podaniu Sterlinga, ale kąt był zbyt ostry i w tym pojedynku zwyciężył Francuz. W 28. minucie Suarez piękną podcinką zagrał piłkę do Coutinho, piłka mocno opadała, jednak trafiła w poprzeczkę, a odbitą piłkę przyjął Johnson i uderzył bardzo mocno zza pola karnego.


W 31. minucie strzał głową oddał Nacer Chadli po dośrodkowaniu z kornera Lewisa Holtby’ego. Chwilę później fatalny błąd popełnił golkiper gości, który wychodząc za pole karne jedynie lekko musnął futbolówkę, dopadł do piłki Suarez, jednak postanowił przyjąć piłkę i tym samym dał czas obrońcom i bramkarzowi Tottenhamu na powrót, ostatecznie sytuację wyratował Lloris. W 38. minucie Soldado zagrał z lewej strony do Holtby’ego, a ten uderzył obok bramki. W 40. minucie Sterling zagrał do Coutinho, który pięknie zgrał do Hendersona, bramkarz strzał Anglika obronił, Suarez jeszcze dobijał, na końcu dopadł do piłki środkowy pomocnik Liverpoolu i celnie przymierzył w krótki słupek.


Pierwsza połowa była zdecydowanie zdominowana przez gości. W drugiej połowie mocny strzał oddał Robert Soldado ze skraju pola karnego. Liverpool nie pozostawał dłużny, trzy minuty później Sakho uderzył w słupek z bliskiej odległości. W 59 minucie zakotłowało się w polu karnym przyjezdnych, faulowany był Soldado przez Skrtela, jednak sędzia Moss znów nie skorzystał z gwizdka, a Tottenham oddawał zażarcie strzały, lecz wszystkie zostały zablokowane. W 63. minucie Paulinho otrzymał czerwony kartonik za bardzo agresywny faul na Luisie Suarezie. Brazylijczyk kopnął Urugwajczyka wyprostowaną nogą na wysokości klatki piersiowej, tym samym utrudnił gospodarzom odrabianie strat do The Reds. W 71. minucie Henderson zagrał prostopadle do Suareza, który stanął oko w oko z bramkarzem „Kogutów”, jednak ten postanowił odejść na lewą nogę, czym skrócił sobie kąt i ułatwił zadanie Llorisowi, z dużej chmury mały deszcz, mieliśmy tylko rzut rożny. Przepiękną bramkę zdobył Liverpool w 75. minucie, Henderson przepięknie odegrał piętką pomiędzy nogami obrońcy, Suarez lekko wrzucił na długi słupek, a tam znajdujący się Flanagan skontrował piłkę w długi róg i odbita piłka od poprzeczki wpadła do siatki. W 83. Minucie Sterling podał do Suareza, ten mu wysunął piłkę lecz skrzydłowy The Reds wychodząc sam na sam z bramkarzem gospodarzy przyjął piłkę niedokładnie. Chwilę później świetną okazję do podwyższenia wyniku miał Coutinho, lecz Brazylijczyk się potknął na linii szesnastki. Zabójczy Urugwajczyk upokorzył po raz czwarty gospodarzy minutę później, pięknym lobem popisał się snajper Liverpoolu po znakomitym podaniu Luisa Alberto. W 90. minucie po raz piąty skompromitowani zostali zawodnicy Tottenhamu. Dzieła zniszczenia dokonał Raheem Sterling.


Liverpool rozegrał chyba najlepszą pierwszą połowę w tym sezonie, a w drugiej połowie konsekwentnie dążył do podwyższenia prowadzenia, co się jak widać udało. Tottenham nie radził sobie ani w defensywie, ani z konstruowaniem akcji ofensywnych. Gospodarze zostali zupełnie ośmieszeni i skompromitowani przez Liverpool, wydaje się, że szydera z tego spotkania nie będzie miała końca. Goście byli w fantastycznej formie, stworzyli sobie wiele sytuacji, a Tottenham może jedynie się modlić, że mecz nie skończył się totalną goleadą, ponieważ The Reds zmarnowało kilka bardzo dogodnych sytuacji. Na pewno pewność posady Andre Villasa-Boasa nie wzrosła, a wręcz przeciwnie. Zapewne pojawiło się więcej optujących za zwolnieniem Portugalczyka. Jakie będą jego dalsze losy, to się dopiero okaże.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)