Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wspaniały finisz Czarnych Kotów na Cardiff City Stadium

Wspaniały finisz Czarnych Kotów na Cardiff City Stadium

Piłka nożna | 28 grudnia 2013 21:30 | Damian Wiśniewski

fot. Premier League / facebook.com

Kto nie oglądał, ten niech żałuje. Kapitalne widowisko zaprezentowali nam dzisiejszego wieczora zawodnicy Cardiff City oraz Sunderlandu. Ci pierwsi prowadzili już nawet 2:0, jednak ich przeciwnicy w ostatnich 12 minutach spotkania potrafili doprowadzić do wyrównania. Nie udało się zwyciężyć gospodarzom w pierwszym meczu po zwolnieniu trenera, Malky'ego Mackay'a.


Przed meczem szkoleniowiec drużyny przyjezdnej, Gustavo Poyet, mówił że jego drużyna ma w tym spotkaniu obowiązek zwyciężyć. Chodziło oczywiście o zamieszanie, jakie panuje wokół ekipy Bluebirds, która przed chwilą straciła swojego menedżera. Początek spotkania wskazywał jednak, iż słowa te mogą się obrócić przeciwko niemu. Od pierwszego gwizdka zawodnicy prowadzeni dzisiaj przez Davida Kerslake'a mieli sporą inicjatywę, którą na gola już w szóstej minucie przekuł Mutch.

 

Ta przewaga Cardiff nie trwała jednak zbyt długo. Już po około kwadransie goście narzucili swoim rywalom swój styl gry i zaczęli tworzyć liczne sytuacje bramkowe. Bardzo blisko dwukrotnie był wypożyczony z Liverpoolu Fabio Borini, ale za każdym razem na wysokości zadania stawał będący w wyśmienitej dyspozycji David Marshall.

 

Bardzo słabo za to prezentował się Jozy Altidor i jeśli można było przypuszczać, iż trener przyjezdnych zmieni po przerwie któregoś ze swoich napastników, to z boiska zejdzie reprezentant Stanów Zjednoczonych. Dlatego wszyscy byliśmy zdziwieni, kiedy Steven Fletcher wszedł w miejsce Boriniego. Jak się potem okazało, Włoch w czasie przerwy zemdlał w szatni i został przewieziony do szpitala. Jak podali jednak komentatorzy tego spotkania, jest on już przytomny.

 

Gospodarze chcieli zacząć tę drugą połówkę w taki sam sposób jak i pierwszą i w dużym stopniu im się to udało i znów ogromny w tym udział miał Jordon Mutch. Zawodnik ten sprytnie ograł trzech obrońców przeciwnika i kapitalnie dograł piłkę do będącego w polu karnym Fraizera Campbella. Piłkarz, który przez cztery lata reprezentował barwy Sunderlandu, nie miał kłopotu z pakowaniem jej do bramki. Vito Mannone nie mógł nic zrobić.

 

W tym momencie mogło, a nawet powinno się wydawać, że jest już po sprawie, iż Czarne Koty są na kolanach. Szczególnie efektownie swoją radość okazywał malezyjski właściciel Cardiff, jak więc dziwnie musiała wyglądać jego mina po końcowym gwizdku.

 

Sprawę załatwili rezerwowi. Jako pierwszy do bramki Vito Mannone trafił Steven Fletcher i od tego właśnie momentu, od 83 minuty, zaczęły się szaleńcze atak na bramkę gospodarzy. Ci jednak przez jakiś czas potrafili stawiać opór, ale widać było, iż im dłużej będzie trwał ten pojedynek, tym trudniej będzie im utrzymać ten korzystny wynik. Sędzia jednak ku ich rozpaczy, doliczył aż pięć minut do regulaminowego czasu gry.

 

I właśnie w ostatniej z nic padła bramka wyrównująca. Futbolówkę uderzył inny rezerwowy, Jack Colback, a to po małym rykoszecie wpadła do siatki. Sędzia nie od razu po wznowieniu gry zakończył. Kiedy Czarne Koty wywalczyły sobie jeszcze rzut rożny, ten już nie pozwolił na jego wykonanie i zagwizdał po raz ostatni. Sunderland wciąż jest ostatni w tabeli, a do pierwszego bezpiecznego miejsca (które zajmuje Crystal Palace) traci dwa oczka. Nie tylko w czubie tabeli jest ogromny ścisk.

 

Cardiff City – Sunderland 2:2 (1:0)
1:0 Mutch
2:0 Campbell
2:1 Fletcher
2:2 Colback

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)