Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Suarez załatwia sprawę w pierwszej połowie. Liverpool liderem PL

fot. Premier League / facebook.com

Suarez załatwia sprawę w pierwszej połowie. Liverpool liderem PL

Piłka nożna | 21 grudnia 2013 15:45 | Damian Wiśniewski
Jeśli któryś z kibiców Cardiff miał nadzieję, że jego ulubiona drużyna w tym meczu wzniesie się na wyżyny, aby pomóc swojemu menedżerowi w ratowaniu posady i wywiezie jakąś zdobycz z miasta Beatlesów, to musiał się gorzko rozczarować. Podopieczni Brendana Rodgersa nie po raz pierwszy w tym sezonie pokazali, jak prawidłowo stłamsić rywala, zdominować go i odebrać nadzieję na korzystny rezultat.

 

Sam początek może był nieco spokojniejszy, może Liverpool nie ruszył od razu ze skomasowanymi atakami, ale te gole wyraźnie wisiały w powietrzu. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i zbliżali się pod bramkę rywala, oddając parę niezłych strzałów. Cardiff natomiast żyło jednym zawodnikiem, bo tylko Noone starał się coś tworzyć w ofensywie. Uderzył nawet całkiem fajnie sprzed pola karnego, ale świetnie w bramce spisał się wtedy Mignolet. Nie można jednak przejść obok sytuacji, kiedy przy wyniku 1:0, w polu karnym Belga przepychali się Skrtel i Caulker. Słowak ewidentnie faulował rywala, ale pan Lee Probert tego nie zauważył.

 

Jakby jednak nie patrzeć, wystarczył jeden, pierwszy gol dla gospodarzy i zaczął się koncert. Bach, bach i bach. Trzy trafienia, trzy wyborne akcje. Świetny wolej, kapitalna szybka wymiana i na koniec piękny strzał po długim rogu, po efektownej asyście piętą. Dwie bramki i asysta Suareza. Urugwajczyk już teraz chce zakończyć batalię o koronę króla strzelców. Jeśli tylko kogoś nie nadgryzie, nie złapie kontuzji, to nikt nie będzie w stanie odebrać mu tej nagrody. Nikt.


 

 

 

 

 

 

Świetnie działał środek pola złożony z Coutinho, Hendersona i Allena. Kapitalnie po skrzydle zasuwał Sterling, robiąc tam niemały wiatr i dorzucając dobre piłki. Strzelił również gola, choć cieniem na tym trafieniu kładzie się pozycja spalona młodego Anglika. A przewagę gospodarzy w pierwszych trzech kwadransach niech pokaże jedna prosta statystyka. Posiadanie piłki 76 do 24 procent na korzyść Czerwonych.

 

Na początku drugiej połowy gospodarze starali się grać tak, jak w całej pierwszej. Znów ruszyli do ataków, ale nie były one skuteczne i wystarczyło, że goście strzelili gola na 3:1 dla Liverpoolu i w ekipie z Anfield na jakiś czas stracili pewność siebie. Każdy stały fragment gry siał ferment w szeregach obronnych Suareza i spółki, utraty kolejnych goli udało się jednak uniknąć.


 

 

 

 

 

 

The Reds rzecz jasna w końcu się otrząsnęli i przejęli z powrotem inicjatywę, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że gra nam się wyrównała. Jedni i drudzy oddali po parę strzałów z dystansu, Suarez trafił w słupek, dobrze bronił Marshall (poza tym naprawdę dobry występ zaliczył były bramkarz Celtiku Glasgow), ale wynik nie uległ już najmniejszej zmianie.

 

Liverpool zwyciężył i to jak najbardziej zasłużenie. The Reds w pierwszej połowie załatwili sprawę, a potem raczej kontrolowali przebieg gry i dowieźli ten komplet punktów do samego końca. Dominacja nad rywalem i osiągnięty wynik sprawiają, że piłkarze Brendana Rodgersa przynajmniej do poniedziałkowego wieczoru zasiadają na pozycji lidera Premier League.

 

Liverpool FC – Cardiff City 3:1 (3:0)
1:0 Suarez
2:0 Sterling
3:0 Suarez
3:1 Mutch

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)