Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna XI weekendu: Wielki powrót Adebayora i nieprzebyty mur obronny
Yohan Cabaye celebruje zdobyta bramkę.
fot. Premier League / facebook.com
Yohan Cabaye celebruje zdobyta bramkę.

XI weekendu: Wielki powrót Adebayora i nieprzebyty mur obronny

Piłka nożna | 24 grudnia 2013 15:11 | Michał Kozera

Jak to jest, że największe wyróżnienie zgarniają defensorzy, którzy przyczynili się do bezbramkowego hitu? To oni wykonali najlepiej swoją pracę, na szczęście w innych drużynach znajdziemy takich, którzy nie zapomnieli o ataku, a skuteczność mają wpisaną w nazwisko. Jak wygląda najlepsza drużyna 17. kolejki Premier League? Sprawdźcie sami.

 

 

Vito Mannone – Dla Sunderlandu remis z Norwich i nagroda w postaci jednego punktu to prawdziwy prezent na święta. Rękę przyłożył do tego Mannone, zachowując czyste konto, jednak nie dzięki defensywie, a swoim pewnym interwencjom. Przy okazji zgarnął sporo punktów w Fantasy Premier League.


 

 

 

 

 

 

Seamus Coleman – filar nie tylko defensywy, ale i ofensywy The Toffees. Irlandczyk wyrasta na najlepszego prawego obrońcę angielskiej ekstraklasy, a jego bramka w drugim z rzędu meczu dała prowadzenie Evertonu w pojedynku ze Swansea. Gdyby nie samobójcze trafienie Oviedo, miałby też czyste konto.

 

 

Phil Jones – w pojedynku z West Hamem zdominował nie tylko obszar pod własną bramką, ale bardzo dobrze wspomagał środek pola i podłączał się do akcji ofensywnych. To kolejny udany mecz nowej, po Vidiciu, „skały” na Old Trafford.

 

 

Per Mertesacker – jeżeli ktoś ma na sumieniu słabe widowisko podczas wczorajszych derbów Londynu, to Niemiec jest współwinny w znacznym stopniu. Postawił duże wyzwanie zawodnikom The Blues, co przyniosło efekty w postaci zera z tyłu.

 

 

Cesar Azpiliqueta – Metodą wzajemności i defensor Chelsea zasługuje na wyróżnienie. Widzieliśmy w meczu Theo Walcotta? Ja chyba tylko wówczas, gdy został powalony w polu karnym. Poza tym pozornie największe zagrożenie ze strony Arsenalu nie istniało w meczu, w przeciwieństwie do Azpiliquety, który i atak wspomógł i obronę wyczyścił.


 

 

 

 

 

 

 

Álvaro Negredo – Hiszpan w jedenastce tygodnia to tak naprawdę laurka wyłącznie za jedną asystę. Ale jaką – klękajcie narody. Uderzenie fałszem leciało takim torem, że nim dotarło Millnera, odbiło się w okolicach Betlejem a i tak Brytyjczyk dostał piłkę do nogi. Precyzja, finezja, szczęście? Cokolwiek to było, zasługuje na wielkie wyróżnienie. Kosmos!

 

 

Yohan Cabaye – Nieco gorzej idzie Remy’emu w zdobywaniu bramek dla swojego zespołu, ale od czego jest Yohan Cabaye. Wspierany przez Debuchy’ego Francuz zapakował jedną z trzech bramek przeciw Crystal Palace i co ciekawe, zrobił to drugi raz z rzędu podczas meczu na wyjeździe. Jeśli utrzyma tę serię, Newcastle może się nie martwić o pojedynki poza domem.

 

 

Jordan Henderson – Dwie asysty i drugi, świetny mecz jako wsparcie ofensywy. Henderson zadomowił się w pierwszym składzie, a teraz i rozhulał się za plecami Luisa Suareza. Cieszy oczy swoją grą, cieszy kibiców swoją dyspozycją, a kolegów z zespołu cieszy podaniami, stając się wyraźnym współautorem zwycięstwa nad Cardiff.

 

 

Adam Lallana – Jeżeli miałbym w heroicznej walce Southampton z Tottenhamem wskazać lidera, to Święci mieliby na czele Adama Lallanę. Anglik dwoił się i troił na własnym obiekcie, robiąc wszystko by wyciągnąć swoją drużynę z opresji i ugrać 3 punkty z Kogutami. Nie udało się, ale w pamięci pozostanie gol i asysta. Dało się zrobić więcej?


 

 

 

 

 

 

 

Emmanuel Adebayor – Oto i drugi lider bitwy o 3 punkty na St. Mary's Stadium. Bohater niespodziewany i nawet trochę zapomniany, który w całym sezonie ligowym rozegrał – uwaga – 45 minut. I to w łomocie, jaki sprawił Kogutom City. W ten weekend nakazano mu odkurzyć korki i Adebayor powrócił, w blasku glorii i sukcesu, dwukrotnie rozprawiając się z Gazzanigą.

 

 

Luis Suarez – Znowu on. Gdy nie zajrzycie, wszędzie znajdziecie nazwisko Suareza jako trzon ataku. Nie ma co się długo rozwodzić, bo co potrafi i co robi El Pistolero wie każdy. Głód gry jest ogromny, a Urugwajczyk zaspokaja go w każdym meczu. Z Cardiff zdobył 2 gole i asystę. W Fantasy Premier League ma go już połowa graczy. Gość nie z tej ziemi.

 

 

Rezerwa: Marshall, Terry, Barkley, Sterling, Januzaj, Toure, Rooney.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)