Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Podbeskidzie w rundzie jesiennej. Powtórka z rozrywki

Podbeskidzie w rundzie jesiennej. Powtórka z rozrywki

Piłka nożna | 25 grudnia 2013 14:34 | Przemysław Drewniak
Czy Podbeskidzie znów wyjdzie zwycięsko z walki o utrzymanie w Ekstraklasie?
fot. x - news
Czy Podbeskidzie znów wyjdzie zwycięsko z walki o utrzymanie w Ekstraklasie?

Podbeskidzie to klub o dwóch obliczach. O tym pozytywnym „Górale” przekonali nas w czerwcu, gdy piłkarska Polska była pod wrażeniem spektakularnie zakończonego boju o utrzymanie. W Bielsku-Białej, jednym z najbogatszych miast w województwie śląskim, już za kilka miesięcy gotowy będzie nowoczesny stadion, a w klubie nikt nie może narzekać na brak płynności finansowej. Rokowania na przyszłość powinny być więc dobre, ale… No właśnie. Na boisku Podbeskidzie pokazywało jesienią swoje gorsze oblicze, grając najbrzydszą piłkę w Ekstraklasie. Biorąc pod uwagę przedsezonowe założenia, miniona runda była dla bielszczan totalną klapą.


Głównym grzechem włodarzy Podbeskidzia było samozadowolenie, w jakie popadli oni po rewelacyjnej rundzie wiosennej poprzedniego sezonu. Chociaż drużyna prowadzona przez Czesława Michniewicza pod względem ilości zdobytych punktów była w niej jednym z czołowych zespołów Ekstraklasy, to chyba nikt nie miał wątpliwości, że osiągnięty wynik przewyższał realne możliwości „Górali”.


Prezes Wojciech Borecki sam dziś przyznaje, że przecenił siłę tamtej drużyny. Pół roku temu uznał, że skoro udało się osiągnąć tak spektakularny sukces, to bez Roberta Demjana wciąż będzie można myśleć o miejscu w czołowej ósemce. Utrzymanie w elicie było jednak wypadkową życiowej serii strzeleckiej Słowaka, szczęścia, entuzjazmu i pewności siebie, jaką tchnął w swój zespół Michniewicz. Gdy tych elementów zabrakło, to okazało się, że Podbeskidzie znów jest ligowym outsiderem.


Nie trzeba było dokładnie analizować gry „Górali”, by stwierdzić, co było jesienią ich największą bolączką. W 21 meczach Podbeskidzie strzeliło zaledwie 17 goli i w aż dziesięciu z nich nie potrafiło pokonać bramkarza rywali. Po tym, jak do Belgii odszedł Demjan, ciężar zdobywania bramek spadł na Fabiana Pawelę. Ten jednak raził nieskutecznością, strzelił tylko trzy gole i długo nie potrafił się odblokować. Dokonania pozostałych napastników Podbeskidzia? Krzysztof Chrapek, Łukasz Żegleń, Sebastian Bartlewski i Piotr Malinowski zanotowali w sumie… jedno trafienie.


Posucha wśród napastników była dla Podbeskidzia równie wielkim problemem, jak brak rozgrywającego w środku pola. Bielszczanie mają wprawdzie dwóch kreatywnych zawodników, ale Maciej Iwański nie otrzymał uprawniającego go do gry certyfikatu i nie wystąpił w ani jednym meczu, a Damian Chmiel opuścił większość rundy z powodu kontuzji. Bez nich Podbeskidzie prezentowało często antyfutbol i pod względem posiadania piłki było najgorszą drużyną w lidze.


Gdzie po rundzie jesiennej kibice „Górali” mają szukać pozytywów? Wydaje się, że drużynie z Bielska dobrze zrobiła zmiana trenera. Choć wydawało się, że był to ruch zbyt pochopny, to trzeba przyznać, że Borecki (notabene były trener) ma rękę do zatrudniania szkoleniowców. Prezes Podbeskidzia wyczuł moment, w którym pod wodzą Michniewicza piłkarze nie byli w stanie wykrzesać z siebie nic więcej i rozstał się z nim, zatrudniając Leszka Ojrzyńskiego. Były opiekun Korony w dziewięciu spotkaniach zdobył 9 punktów, a zatem więcej, niż jego poprzednich zdołał uciułać w pierwszych dwunastu kolejkach (osiem „oczek”). Patrząc na potencjał drużyny oraz rywali, z jakimi mierzył się Ojrzyński (m.in. Górnik, Wisła, Legia), wynik ten należy rozpatrywać pozytywnie.


Chyba nikt w Bielsku nie ma wątpliwości, że wiosną Podbeskidzie znów czeka walka o utrzymanie do ostatniej kolejki. Oczywistością jest także fakt, że aby zakończył się on sukcesem, drużyna potrzebuje wzmocnień. Wśród potencjalnych nabytków bielszczan wymienia się m.in. Rimo Hunta, króla strzelców estońskiej ekstraklasy, Ireneusza Jelenia czy Demjana, który miałby wrócić do drużyny w ramach wypożyczenia z Beveren. Niezależnie od tego, kogo uda się pozyskać, Podbeskidzie musi wiosną poprawić grę w ofensywie. Wiele będzie zależeć od Iwańskiego, na którego spadnie odpowiedzialność kreowania gry w drugiej linii. Jeśli doświadczony pomocnik do spółki z Chmielem pociągną grę „Górali”, a do drużyny dołączy skuteczny napastnik, bielszczanie znów mogą uratować ligowy byt.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)