Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Arsenal – Chelsea: Tak nudne nie są nawet reklamy, ostrożny mecz za jeden punkt

Arsenal – Chelsea: Tak nudne nie są nawet reklamy, ostrożny mecz za jeden punkt

Piłka nożna | 23 grudnia 2013 23:14 | Michał Kozera

fot. Arsenal / facebook.com

Nie było ani popisowych goli, ani zaskakujących akcji. Nie zobaczyliśmy szalonych rajdów, wielkich poświęceń, indywidualnych błysków. Było spokojnie, ostrożnie a wszelkie ataki wyprowadzane były tak, by nie zaszkodzić sobie samemu. Nawet Jose Mourinho śmiał się z przebiegu meczu, a Arsene Wenger przysypiał na ławce, również ciesząc się z możliwego podziału punktów. Tak też się stało, Arsenal 0:0 Chelsea. 


 

 

 

 

 

 

Chelsea postanowiło już od pierwszych minut pokazać, że nie przyjechali na Emirates by odpoczywać. Rzut rożny w 3 minucie nie dał wiele The Blues, a w ramach wymiany grzeczności na chwilę pod bramką Cecha zawitali gospodarze. W 9 minucie rzut rożny mieli dla równowagi Kanonierzy, jednak podobnie jak po drugiej stronie boiska, wrzutka wylądowała kawałek za ostatnim zawodnikiem w polu karnym. W 16 minucie nieco zamieszania w polu karnym gości chciał prowadzić Walcott, przyjmując piłkę i za wszelką cenę próbując utrzymać ją w powietrzu. Kiepsko mu to wyszło – podbił kilka razy, aż futbolówka wyleciała z pola karnego, pod nogi niezbyt dobrej kontry Chelsea. Kwadrans gry nie przyniósł zbyt wiele akcji, tym bardziej mało mieliśmy emocji. To w środku boiska rozegrała się dotychczasowa większość spotkania, a w pobliże obu bramek piłka zaglądała wyłącznie na małe skuteczne wizyty, a pod nogami graczy gości spędziła mniej, niż 40% minionego czasu gry.

 

Kolejny rożny wpadł w ręce Chelsea w 21 minucie, jednak jego wykonanie ani się nie udało, ani nie trwało długo, bowiem faul na obrońcy zagwizdał sędzia Mike Dean. Ciekawe wykonanie rzutu wolnego przed jedenastką Cecha wybrał Oezil, jednak do jego piłki po śliskiej murawie dotrzeć nie zdążył Giroud. 3 minuty później z prawego skrzydła wrzutką zaatakował Bacary Sagna, a historia tej akcji zakończyła się na kornerze. Chwilę później odgryźć postanowił się Ramirez, ale jego główka poleciała za wysoko. W najlepszej dotychczas sytuacji znaleźli się gracze Chelsea – z 20 metra piłkę do obiegającego od prawej strony Lamparda zagrał Hazard, jednak legenda The Blues huknęła wyłącznie w poprzeczkę. Akcja ta znacznie podkręciła tempo spotkania – goście znacznie dobitniej dochodzili swoich racji. Swoją akcję miał Fernando Torres po lewej stronie pola karnego, jednak swoje zadanie na szóstkę wykonał Per Mertesacker. Potem przyszedł czas na odrobinę niesprawiedliwości w kierunku Arsenalu – najpierw bardzo nieprzyjemnie faulowany był Mikel Arteta, by w ramach zwieńczenia kontry w polu karnym bez gwizdka zakończył się faul na Walcottcie. Emocje zaczęły brać górę – Vermalen bardzo niewygodnie cofnął piłkę do Szczęsnego, który przed rożnym próbował ratować ją wolejem. Niestety, bez powodzenia. Również Sagna się nie popisał, podając piłkę na aut.

 

Pod koniec połowy spory błąd popełnia Ramsey, podając piłkę do czekających na kontrę rywali. Z piłką rusza Hazard, pod polem karnym podaje do Williana a ten… uderza prosto w Szczęsnego. Na koniec potężny wolej sprzed pola karnego oddał Oezil, jednak próba zakończyła się na udzie Azpilicuety. Rosicky próbuje tego samego, on jednak nie trafia w światło bramki. To tyle ze strony Arsenalu, co jest kiepskim wynikiem wobec 7 prób Chelsea. Posiadanie tkwi w rękach Kanonierów, ale i to nie imponuje, skoro wynika z klepania piłki w środku pola. Póki co, zdecydowanie najlepsi na boisku są gracze defensywni.

