Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przełamali się, przegrali, zdemolowali - ostatnia tegoroczna kolejka w Anglii

Przełamali się, przegrali, zdemolowali - ostatnia tegoroczna kolejka w Anglii

Piłka nożna | 30 grudnia 2013 15:46 | Michał Kozera
Przełamanie Giroud, Huddlestone'a oraz ciężkie spotkanie Joe Harta.
fot. własne / fot: Premier League / facebook.com
Przełamanie Giroud, Huddlestone'a oraz ciężkie spotkanie Joe Harta.

Zaczęło się imponująco, a gorąco było aż do końca. Po raz 19. Premier League zapewniła nam dostatek meczów, a poświąteczna atmosfera dołożyła swoje, w efekcie czego nudzić się nie mógł nikt. W skrócie? Anelka wypalił, Suarez nie. Manchester United pnie się w górę, a Liverpool spada. Cóż więcej? Sprawdźcie sami.

 

Na inaugurację kolejki zmierzyły się ze sobą dwie drużyny „z zachodu”. West Ham ugościł u siebie West Brom, a skoro gość zaproszony się pojawił, zaczęła się i hulanka. I tak rozhulały się obie jedenastki, znak do tańca dał West Ham, potem prym postanowił wieść West Brom. Kilka grzecznościowych wymian zakończyło się uczciwym remisem, ale jak się napocili, żałujcie, że nie widzieliście!

 

O godzinie 16. nadeszły aż 4 spotkania na raz i jeżeli z oczywistych przyczyn widzieliście tylko jeden, przegapiając resztę, relacje z 3 spotkań znajdziecie na łamach naszego serwisu. My musieliśmy niestety poświęcić mecz Aston Villi ze Swansea, gdzie padł jednobramkowy remis. Prowadzenie jako pierwsza objęła Aston Villa dzięki Gabrielowi Agbonlahorowi, który w 7 minucie prostopadłe podanie zamienił na bramkę. Wyrównanie przyszło pół godziny później, po bardzo ładnym dośrodkowaniu Pablo Hernandeza – piłka przeszła tuż za dalszy słupek, gdzie czekał Lamah. Celna główka i bez większych szans był nieco zbyt wolny Guzan.

 

W pozostałych spotkaniach zwycięstwa odniosły kluby z Manchesteru, jednak tylko jedną bramką. Demolkę zrobiło natomiast Hull City, które aż 6 goli potrzebowało, by zaspokoić swój głód strzelecki przeciwko niewiele winnemu Fulham. Bramkę nareszcie trafił Huddlestone i zgodnie z postanowieniem, w ramach cieszynki, pozwolił odciąć sobie część włosów. Na koniec dnia mieliśmy jeszcze spotkanie Cardiff z Sunderlandem – bardzo dobry mecz zakończony wynikiem dość… zaskakującym, bowiem zwycięska bramka padła w 95 minucie! Jak to się stało, przedstawił Damian.

 

 

Jeżeli chcecie prześledzić sobotę w Premier League, przeczytajcie podsumowanie przygotowane przez Sebastiana.

 



Niedziela przyniosła ze sobą dwa „hitowe” spotkania. Równolegle do pierwszego swoje boje toczyli gracze Evertonu i Southampton. The Toffees udało się wyjść z tego zwycięsko dzięki bramkom – a jakże – Colemana i Lukaku. Dla Świętych bramkę udało się wbić Ramirezowi, to jednak było mało. Mniej bramek padło w Newcastle, gdzie Arsenalowi udało się wygrać bardzo trudne spotkanie z Newcastle. Bramkę zdobył wreszcie Giroud – Francuz ledwie musnął głową piłkę z rzutu wolnego, to jednak wystarczyło do pokonania Tima Krula. Ten w ramach rehabilitacji chciał zdobyć bramkę w ostatnich minutach pod bramką Wojtka Szczęsnego, na jego nieszczęście Arsenal na taki dyshonor sobie nie pozwolił.

 

 

Na koniec dnia i koniec kolejki Tottenham podjął u siebie Stoke i spuścił im mały łomot, ładując 3 bramki. Zaczęło się, co nie powinno nikogo zaskoczyć, od karnego dla Kogutów. Soldado ustalił wynik na 1:0 w pierwszej połowie i nie dziwny byłby taki wynik końcowy, Londyńczykom udało się jednak pograć więcej i wypracować kolejne trafienia: po jednym Dembele i Lennona.

 

O wiele goręcej było na Stamford Bridge, gdzie Chelsea wygrała z Liverpoolem. Sygnał do startu dał w 4. minucie Skrtel, a odpowiedź przyszła w 17. ze strony Hazarda. W pierwszej połowie trafił jeszcze Eto’o, w drugiej były już tylko żółte kartki. Tych w zasadzie było sporo, jednak głównie dla graczy Chelsea. Powinno być więcej, bowiem The Blues grali naprawdę brudno, jednak Howard Webb był momentami wyjątkowo pobłażliwy i obyło się bez czerwieni czy rzutów karnych.

 


W tabeli stracił znowu Liverpool, spadając za Everton, na 5 miejsce. Zyskał Manchester United, pnąc się już na 6-te, jednak nadal ze stratą 8 oczek do lidera. Na ogonie siedzi Tottenham, a przegrana mocno zabolała Newcastle. Poza tym miejscami zamienili się Hull ze Stoke. Jak to teraz wygląda?

 

 



Pozostaje jeszcze przeanalizować to, co ćwierka w prasie - przedstawi to Damian w cokolejkowym przeglądzie brytyjskiej prasy. A jest o czym mówić, bo zamieszania, nie tylko golami, ale i ich celebracją, narobił Nicolas Anelka. Warto też przyjrzeć się jedenastce kolejki zebranej przez Sebastiana, który zebrał do kupy wszystkich, którzy podczas dwóch dni zaprezentowali się w swoich klubach najlepiej i zasłuzyli na wyróżnienie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)