Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Twierdza przy Reymonta nienaruszona. Wisła przezimuje na podium

Twierdza przy Reymonta nienaruszona. Wisła przezimuje na podium

Piłka nożna | 16 grudnia 2013 21:57 | Przemysław Drewniak
Guerrier zmarnował kilka świetnych okazji, ale przy golu na 1:0 popisał się niezwykłą asystą
fot. x - news
Guerrier zmarnował kilka świetnych okazji, ale przy golu na 1:0 popisał się niezwykłą asystą

Ostatni tegoroczny mecz T-Mobile Ekstraklasy nie zawiódł naszych oczekiwań. Po stojącym na dobrym poziomie i rozgrywanym w szybkim tempie meczu Wisła Kraków pokonała u siebie Pogoń Szczecin 2:1, wygrywając dziewiąty mecz z rzędu przed własną publicznością. „Biała Gwiazda” kończy jesienne rozgrywki na trzecim miejscu w tabeli ze stratą zaledwie sześciu punktów do liderującej Legii.


Wisła Kraków 2-1 Pogoń Szczecin


Jeśli ktoś do dziś nie był przekonany, że Wilde-Donald Guerrier dysponuje najlepszym wyskokiem w Ekstraklasie, to 19. minuta meczu Wisły z Pogonią wyprowadziła go z błędu. Wtedy to Łukasz Garguła zbyt mocno dośrodkował w pole karne, ale Haitańczyk jakimś cudem zdołał odbić głową piłkę wychodzącą na aut bramkowy i dograć ją przed bramkę rywala. Zrobił to w tak ekwilibrystyczny sposób, że nawet Paweł Brożek musiał być zaskoczony, że futbolówka jest jeszcze na placu gry i dodatkowo zmierza w jego kierunku. Jeszcze bardziej zdezorientowani byli jednak obrońcy „Portowców”, którzy stali daleko od napastnika Wisły i ułatwili mu zadanie. W takich okolicznościach Wisła objęła prowadzenie w meczu zapowiadanym jako starcie dwóch największych rewelacji obecnego sezonu.


Kto wie, czy nie był to kluczowy moment tego spotkania. W pierwszych dziesięciu minutach to Pogoń zaczęła wysoko, agresywnie i miała inicjatywę. Z czasem jednak wiślacy poukładali swoją grę, wygrali walkę o środek pola i zaryglowali drogę do bramki Michała Miśkiewicza. Tak jak przez większość ligowej jesieni, doskonale spisywała się w obronie para Jovanović-Głowacki. W środku pola gospodarze pozostawiali piłkarzom Pogoni tak mało miejsca, że ci z trudem konstruowali akcje ofensywne. Udało im się zneutralizować Takafumiego Akahoshiego, który nie miał najlepszego dnia. Często nie radził sobie z agresywną grą rywali, a gdy już miał okazję do rozegrania, to zazwyczaj robił to niedokładnie. W efekcie zupełnie odcięty od podań został Marcin Robak i Pogoń aż do drugiej połowy musiała czekać na swój pierwszy celny strzał na bramkę krakowian.


Wisła tworzyła sobie zaś kolejne sytuacje do strzelenia bramki. Po zmianie stron świetne szanse zmarnowali Garguła i Guerrier, aż w końcu niesamowitym, acz bardzo szczęśliwym rajdem popisał się Łukasz Burliga. Prawy obrońca gospodarzy rozgrywał niezłe spotkanie. Świetnie radził sobie w defensywie i w pierwszej połowie zagrał kilka bardzo dobrych piłek do partnerów z przodu. Rozochocony i pewny siebie zdecydował się na rajd w kierunku pola karnego i chcąc podać do jednego z partnerów, trafił futbolówką w Akahoshiego, która odbiła się w taki sposób, że Burlidze wyszedł z tego niezły zwód. Gracz Wisły rozegrał „klepę” z Brożkiem, przedarł się w pole karne i zakończył swoją zaskakującą akcję drugą tego wieczoru bramką dla „Białej Gwiazdy”.


Przy stanie 2:0 po niespełna godzinie gry wydawało się, że tempo meczu znacznie wyhamuje i czekać nas będzie dobrze nam znane dogorywanie do ostatnich minut. Widowisko uratował jednak zastępujący wykartkowanego Gordana Bunozę Piotr Brożek. Lewy obrońca Wisły fatalnie zagrał do swojego bramkarza, a kompletnie niewidoczny wcześniej Robak dopadł do niej jako pierwszy i padł na murawę faulowany przez Miśkiewicza. Rzut karny? Tak. Czerwona kartka? Nie. Sędzia słusznie uznał, że nie była to sytuacja stuprocentowa, bo choć bramkarz Wisły był w tym momencie ostatnim obrońcą, to napastnik Pogoni „dziubnął” sobie piłkę poza światło bramki. Dariusz Wdowczyk miał jednak ogromne pretensje do arbitra, że ten nie wyrzucił z boiska wiślaka i nawet nie ucieszył się, gdy z jedenastu metrów Robak dał Pogoni gola kontaktowego.


I wtedy znów zrobił nam się dobry mecz. Akcje sunęły raz na jedną, raz na drugą bramkę. I tak w poprzeczkę huknął Robak, kolejną setkę zmarnował Guerrier, a pojedynek ze znakomicie interweniującym w tym meczu Janukiewiczem przegrał Chrapek. Do końca wynik już nie uległ zmianie. Wisła przez znaczną część spotkania była zespołem lepszym i wygrała zasłużenie, potwierdzając, że stadion przy Reymonta to najmniej gościnny teren w Ekstraklasie. Portowcy przedłużyli swoją serię meczów bez zwycięstwa do pięciu, ale i tak mogą wracać do Szczecina z podniesionymi głowami. Pogoń zajęła na koniec roku szóste miejsce w tabeli i jeśli zimą zespół Wdowczyka nie zostanie osłabiony, a być może uda się jeszcze go wzmocnić, to wiosną stanie przed realną szansą na włączenie się do walki o puchary.


Już we wtorek Adam Nawałka ogłosi listę piłkarzy Ekstraklasy powołanych na styczniowe zgrupowanie kadry narodowej. Możemy być pewni, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Wisła i Pogoń będą licznie reprezentowani. Dziś swój akces zgłosili, mimo dwóch straconych goli, Wojciech Golla i przede wszystkim Maciej Dąbrowski. Obaj zaliczyli kilka udanych interwencji i do spółki z Janukiewiczem zapobiegli porażce o wyższych rozmiarach.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)