Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piast na równi pochyłej, czyli syndrom drugiego sezonu

Piast na równi pochyłej, czyli syndrom drugiego sezonu

Piłka nożna | 31 grudnia 2013 18:14 | Przemysław Drewniak
Jesienią Tomasz Podgórski, tak jak jego koledzy z drużyny, nie błyszczał formą
fot. x - news
Jesienią Tomasz Podgórski, tak jak jego koledzy z drużyny, nie błyszczał formą

Drugi sezon po awansie do Ekstraklasy bywa bardzo trudny – taka opinia od lat powtarzana jest przez ekspertów, trenerów i samych piłkarzy. To tylko mit czy piłkarska rzeczywistość? Przykład Piasta Gliwice pokazuje, że raczej to drugie. Jeszcze pół roku temu podopieczni Marcina Brosza byli rewelacją ligi - beniaminkiem, który zaskoczył wszystkich i awansował do europejskich pucharów. Jesień nie była już jednak tak udana…


Zaczęło się od wielkiej przygody, jaką dla Piasta była możliwość gry w europejskich pucharach. Dla klubu, który przez dziesiątki lat był w cieniu znacznie silniejszego sąsiada, Górnika Zabrze, był to moment triumfu. Niestety, gliwiccy kibice mogli cieszyć się jedynie z samego udziału swojej drużyny w eliminacjach do Ligi Europy, bo wynik dwumeczu z azerskim Karabachem Agdam nie był już powodem do dumy.


Od tamtego momentu zaczęły się pojawiać problemy. W lidze Piast spisywał się coraz słabiej, ale największym ciosem dla drużyny Brosza nie była porażka z Karabachem czy kiepska forma kilku piłkarzy, a odejście Marcina Robaka. Najlepszy strzelec gliwiczan wyprowadził się do Szczecina po tym, jak działacze Pogoni zaproponowali mu większe zarobki. Jego absencja oznaczała, że Piast do końca roku musiał radzić sobie bez klasowego napastnika. Po kontuzji i długiej rekonwalescencji Wojciech Kędziora jest cieniem piłkarza sprzed dwóch lat, a sprowadzeni na ostatnią chwilę Rabiola i Collins John zdołali zaimponować tylko swoim piłkarskim CV.


Dużo słabiej Piast prezentował się także w drugiej linii. Jesień dobitnie przekonała nas o tym, jak wielką wartość stanowił dla tej drużyny Tomasz Podgórski. Piłkarz, który w poprzednim sezonie był zdecydowanym liderem zespołu, natrafił na dołek formy, a żaden z jego kolegów nie był w stanie wcielić się w jego rolę. Przy średniej grze Podgórskiego szybko się okazało, że pozostali pomocnicy Piasta to, z wyłączeniem Mateusza Matrasa, tylko statyści.


W przyrodzie bywa tak, że gdy psuje się jakiś element, to pod wpływem efektu domina przestają funkcjonować także pozostałe. Podobnie było z grą Piasta, bo gdy na sile straciły formacje ofensywne, to odezwała się dawna bolączka Marcina Brosza, czyli gra w obronie. Pod względem traconych bramek gliwiczanie byli jesienią gorsi tylko od Cracovii i ostatniego w tabeli Widzewa. Duet środkowych obrońców, który w większości spotkań tworzyli Jan Polak i Csaba Horvath popełniał mnóstwo błędów. Piastowi nie pomógł nawet fakt, że w bramce stał jeden z najlepszych fachowców w lidze, Dariusz Trela. Najgorzej było w Bydgoszczy, gdzie drużyna z Górnego Śląska totalnie się skompromitowała, przegrywając 0:6.


Mimo nieudanej jesieni, kibice Piasta nie mogą załamywać rąk. Biorąc pod uwagę, iż przewidywano, że w kolejnym sezonie będzie niezwykle trudno zbliżyć się do wyniku sprzed roku, 11. miejsce tabeli i tylko dwa punkty straty do czołowej ósemki można przyjąć z umiarkowanym zadowoleniem. Dopiero wiosną okaże się, czy zespół Marcina Brosza przechodzi kryzys, czy też po prostu gra na miarę swoich realnych możliwości. Awans do grupy mistrzowskiej jest jak najbardziej możliwy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)