Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Welcome to the Premier League

Welcome to the Premier League

Piłka nożna | 16 grudnia 2013 22:08 | Michał Kozera
Pamiętna bramka Michaela Owena dała w 95 minucie zwycięstwo United nad City. Takie rzeczy tylko w Premier League.
Pamiętna bramka Michaela Owena dała w 95 minucie zwycięstwo United nad City. Takie rzeczy tylko w Premier League.

Przypowieść o Dawidzie i Goliacie to historia piękna, zaskakująca i zdarzająca się niezwykle rzadko w prawdziwym życiu. No, chyba, że jesteście kibicami Premier League. Gdyby angielska ekstraklasa grała w czasach biblijnych, dziś na katechezie uczylibyśmy się o wygranej Hull City z Liverpoolem. Na szczęście, jeśli oni tego nie robią, zrobimy to my – Sport4Fans bierze za rogi Premier League.

 

Dlaczego właśnie Anglia, gdzie podziały się inne potężne ligi? Otóż zostały przez nas po prostu pominięte, ponieważ my zakochaliśmy się właśnie w wyspiarskim futbolu. Bo jest najlepszy. Dlaczego oni? Otóż wcale nie chcemy oglądać dwóch dominujących drużyn, które zgarniają wszystko w Europie, mają najlepszych zawodników i zgarniają najwięcej kasy. My chcemy emocje, a te znajdujemy właśnie tutaj.

 

Ludzka pamięć jest ulotna, dlatego najlepiej wziąć przykład aktualny, bo z tego sezonu. Rozgrywki europejskie są już niemal na półmetku, a tym co zaserwowała nam Premier League, obdzielilibyśmy kilka dobrych sezonów. Sam początek ligi dał nam serię spotkań derbowych, w którym okazało się, że obecni mistrzowie Anglii wcale nie grają tak, jak oczekiwano. Na miejsce regresu Manchesteru United wskoczył progres Arsenalu i Liverpoolu, które od początku biją się o pierwszą pozycję w tabeli, podczas gdy poprzednie kampanie były, jak na standardy tych marek, co najmniej słabiutkie. Dzieją się rzeczy wyjątkowe, obok których my obojętnie przejść nie możemy.

 

Imponujący jest też poziom, jaki prezentuje liga w tym sezonie. Słabo radzi się Manchester United, ale jest przecież Everton, fantastyczne Newcastle czy, mające ostatnio lekką zadyszkę, Southampton Artura Boruca. W top 4 znajdziemy nazwy klubów, które zna każdy kibic na świecie, jednak nie każdy wie jaka presja ze strony pozornie słabszych zespołów odczuwa Manchester City, Chelsea, Liverpool czy Arsenal.

 

Ten ostatni, wraz z błękitną ekipą z Manchesteru, był bohaterem minionego weekendu. Starcie na szczycie, dwie spośród kilku najlepszych ekip w Anglii starły się w walce o cenne trzy punkty. Jak powinno się podejść do takie spotkania? Bezpiecznie, z dozą ostrożności, bez szaleństw? Nie tutaj – chcesz być zwycięzcą – idź na całość. I poszli, strzelając aż dziewięć bramek. Dzień później rosół z Kogutów ugotował Liverpool pokazując, że żadnego zagrożenia swojej pozycji w top 4 sobie nie życzy. A w międzyczasie, gdyby ktoś zdecydował się oglądać inne mecze – Everton postanowił zdobyć 4 trafienia, zaś ospały i słaby ostatnio Manchester United zdobył 3 bramki po trafieniach graczy, których występ w meczu miał być symbolem kolejnej porażki klubu.

 

Jeżeli wiele bramek Was nie przekonuje, spójrzcie w dół tabeli, gdzie beniaminki i walczący o utrzymanie biją się z zaciętością niegorszą od potężniejszych rywali. Gdyby jednak przyszło im się zmierzyć z kimś, kto może ich zbliżyć do Championship, motywacja rośnie… i daje efekty. Przekonał się o tym niedawno Liverpool, przegrywając z Hull aż 1:3. Ten sam Liverpool, którego nikt o taką porażkę by nie posądzał, patrząc na wyniki trzech ostatnich meczów, wygranych po czterech i pięciu bramkach.

 

Czy to mało? Postaramy się dać Wam więcej. Co prawda u nas zabraknie gorącej atmosfery z trybun, jednak zapewnimy Wam powtórkę z emocji jeszcze długo po zakończeniu Waszych ulubionych meczów. Specjalnie z okazji świąt rozpakowujemy Premier League tak, by każdy mógł otrzymać swoje Swansea, West Ham, Crystal Palace lub Chelsea. Śledźcie nas na bieżąco i bądźcie w gotowości już jutro.



Zobacz również
Doceńmy wreszcie tę bestię!
18-gru-2013

Zaczynamy!

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)