Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Świąteczny prezent na Etihad

Świąteczny prezent na Etihad

Piłka nożna | 26 grudnia 2013 00:43 | Damian Wiśniewski


Jeśli można sobie wymarzyć lepszy prezent świąteczny, to jestem ciekaw, jak taki miałby wyglądać. Już dziś, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, na Etihad Stadium zmierzą się dwie wielkie, rozpędzone ekipy. Manchester City kontra Liverpool. Tu nie może być mowy o nudzie z poniedziałku, tu będzie naprawdę świetne granie.
 
Obie drużyny są ostatnio w świetnej formie. Liverpool po poprzedniej kolejce i tylko bezbramkowym remisie Arsenalu z Chelsea, wskoczył w końcu na pozycję lidera tabeli. Manchester City jest obecnie na miejscu trzecim, z ledwie jednopunktową stratą. To jest jednak mało ważne, drużyn walczących obecnie o mistrzostwo Anglii jest na tyle dużo, że nie powinno po nowym roku liczba ta nie powinna zmniejszyć się do dwóch.
 
- Dotychczasowe wyniki spotkań i sytuacja w tabeli wskazują na to, że po tym okresie świąteczno-noworocznym nie będziemy mieli jakiegoś takiego samotnego uciekiniera, który będzie miał sporą przewagę nad resztą stawki. Oczywiście, są takie przesądy, że kto będzie liderem na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, to zostanie potem mistrzem Anglii, bo tak było w czterech ostatnich latach, ale tutaj naprawdę ciężko coś przewidzieć. Naturalnie, że jakąś psychologiczną przewagę może taki lider mieć, ale myślę, że ta przewaga będzie właśnie tylko psychologiczna. Punktowej lider pierwszego stycznia nad resztą stawki raczej mieć nie będzie. I nie będzie tak, że lidera będzie gonił jeden zespół, tylko może pięć, sześć, albo i siedem – powiedział nam Rafał Nahorny.
 
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że do obrony tytułu zgłasza się jeszcze Manchester United, to faktycznie tych zespołów walczących o mistrzowską koronę robi się około siedem. Dlatego tym bardziej ważne jest zdobywanie kompletów punktów, o czym bez wątpienia wiedzą Manuel Pellegrini i Brendan Rodgers, dlatego tu nie może być mowy o jakimkolwiek oszczędzaniu, nie w takim meczu.
 
Jedni i drudzy borykają się jednak z kontuzjami. Szkoleniowiec gości nie będzie mógł zabrać ze sobą piłkarzy takich jak Jose Enrique, Steven Gerrard, Daniel Sturridge, a także Jon Flanagan, który wypadł po ostatnim spotkaniu z Cardiff City. Wydaje się więc, że na lewej obronie w spotkaniu z wicemistrzami Anglii przesunięty zostanie Glen Johnson, a na prawej zagra Martin Kelly. Nietrudno się domyślić, że na skrzydłach The Reds mogą mieć sporo kłopotów, gdyż obaj ci panowie, na tych pozycjach geniuszami nie są.
 
Trener Pellegrini nie będzie mógł natomiast skorzystać z Pablo Zabalety, Matiji Nastasicia, Micacha Richardsa i Sergio Aguero. Widać więc, że nieco trudniej pod względem łatwości w doborze kadry, miał szkoleniowiec gości.
 
Dyspozycja w ostatnich sześciu meczach przemawia za gospodarzami. Wygrali oni aż pięć z nich (6:0 z Tottenhamem, 3:0 ze Swanea, 3:2 z West Bromem, 6:3 z Arsenalem, 4:2 z Fulham) i jeden zremisowali (1:1 z Southampton). The Reds natomiast wygrywali czterokrotnie (5:1 z Noriwch, 4:1 z West Ham, 5:0 z Tottenhamem, 3:1 z Cardiff City), przegrali raz (1:3 z Hull City) oraz zremisowali też raz 3:3 z Evertonem. Na korzyść piłkarzy z Anfield niewątpliwie przemawia fakt, iż są ostatnio mają serię czterech wygranych pod rząd.
 
Gwarantem goli dla nas niech będzie fakt, że mierzyć będą się najskuteczniejsza i druga pod względem drużyna w tym sezonie. Manchester City jak do tej pory zdobył aż 51 goli, a Liverpool o dziewięć mniej, czyli 42.
 
To nie może być nudne spotkanie, tu muszą paść gole. My postawimy na gospodarzy, z paru względów. Liczba kontuzji w ekipie gości jest naprawdę spora, sytuacja na bokach obrony słabiutka, szybcy skrzydłowi The Citizens mogą to wykorzystać. Druga sprawa jest taka, że piłkarze Pellegriniego miażdżą wielkich przeciwników na swoim boisku. Cztery gole przyjął tutaj Manchester United, po sześć Tottenham oraz Arsenal.
 
Wygrać powinni Obywatele, oby tylko po wielkim widowisku.
 
Manchester City – Liverpool FC
Nasz typ: 1
 
Początek meczu o 18.30. Jako arbiter główny poprowadzi go Lee Mason.
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)