Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Znakomity spektakl na St. Mary's pod batutą Lallany i Adebayora

Znakomity spektakl na St. Mary's pod batutą Lallany i Adebayora

Piłka nożna | 22 grudnia 2013 16:45 | Sebastian Ibron

fot. www.saintsfc.co.uk

Pierwsze niedzielne spotkanie miało miejsce na St. Mary’s Stadium, gdzie Southampton podejmował osierocony przez Andre Villasa-Boasa Tottenham. Święci chcieli wykorzystać słabą dyspozycję „Kogutów” i sprawić, by trzy punkty zostały doliczone do ich dorobku punktowego. Oczywiście Artur Boruc wystąpić nie mógł z powodu kontuzji.


Southampton od początku starał się narzucać swoje tempo gry, co nie zawsze wychodziło. W trzeciej minucie silny strzał z okolicy trzydziestego metra oddał Rickie Lambert po stałym fragmencie gry, jednak Lloris pewnie złapał piłkę. Długo na bramkę nam czekać nie kazano. W 13. minucie trzydziestometrowy rajd przeprowadził Fox, który zagrał do Adama Lallany, a ten obrócił się i precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego pokonał Hugo Llorisa. W 24 minucie Rodriguez w dobrej sytuacji uderzył nad poprzeczką, gdyby trafił, „Święci” byliby w bardzo komfortowej sytuacji.


Wydawało się, że kwestią czasu będzie podwyższenie prowadzenia przez gospodarzy, tymczasem Tottenham podniósł rękawice rzucone przez Southampton i doprowadził do remisu. Już minutę później znakomitą asystą popisał się Roberto Soldado, który przepięknie wrzucił piłkę niemal z linii bocznej na piąty metr na Emmanuela Adebayora, ten wyciągnął nogę niczym strunę i skierował futbolówkę do siatki po rękawicach Gazzanigi.
W miarę upływu czasu goście coraz częściej gościli pod polem karnym gospodarzy, niemniej ciągle mecz pozostawał wyrównany, obie drużyny starały się konstruować ataki na bramkę przeciwnika. Nie przełożyło się to na ilość sytuacji bramkowych i pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym remisem, z minimalnym wskazaniem na „Świętych”.


Druga połowa rozpoczęła się od minimalnej przewagi gości. W 55. minucie zawodnicy Tottenhamu rozegrali bardzo ładną akcję. Wymienili kilka podań w okolicy pola karnego, po czym wbiegający Rose zagrał piłkę po ziemi z lewej strony, a futbolówkę po niefortunnym zagraniu do swojej bramki skierował Hooiveld. Southampton nie dał czasu, by się goście nacieszyli prowadzeniem. Cztery minuty później piłkę do siatki skierował Rickie Lambert po znakomitym podaniu Adama Lallany. Hugo Lloris skapitulował drugi raz w spotkaniu.


Chwilę później fantastyczną okazję miał Togijczyk, który przegrał pojedynek sam na sam z Gazzanigą. Tottenham szedł za ciosem, albowiem wiedzieli, że remis ich nie urządza. Ponownie okazję miał Adebayor, któremu piłkę wyłożył Chadli. Snajper Tottenhamu pewnie wykorzystał tę sytuację mocnym strzałem kierując piłkę do bramki. „Koguty” nie zwalniały tempa, już minutę później świetną sytuację miał Roberto Soldado, a piłka minęła niewiele długi słupek bramki. Kolejną szansę miał Soldado w 68 minucie po świetnym dośrodkowaniu Nacera Chadli’ego pomiędzy bramkarza a obrońców. Hiszpan uderzył wślizgiem, a piłka odbiła się od murawy na tyle pechowo, że powędrowała nad poprzeczkę. Soldado miał trzecią okazję z rzędu po zagraniu Adebayora z boku, jednak znów spudłował i trafił jedynie w boczną siatkę.


Dopiero w 77. minucie mieliśmy groźną okazję, po zagraniu Ramireza w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości znalazł się Adam Lallana, jednak piłka była dograna mocno i poradził sobie w tej sytuacji Hugo Lloris. Pięć minut później Gallagher miał przyzwoitą okazję, jednak jego strzał pewnie wybronił golkiper Tottenhamu. Drugą połowę trzeba uznać za okres dominacji gości, co potwierdzili zdobytymi bramkami. W końcówce – co zrozumiałe – Southamton zdeterminowanie nacierał. Doczekali się znakomitej okazji, w 92. minucie po rozgardziaszu w polu karnym gości Lambert uderzył nad poprzeczką.


Mieliśmy do czynienia z prawdziwym rollercoasterem, na którym lepiej odnaleźli się zawodnicy Tottenhamu. Obie drużyny grały bardzo ambitnie, nikt nie zamierzał odpuścić, a dzięki temu mieliśmy naprawdę interesujące spotkanie. Brawa należą się tymczasowemu szkoleniowcowi „Kogutów”, który odkurzył Emmanuela Adebayora, a ten odwdzięczył mu się dwoma bramkami, a w dodatku zmienił formację, bo za Villasa-Boasa nie mieliśmy sytuacji, w której Tottenham grałby dwójką napastników. Southampton niestety tylko umocnił się na pozycji w środku tabeli, z kolei goście powoli doskakują do czołówki. Po stronie gospodarzy za najlepszego zawodnika należy uznać Adama Lallanę, a po przeciwnej stronie barykady Emmanuela Adebayora. Oboje byli katalizatorami lepszej gry i oni wciągnęli dziś swoje zespoły na wyższy poziom.


Southampton – Tottenham Hotspur 3:2
1:0 Adam Lallana 13’
1:1 Emmanuel Adebayor 25’
1:2 Hooiveld (GS) 55’
2:2 Rickie Lambert 59’

2:3 Emmanuel Adebayor 64'


Southampton
: Gazzaniga – Chambers, Lovren, Hooiveld, Fox (77' Gallagher) – Cork (62' Ward-Prowse), Schneiderlin – Rodriguez, Davis (68' Ramirez), Lallana – Lambert


Tottenham Hotspur: Lloris – Walker, Dawson, Chiriches, Rose – Lamela (60' Chadli), Dembele (50' Bentaleb), Eriksen, Sigurdsson – Adebayor, Soldado (85' Defoe)


 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)