 

Druga połowa nie zaczęła się niczym godnym uwagi. Kolejny rożny wywalczył Arsenal, jednak znów piłka po wznowieniu przez Walcotta poszybowała nieco za daleko. Firmową akcję popisał się w końcu team gospodarzy, rozklepując rywali w obronie niemal do końca. Zabrakło miejsca na strzał i z kontrą ruszyła Chelsea, tutaj natomiast wrzutka nie wyszła Willianowi. Parę minut później Brazylijczyk znów kiepsko poradził sobie z ostatnim podaniem dobrze zapowiadającej się kontry. W 60 minucie znów emocje mogły nieco podskoczyć, kiedy długą piłkę w pole karne Wojtka Szczęsnego posłał Willian, niestety wbiegającemu Lampardowi zabrakło tam metra na dobre dosięgnięcie piłki. Z przebiegu meczu wyraźnie niezadowolony jest Ramires i postanawia nadać jej trochę dynamiki. Zaczyna się na wślizgu w Artetę, kończy na żółtej kartce dla Ramiresa. Po chwili za Azpiliquetą nie może nadążyć Walcott i również zgarnia żółtą kartkę. Być może zawodnicy chcą kartonikami przesądzić o wyniku meczu, bo w przeciwieństwie do bramek – żółtek przybywa.

 

9 próbę zdobycia bramki dla Chelsea podjął Lampard, z pierwszej uderzając na 20 metrze. Szczęsny piłkę otrzymał z dostawą do rąk własnych. Branislav Ivanović okazuje się nie być fanem urody Oezila, gdy jego but przelatuje niebezpiecznie blisko twarzy Niemca. Ten zaś nie kryje zdenerwowania i do rozdzielanie parki zabiera się dość spora grupa. Zastrzyk adrenaliny chyba podziałał, bowiem Arsenal zaczął straszyć Cecha dośrodkowaniami, a Rosicky zgarnął kolejne żółtko. Coraz częściej akcja zaczęła rozgrywać się nie na środku pola, ale na skrzydłach lub pod polami karnymi. To dobry omen, zwłaszcza w 70 minucie. W 73 wszedł Schurrle, zmieniając Hazarda, który najwidoczniej został oszczędzony na nadchodzące spotkania. Tuż po wznowieniu gry na boisko padł Ramires i dłuższą chwilę nie wstawał, trzymając się za brzuch. Pomoc medyczna przywróciła go do zdrowia, a w 77 minucie zszedł za to Willian, zastępowany Oscarem. Wenger rozejrzał się z ławki, jakby chytrym wzrokiem chciał wytypować pechowca do opuszczenia boiska.

 

85 minuta i najlepsza akcja Arsenalu! Rosicky na lewej stronie podaje do wbiegającego Gibbsa, ten natychmiast przez środek do Giroud. Francuz przy piłce spotkał się z Cechem, w efekcie czego futbolówka wyleciała nad bramką. Rożny dla Arsenalu, minutę później korner dla Chelsea. Tutaj coś mogło się wydarzyć, bo do piłki bez efektu wyskoczył Szczęsny. Coś trzeba zmienić, więc niewidocznego Torresa zastąpił Luiz i mogłoby się wydawać, że Mourinho pasuje ten jeden punkt, ale pierwsze kilka minut na boisku Brazylijczyk spędza pod polem karnym Arsenalu, czekając na okazję do główki. Nie doczekuje się, ale 3 dodatkowe minuty dają mu nadzieję. Podobnie jak Arsenalowi, który prawie strzelił gola z rzutu rożnego – Sagna z główki trafił w piłkę, ta odbiła się od nogi obrońcę lecąc w kierunku słupka, ale stojący na jego straży Azpiliqueta zażegnał zagrożenie. Minutę później kontra Chelsea zamienia się w rzut wolny, do którego podszedł David Luiz. Strzał trafił prosto w mur, tak, jak głową w mur cały mecz biły obie drużyny. Spotkanie kończy się wynikiem 0:0 i zamiast hucznie zapowiadanego widowiskowego hitu mamy 90 minutowy pokaz świetnej gry pozycyjnej oraz instruktaż jak nie wykańczać akcji.

 

Spotkanie na Emirates przywołało mi na myśl inny mecz Chelsea, kiedy to mierzyli się z Manchesterem United. I wówczas punkty podzielono, a spotkanie zapamiętałem jako popis doskonałości defensywy. Dziś tak źle a zarazem tak niedobrze nie było. Było tylko źle – akcje były konstruowane bez polotu, siły mierzone nie na 90 minut, a na kilka meczy do przodu. Fatalne wrażenie pozostawili w moich oczach Sagna, Giroud czy Willian, popisując się niecelnością. Przed derbami liczyłem na wysoką formę kluczowych graczy obu drużyn, niestety – tego się nie doczekałem. I chociaż dla nas to spotkanie wyglądało gorzej niż starcie powiatowej grupy A, obie drużyny wydają się być usatysfakcjonowane wynikiem gry. Oby tak nie wyglądała większość spotkań świątecznego okresu w lidze angielskiej.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)