Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Hull City – Manchester United: Diabłów powrót z piekieł, heroiczna walka Tygrysów

Hull City – Manchester United: Diabłów powrót z piekieł, heroiczna walka Tygrysów

Piłka nożna | 26 grudnia 2013 15:57 | Michał Kozera

fot. Premier League / facebook.com

Niesamowity dreszczowiec zgotował kibicom pierwszy mecz Boxing Day w ramach 18. kolejki Premier League. Hull City podjęło na swoim stadionie Manchester United w walce o świąteczne 3 punkty i, jak się okazało, mecz dał kibicom niemal wszystko, czego Ci mogli oczekiwać. Były bramki skazywanych na porażkę, był comeback. Mieliśmy gola po pięknym strzale w okienko, zwycięskie trafienie samobójcze oraz czerwoną kartkę. Przede wszystkim jednak, mecz zaoferował ogromne emocje, których poziom przebić będzie… dosyć ciężko.

 

Tygrysy na święta nie chciały wypakować rózgi, dlatego nad swoim podarunkiem ostro popracowały, już od początku meczu, z pomocą rzutu rożnego. Wrzucona piłka spadła na głowę jednego z gospodarzy, po czym trafiłaa na nogę nadbiegającego Jamesa Chestera, który mocnym strzałem dał prowadzenie podopiecznym Steve’a Bruce’a. Po niemal 10. minutach okazuje się, że jest im mało – problemy ze zorganizowaniem się w obronie ma defensywa United, co wykorzystuje David Meyler – zblokowana przez Evansa piłka idzie przez środek pola karnego prosto pod nogi napastnika Hull, który silnie uderza na bramkę. I być może de Gea by tę piłkę wyjął, gdyby nie Johny Evans, który chcąc ją wybić zmienił jej tor lotu tak, że tak ta poleciała za nogami bramkarza i dała Hull City dwójeczkę z przodu. 


 

 

 

 

 

Manchester musiał się odkuć, a póki co grali bez ognia. Na domiar złego urazu nabawić się zdążył Rafael, który wracał do świetnej dyspozycji w obronie oraz coraz lepiej współpracował z prawym skrzydłem. Na jego miejsce wbiega Adnan Januzaj, a Antonio Valencia cofa się na prawą obronę. Również po drugiej stronie boiska nie bez kontuzji – walka o piłkę Allana McGregora i Ashleya Younga kończy się bólem bramkarza, co budzi do rozgrzewki rezerwowego golkipera Hull – Steve’a Harpera.

Zmiany i problemy rywala dają Moyesowi możliwość bardziej ofensywnego podejścia do przegrywanego spotkania i na efekty czekać długo nie trzeba. Faul na Januzaju chwilę po jego wejściu popełnia Figueroa, a do wywalczonej piłki podchodzi Wayne Rooney. Anglik wrzuca piłkę w pole karne i wymierza ją idealnie na głowę Smallinga, który zapewnia United kontaktową bramkę. Trącące czyste konto Hull nieco siadło i pozwoliło rywalom zdominować się na swojej połowie. Długo na skutki takiej gry czekać nie było trzeba – stojący plecami do pola karnego Rooney dostał piłkę na klatkę, podał ją do Welbecka i ustawił się we właściwym kierunku. Dostał futbolówkę z powrotem, poprawił jej podbicie kolanem po czym posłał potężną, podkręconą piłkę w lewe okienko McGregora, niwelując stratę i rozpoczynając mecz od nowa.

 

Przerwa meczowa wymusiła na trenerze Hull pierwsze zmiany. Allan McGregor z powodu kontuzji nie może kontynuować meczu, a jego miejsce między domowymi słupkami zajął Steve Harper. Pierwsze 5 minut wznowionego meczu przyniosło bezskuteczną dominację United na połowie Hull, potem jednak Tygrysy postanowiły same przejść do ataku. Było groźnie – interweniować wreszcie musiał i mógł de Gea po silnym strzale Huddlestone’a, potem groźne dośrodkowanie na uderzenie głową zamienił Davies, niestety było ono niecelne. W 62 minucie blisko było powrotu Hull na prowadzenie – Alex Bruce po wrzutce uderza piłkę w poprzeczkę, ta wraca na boisko i zostaje wybita przewrotką przez Evrę. 3 minuty kontratak przypuszczają Czerwone Diabły, a dośrodkowanie z prawego skrzydła wpada do bramki za sprawą… Jamesa Chestera! Obrońca Tygrysów popełnia ogromny błąd mając na plecach Rooneya i zamiast piłkę wybić na rzut rożny, umieszcza ją w bramce. W międzyczasie boisko opuszcza Darren Fletcher, zmieniony przez Javiera Hernandeza, a dalej George Boyd za Maynora Figueroę oraz Michael Carrick za Ashleya Younga. Tym samym David Moyes prawdopodobnie 4 raz zmienia ustawienie swojej drużyny. Ostatnie minuty to prawdziwa próba nerwów graczy Manchesteru United – ich obrona wygląda nieskładnie, a David de Gea o mało nie dał prezentu Hull, gdy wyskakując do piłki jedynie musnął ją palcami, pozostawiając bramkę pustą. Na szczęście golkipera, napastnicy się w swojej grze pogubili. W 90 minucie drugą żółtą kartkę otrzymuje Antonio Valencia, który po gwizdku sędziego wybija piłkę uniemożliwiając szybkie wznowienie gry. 92 minuta mogła dać wyrównanie – idealną piłkę na opuszczoną przez Valencię prawą stronę otrzymuje Chester, jednak swoje dobre imię ratuje wtedy David de Gea. Ostatnią szansę meczu miał jeszcze Livermore, mecz jednak kończy się wynikiem 3:2 dla Manchesteru United.

 

Początek świątecznej kolejki przyniósł na thriller, jakiego nie powstydziłby się żadne reżyser. Hull City najpierw dwiema bramkami w pierwszym kwadransie meczu, a potem dominacją w końcowych minutach spotkania napsuło krwi rywalowi, który na The KC Stadium dwoił się i troił, by tylko nie podzielić losu Liverpoolu, któremu pokonać Hull się nie udało. Siwizna Davida Moyesa bez wątpienia sięgnęła stanu rekordowego, a Wayne Rooney stracił wiele ze swoich przeszczepionych włosów, jednak to przede wszystkim James Chester czy Alex Bruce mogą pluć sobie w brodę, bowiem zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, a rywale ostatniego gola otrzymali niemalże w prezencie świątecznym. Jeżeli emocje utrzymają się na tym samym poziomie przez całe Boxing Day, to kibice długo nie zapomną tegorocznych świąt.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)