Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Arsenal lepszy w francuskim starciu na St. James Park

Arsenal lepszy w francuskim starciu na St. James Park

Piłka nożna | 29 grudnia 2013 16:54 | Damian Wiśniewski

fot. Premier League / facebook.com

Nie był to hit na takim poziomie, jakiego można było oczekiwać, ale nie ma też specjalnie na co narzekać. Arsenal pokonał 1:0 na wyjeździe Newcastle, a jedynego w meczu gola zdobył Oliver Giroud. Dla Francuza było to tyle ważne trafienie, że skończyło ono jego serię meczów bez zdobytej bramki. Trwała ona aż siedem spotkań, co dla takiego napastnika jest zdecydowanie zbyt długim okresem.


Od pierwszego gwizdka pana Lee Proberta jasnym było jak wyglądać będzie to spotkanie. Kanonierzy długo, spokojnie rozgrywali swoje akcje, natomiast gospodarze ewidentnie nastawili się na grę z kontrataku. Piłkarze Arsene'a Wengera pokazali, iż nawet bez Mesuta Oezila w składzie, są w stanie zdominować środek pola w starciu z tak trudnym przeciwnikiem.

Ich rozgrywanie futbolówki, wymiana podań, były może dość ładne dla oka, jednak nie wnosiły za wiele zagrożenia pod bramkę Tima Krula. Bardzo dobrze w środku obrony radzili sobie Fabricio Collocini oraz Mark Williamson i to głównie dzięki nim akcje londyńczyków były nieskuteczne.

 

Sroki natomiast starały się groźnie kontratakować i parę razy nawet im się to udawało. Na prawym skrzydle szaleć starał się Debuchy, ale często brakowało tego ostatniego, dokładnego dogrania. Najgroźniej było pod koniec pierwszej połowy, kiedy najpierw Szczęsny kapitalnie obronił strzał Cissoko z dystansu, a następnie po rzucie rożnym piłka trafiła w słupek bramki polskiego bramkarza.

 

Druga połowa wyglądała bardzo podobnie do pierwszej, a przynajmniej do momentu otwarcia wyniku. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, po raz pierwszy w tym spotkaniu zawiódł Williamson, bo to jego błąd w kryciu doprowadził do tego, że do piłki doszedł Giroud. Francuz strzałem głową nie dał najmniejszych szans holenderskiemu goalkeeperowi.

 

Alan Pardew zaraz po tej sytuacji postanowił wprowadzić kolejnego zawodnika rodem z Francji, Hatema Ben Arfę. Skrzydłowy ten miał za zadanie szarpanie prawą flanką i dorzucania dobrych piłek w szesnastkę gości. Z polecenia tego wywiązał się średnio, o czym najlepiej świadczy to, że największym zagrożeniem dla Arsenalu było złe wybicie piłki przez Szczęsnego. Polak trafił wprost w głowę Loica Remy, ale na jego szczęście, futbolówka wyszła na aut bramkowy.

 

Arsenal wygrał i to raczej zasłużenie. Dzięki trzem zdobytym dzisiaj punktom, The Gunners z całą pewnością zakończą rok 2013 na pozycji lidera tabeli.

 

Newcastle United – Arsenal 0:1 (0:0)
0:1 Giroud

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)