Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Planeta Premier League: Wasyl i spółka zawitają do raju?

Planeta Premier League: Wasyl i spółka zawitają do raju?

Piłka nożna | 31 grudnia 2013 04:01 | Damian Wiśniewski


Za nami już połowa zmagań w drugiej klasie rozgrywkowej w Anglii, czyli Championship. Na czoło tabeli w tej lidze wysunęły się Lisy z Leicester, w barwach których gra 60-krotny reprezentant Polski, Marcin Wasilewski i coraz więcej wskazuje na to, że Lisom sztuka awansu do ekstraklasy może w końcu się powieść. Byłby to wspaniały powrót po dziesięciu latach nieobecności, dziesięciu latach tułaczki.
 
Kiedy w 2004 roku Tygrysy spadały z Premier League, nikt raczej nie spodziewał się, że ich brak w tej lidze potrwa jakoś szczególnie długo, wszak jeszcze cztery lata wcześniej zdobywali oni Puchar Ligi, po zwycięskim finale z Tranmere Rovers. Po drodze zaliczyli co prawda jeden spadek, ale wrócili już w kolejnym sezonie. Nikt też z pewnością nie spodziewał się, że klub w którym w tamtym pamiętnym meczu grali tacy piłkarze jak choćby Robbie Savage, czy Emile Heskey, już po chwili wyląduje nawet League 1, czyli trzeciej klasie rozgrywkowej. A jednak.
 
Ten najniższy zjazd w historii klubu trwał co prawda zaledwie jeden sezon, ale należy go odnotować. W 2010 roku, klub objął nowy inwestor rodem z Tajlandii, choć można tu raczej mówić o całym konsorcjum AFI (Asia Football Investments) i rozpoczęło się oczywiście planowanie wielkiego powrotu do elity.
 
Pierwszy sezon z nowym właścicielem zespół zakończył na dziesiątej pozycji, ze stratą ośmiu oczek do miejsc pozwalających na grę w barażach do Premier League. Rozgrywki 2011/2012 były lepsze pod względem zajętego miejsca, ale gorsze jeśli chodzi o stratę punktową do miejsca szóstego. Tym razem wynosiła ona punktów dziewięć.
 
W kolejnym udało się już wedrzeć do fazy play off, tam jednak po półfinale, podopieczni Nigela Pearsona musieli uznać wyższość Watford. Dwumecz ten z pewnością na długo zapadnie w pamięci kibiców jednych, jak i drugich.
 
W pierwszym meczu, Leicester wygrał u siebie 1:0. W rewanżu ich przeciwnicy prowadzili 2:1, co na tamtą chwilę doprowadzało do dogrywki. Sędzia do drugiej połowy dołożył cztery minuty, ale w siódmej minucie tego doliczonego czasu, The Foxes mieli nawet rzut karny, który mógł definitywnie, ostatecznie przesądzić o losach dwumeczu. Jedenastkę kapitalnie wybronił Almunia, Watford ruszyło natychmiast z kontrą i strzeliło gola. Tak, w nieprawdopodobny sposób, skończył się sen o awansie.
 
Przynajmniej wtedy. Teraz drużyna z hrabstwa Leicestershire jest w całkiem innym położeniu, aniżeli wtedy. Jest liderem tabeli i zdaje się mieć solidne podstawy do tego by myśleć, że promocja o klasę rozgrywkową wyżej, jest w tym sezonie całkiem możliwa. Pierwsze miejsce w tabeli na półmetku rozgrywek, cztery punkty przewagi nad trzecim Burnley.
 
Leicester ma dość silną, solidną obronę z 25 straconymi golami, co jest szóstym wynikiem tej ligi. W formacji tej dość ważnym elementem szkoleniowca z pewnością jest Marcin Wasilewski, który jak do tej pory wystąpił w jedenastu meczach. Polak spędził na boisku 772 minuty i złapał dwie żółte kartki. Największym pewniakiem trenera w tej formacji jest Wes Morgan. Jamajczyk zagrał w 22 meczach, w każdym od pierwszej do ostatniej minuty. Dostał przy tym tylko jedną żółtą kartkę.
 
Lisy nieźle radzą sobie również z przodu, co najlepiej pokazuje fakt, iż pod względem strzelonych goli, z liczbą 39 ustępują miejsca jedynie Derby County, które ma ich 48. W pomocy najlepiej spisują się Lloyd Dyer z pięcioma bramkami oraz Danny Drinkwater z trzema trafieniami. Najlepszym napastnikiem z jedenastoma golami jest David Nugent, znany z występów w Portsmouth.
 
Jak widać więc doskonale, liczby w statystykach nie zdają się ewidentnie wskazywać właśnie na Leicester w kontekście awansu piętro wyżej. Siłą jest więc kolektyw, mocno zgrana ekipa prowadzona przez dobrego menedżera, Nigela Pearsona, która powinna jednak zostać w styczniu wzmocniona. Awans z obecnym materiałem ludzkim jest możliwy, jednak jeśli chce się myśleć o utrzymanie w najlepszej lidze świata, trzeba się wzmacniać, najlepiej z głową. Nie tak dawno przekonało się o tym Reading.

 

Marcin Wasilewski marzył kiedyś podobno, aby móc występować na boiskach angielskich i to marzenie się spełniło. Chciał jednak również zagrać w Premier League i ta sprawa również nie wydaje się być nie do spełnienia. Wystarczy tylko utrzymać formę z pierwszej rundy, nie zniszczyć tego co zostało zbudowane, a promocja jego klubu szczebel wyżej powinna stać się faktem. Tylko tyle i aż tyle.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)