Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wicelider z liderem na odchodne - świetny mecz w 1/8 Pucharu Polski

Wicelider z liderem na odchodne - świetny mecz w 1/8 Pucharu Polski

Piłka nożna | 18 grudnia 2013 21:05 | Sebastian Ibron
Mateusz Zachara (z lewej) wyrasta na czołowego snajpera ligi.
fot. T-Mobile Ekstraklasa/ x-news.pl
Mateusz Zachara (z lewej) wyrasta na czołowego snajpera ligi.

Wisienka na torcie – tak można określić pojedynek wicelidera z liderem na stadionie w Zabrzu. Legia była podejmowana przez Górnik w 1/8 Pucharu Polski. Można było spodziewać się naprawdę dobrego meczu –w końcu stawkę było przejście do kolejnej rundy, a żadna z drużyn nie wyobraża sobie odpadnięcia na tym etapie rozgrywek. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że są to dwie drużyny, z których zostało powołanych najwięcej zawodników na styczniowe zgrupowanie reprezentacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.


Górnik długo nie zwlekał i od początku starał się zdominować przyjezdnych. Już w piątej minucie Krzysztof Mączyński uderzył w słupek bramki strzeżonej przez Dusana Kuciaka, a instynktem snajperskim wykazał się Mateusz Zachara i to on dobijając piłkę do pustej bramki otworzył wynik spotkania. Jeszcze jedną świetną sytuację miał napastnik Górnika w piętnastej minucie, kiedy przyjął piłkę i przebiegł pomiędzy trójką obrońców, jednak golkiper Legii odbił piłkę nogami.


Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem dominacji zabrzan. Postawa gospodarzy naprawdę zasługuje na baczną uwagę. Grali często wymieniając wiele krótkich podań. Pokazali szeroki wachlarz zagrywek, począwszy od ataku pozycyjnego, przez ataki skrzydłami, szybkie kontry aż po przerzuty przez całą szerokość boiska. W znakomity sposób ukryli swój największy mankament – defensywę. W jaki sposób? Grając wysokim pressingiem. Zniwelowali w ten sposób do minimum ryzyko popełnienia klopsa przez Antoniego Łukasiewicza, czy błędu w ustawieniu Pandży.


Wiem już, jak grał Górnik. Grał, pytanie teraz z kim? Myślę, że przydałoby się dochodzenie, gdzie znajdowali się Legioniści w pierwszej części spotkania. Zawodnicy gości wyglądali jak dzieci we mgle. Mgły nie było. Zawodników w sumie też nie. Może zostali w szatni? Nie, chyba zdążyliby wyjść na boisko. W autokarze? Pod warunkiem, że nie są w stanie go opuścić. Trzeba poszukać świadków. Najlepiej w Warszawie, bo prawdopodobnie nie zdążyli nawet wejść swojego środka transportu.


Urban wprawdzie pokrzykiwał, ale na kogo? Na gospodarzy raczej nie.


Druga połowa wiele się nie zmieniła. Gra toczyła się nadal pod dyktando wilków Wieczorka. To panowanie nad przeciwnikiem udokumentował drugim golem dla gospodarzy Wojciech Łuczak popisał się pięknym strzałem z okolicy trzydziestego metra zewnętrzną(!) częścią stopy. Wprawdzie Kuciak miał piłkę na palcach, jednak nie wybronił tego uderzenia. Górnik nadal napierał niczym emeryci na drzwi wejściowe do Lidla przed ósmą rano w dzień promocji trzydziestoprocentowej na kotlety bez kości.


Do siedemdziesiątej minuty warszawiacy ciągle nie przybyli. Pierwszym, który zameldował się na placu gry był Helio Pinto, który zmienił zawodnika widmo. Przepięknie uderzył z rzutu wolnego zza pola karnego i Steinbors zmuszony był do wyciągania piłki z siatki. Gdy wieści rozeszły się, że Legia strzeliła bramkę nagle do Portugalczyka dołączyli inni koledzy i chociaż przez piętnaście minut mogliśmy się cieszyć dwoma drużynami.


Choć może niekoniecznie, bo zawodnicy Górnika zdaje się poszli na wieczorną herbatkę. Nieco nie w porę. Postanowili jednak jeszcze wrócić na chwilę i ugruntować swoje zwycięstwo wkręcając trzeci gwóźdź do trumny Legii. Przemysław Oziębała przelobował Dusana Kuciaka, ale jeszcze dobiegł do tej piłki i do niepilnowanej bramki skierował futbolówkę.


Wnioski? Górnik – jeśli nie wyprzeda połowy składu – może walczyć o mistrzostwo, ale tylko jeśli Wieczorek nie zepsuje tej znakomicie przygotowanej maszynki przez Nawałkę. Warto odnotować i pochwalić warsztat i nos trenera Wieczorka, ponieważ dokonał dwóch zmian, które przesądziły o losach spotkania. Gola zdobył zarówno Wojciech Łuczak jak i Przemysław Oziębała. Nad Legią nie będę się znęcał – to bezcelowe. Zagrali słaby mecz, bywa i odpadli z Pucharu Polski. Nadal należy jednak pamiętać, że to oni są liderami tabeli i chcąc nie chcąc należy mieć to na uwadze.

 
Górnik Zabrze - Legia Warszawa 3:1

1:0 Mateusz Zachara 50'
2:0 Wojciech Łuczak 59'
2:1 Helio Pinto 71'
3:1 Przemysław Oziębała 88'

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)