Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Test dorosłości: Kanonierzy na celowniku

Test dorosłości: Kanonierzy na celowniku

Piłka nożna | 20 grudnia 2013 18:00 | Michał Kozera

fot. Arsenal / facebook.com

Wydaje się, że drużynie Arsene Wengera wystarczył jeden transfer, by zawojować Premier League i na długo objąć pozycję lidera. Nic bardziej mylnego – chociaż Mesut Oezil stał się istotnym elementem układanki, cała reszta trybów zaczęła pracować ze sobą na najwyższych obrotach. Teraz graczy Premier League czeka jeden z najtrudniejszych okresów w roku – meczowy maraton świąteczny, który Kanonierzy rozpoczną meczem z Chelsea.


Miniona kolejka przyniosła Kanonierom dość bolesną porażkę z Manchesterem City, która jednak ani dziwić, ani świadczyć na niekorzyść ekipy z Londynu nie powinna. Obywatele to ekipa przesiąknięta drogimi i klasowymi zawodnikami, a ich głównym problemem jest regularność i zgranie. Na Etihad rywale Arsenalu pokazali swoją siłę, wyniesieni na wyżyny możliwości dopingiem swoich kibiców. Arsenal zagrał… bardzo dobrze, bowiem wbił aż 3 bramki, co jednak można zaradzić taką zdobyczą, jeżeli rywal odpłaca się sześcioma golami? City grając w ten sposób zdecydowanie zająłby miejsce głównego pretendenta do tytułu, drużynie brakuje jednak jeszcze kolektywu. A to jest siła Arsenalu.


Arsene Wenger długo już piastuje stanowisko trenera w klubie, w którym nawet jego imię wskazuje na bycie idealną osobą do tej roli. Niestety, Arsene i Arsenal na długo wypadli z roli głównych faworytów do tytułu, ostatni raz na drugim miejscu będąc w sezonie 04/05. Ostatnie mistrzostwo miało miejsce rok wcześniej, a ten sezon może po 10 latach przerwy przynieść długo wyczekiwaną zmianę.


Tym razem wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Zaczęło się kiepsko, bo porażką z Aston Villą. Już wtedy swoją serię bramkową zaczął Olivier Giroud, jednak gwiazdą wieczoru, dzięki zdobyciu dwóch goli, został Benteke. Tydzień później wystartowało odkuwanie się. I znów bramkę zdobył Giroud, a asystę zdobył Ramsey. To ta dwójka stanowiła o sile drużyny przez długi czas. Francuz do bramki trafiał regularnie przez 4 kolejki, a w międzyczasie świat angielskiej piłki zachwycił formą Aaron Ramsey, trafiając równie często co urodziwie. Podczas 4. kolejki miał miejsce ważny mecz dla londyńczyków, bowiem to wtedy na murawie Stadium of Light, stadionu Sunderlandu, w stroju Arsenalu zadebiutował Mesut Oezil.


Niemiecki pomocnik w chwili zmiany barw klubowych był na ustach wszystkich. Gwiazda środka pola Realu Madryt dość niespodziewanie opuściła klub, a ruch ten wszyscy tłumaczyli polityką transferową i konieczności nadrobienia wydanych na Garetha Bale’a pieniędzy. Częściowo na pewno się udało, bowiem Wenger na Oezila wyłożył kompletnie rekordowe 50 milionów euro, poprawiając poprzedni wynik o 30 milionów. Zresztą – już sam fakt sprowadzenia zawodnika takiego formatu to coś dziwnego jak na transferowe zwyczaje francuskiego trenera.


Zawsze było oszczędnie, teraz przyszedł czas na szastanie oszczędnościami. I jak się okazało, odpowiedni człowiek w odpowiednim czasie i na jak najbardziej odpowiednim miejscu przywdział trykot z numerem 11. Zadebiutował asystą, by już tydzień później wykreować wszystkie 3 bramki swojej nowej drużyny. Dziś Oezil jest liderem wśród asystujących, z siedmioma kluczowymi podaniami. Pod kątem punktów zdobytych w Fantasy Premier League – oficjalnej ligowej grze nagradzającej graczy punktami za ich osiągnięcia w meczu – Niemiec jest w drużynie marzeń tego sezonu. Obok niego znajdziemy innego gracza Arsenalu – Ramseya.


Wydawałoby się, że Księciu Walii zamarzyło się nowe królestwo w stolicy Hiszpanii, tymczasem nic bardziej mylnego. Umarł książę, niech żyje książę! Już 8 bramek i 6 asyst zdobył w tym sezonie Aaron Ramsey, zaskakując wielu i ściągając na siebie wzrok kolejnych. To co w tym sezonie wyprawia Walijczyk przerasta najśmielsze oczekiwania – jego bramki ogląda się z przyjemnością, a równie zadowoleni są jego koledzy, którzy jego podaniom zawdzięczają drogę do bramki. Świetna dyspozycja nowego Księcia Walii znacznie poprawiła, i tak całkiem dobrą, sytuację w środku pola.


Dość spokojnie może czuć się Wojciech Szczęsny, mając przed sobą takich defensorów jak Per Mertesacker czy Laurent Kościelny. Ich świetna dyspozycja procentuje, a w sukurs idzie im chętnie polski bramkarz, pewnie broniąc dostępu do bramki. 6 czystych kont defensywy Arsenalu plasuje ich w czołówce ligi za Evertonem czy Tottenhamem. Do tego warto wspomnieć o wsparciu ofensywnym Bacary'ego Sagni czy Kierana Gibbsa.


Nie można nie przywołać o Theo Walcotta, jednego z bohaterów drużyny gości w pojedynku z Manchesterem City. Dwumiesięczna absencja skrzydłowego Kanonierów mogła się negatywnie odbić na formie Brytyjczyka, jak jednak pokazał ostatni mecz – piłkarski głód daje o sobie znać. I dobrze, bowiem powrót Walcotta na świąteczny maraton jest ogromnym wzmocnieniem dla dość wąskiej ławki Arsenalu.


Nadchodzący Boxing Day i towarzyszące mu liczne spotkania to prawdziwy test dojrzałości dla każdej drużyny Premier League. W tym okresie można zyskać naprawdę wiele, ale stracić – dużo więcej. Szczególnie mocno dotyczy to Arsenalu Londyn, który ponad wszystko powinien obronić fotel lidera Premier League. Co prawda czeka nas jeszcze połowa sezonu, a w lidze angielskiej może zdarzyć się wszystko (i na pewno się zdarzy), jednak warto utrzymać uprzywilejowaną pozycję na starcie nowego roku. Czy swoje działa Kanonierzy wytoczą z pełnią koncentracji i zapału? Dowiemy się już w poniedziałek, podczas kluczowego spotkania z Chelsea o 21:00.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)