Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna „Koguty" nie dały się oskubać w „Teatrze Marzeń". Manchester - Tottenham 1:2

„Koguty" nie dały się oskubać w „Teatrze Marzeń". Manchester - Tottenham 1:2

Piłka nożna | 01 stycznia 2014 20:40 | Sebastian Ibron
Emmanuel Adebayor napsuł sporo krwi obrońcom Manchesteru
fot. Premier League / twitter.com
Emmanuel Adebayor napsuł sporo krwi obrońcom Manchesteru

Ten mecz miał być deserem, okazał się jednak daniem głównym. Pojedynek Manchesteru United z Tottenhamem toczył się w bardzo szybkim tempie i do samego końca trwała zażarta i ambitna walka o punkty. Ostatecznie Tottenham wywozi trzy punkty z Old Trafford, wygrywając 2:1.

 

Spotkanie energicznie rozpoczęli gospodarze. Znakomite podanie otrzymał Antonio Valencia, jednak uprzedził go Hugo Lloris, który wypiąstkował piłkę. W piątej minucie ciekawym, wysokim zagraniem popisał się Chris Smalling, dobiegł do piłki Danny Welbeck, piłkę próbował łapać golkiper „Kogutów”, co jednak mu się nie powiodło. Zakotłowało się, ale piłka został ostatecznie wybita. Minutę później bardzo agresywnie w pole karne przyjezdnych wbiegał Chris Smalling, który otrzymał piłkę od Valencii, jego strzał został odbity przez francuskiego bramkarza i mieliśmy rzut rożny. W 14 minucie fantastycznym, prostopadłym podaniem Roberto Soldado obsłużył Aarona Lennona, którego strzał został obroniony przez bramkarza Manchesteru United. Pierwsze dwadzieścia minut było bardzo interesujące. Akcja za akcją, cios za ciosem. Spotkanie było toczone w znakomitym tempie.


W 21 minucie Nemanja Vidić oddał strzał po dobrze wykonanym kornerze, lecz piłka powędrowała obok bliskiego słupka. Później mieliśmy fragment spokojniejszej gry, kiedy obie drużyny wyczekiwały na ruch przeciwnika. Tę część meczu przerwała bramka Emmanuela Adebayora. Togijczyk wykorzystał dobre dośrodkowanie i znakomicie wykończył tę akcję. Genialną, kontrującą piłkę główką wyprowadził Tottenham na prowadzenie. W 39 minucie Roberto Soldado powinien zdobyć drugą bramkę dla przyjezdnych. Bardzo ładną piłką popisał się Adebayor, który wypuścił Lennona, a ten dośrodkował po ziemi na długi słupek pomiędzy Vidicia a De Gea’ę, lecz Hiszpański napastnik uderzył wślizgiem obok bramki.


Pierwsza połowa miała dwa oblicza. Pierwsza część, dynamiczniejsza, obfitująca w wiele akcji indywidualnych i wymianę ciosów. Oraz druga, konkretniejsza, w trakcie której Adebayor wyprowadził „Koguty” na prowadzenie. Pierwszą połowę oglądało się przyjemnie i można było z niecierpliwością czekać na drugą odsłonę meczu.

 

Druga połowa rozpoczęła się nieco spokojniej od pierwszej, jednak w 50 minucie niepozorne podanie w pole karne wykonał Carrick, a Danny Welbeck próbował zmylić Llorisa zmieniając tor lotu piłki, ten jednak nie dał się zaskoczyć. W 59 minucie wymusić jedenastkę próbował Danny Welbeck starając się wykorzystać wysuniętą nogę Chirichesa. Sędzia Webb podjął słuszną decyzję, czyli nie podyktował rzutu karnego. W 63 minucie Hugo Llorisowi zagroził Adnan Januzaj strzelając mocno w krótki słupek, Francuz jednak sobie z tym strzałem poradził. W 66 minucie prawą stroną atakował Lennon. Jego strzał został podbity, a bezpańska piłka trafiła na głowę Christiana Eriksena, który z kolei skierował ją do bramki. Na odpowiedź „Czerwonych Diabłów” nie musieliśmy czekać długo. Kilka podań później przepiękną podcinką popisał się Danny Welbeck po otrzymaniu wybornego, prostopadłego podania od Adnana Januzaja.


Tak oto gospodarze zdobyli trafienie kontaktowe. Niestety zaraz po tej bramce kontuzji doznał Emmanuel Adebayor, którego zastąpił Nacer Chadli. A z kolejnym atakiem sunął Manchester United, którego zawodnicy bardzo agresywnie doskakiwali do przeciwników. W 71 minucie miał miejsce efektowny strzał Januzaja, oddany wewnętrzną częścią stopy, ale piłka minęła długi słupek bramki. Był to moment bardzo intensywnej gry gospodarzy. W tej części spotkania nawet ośmiu zawodników Manchesteru znajdowało się w obrębie 35 metrów od bramki gości. W 77 minucie zagotowało się pod bramką francuskiego golkipera za sprawą dryblingu Januzaja i silnego wrzucenia futbolówki na krótki słupek, jednak uderzenie Hernandeza zostało zablokowane. Ostatecznie piłka została wybita.

 

Tottenham miał jeszcze okazję, by dobić „Czerwone Diabły”, ale strzał Lennona po jego świetnym dryblingu został bezproblemowo obroniony przez bramkarza gospodarzy. W 86 minucie Hugo Lloris spowodował upadek Ashleya Younga w polu karnym, lecz Howard Webb gwizdka nie użył i puścił grę, najprawdopodobniej niesłusznie, więc należy spodziewać się  dyskusji na ten temat. W 90 minucie Rooney oddał strzał po ziemi sprzed pola karnego, lecz golkiper Tottenhamu ten strzał sparował na rzut rożny. Manchester nie przestawał napierać. Po rzucie rożnym znów interwencją się popisał bramkarz drużyny gości, a chwilę później uderzenie po kolejnym kornerze piłkę z linii bramkowej wybił Danny Rose. Więcej sytuacji Manchester już sobie nie stworzył.


Mecz obfitował w ostrą wymianę ciosów, w niezłą ilość akcji indywidualnych, mnóstwo sytuacji podbramkowym, kilka „setek”, ale przede wszystkim w ogromną jakość i niesamowite emocje. Ten mecz można spokojnie mianować na „wisienkę na torcie” i nikt nie będzie tego kwestionował. Tort był całkiem smaczny, jednak wisienka przewyższyła smakiem ten wypiek. Kto nie oglądał, ten ma czego żałować. Ostatecznie Tottenham wywozi 3 punkty z Old Trafford.

 

 

Manchester United – Tottenham Hotspur 1:2 (0:1)
0:1 Emmanuel Adebayor 34’

0:2 Christian Eriksen 66'

1:2 Danny Welbeck 67'


Manchester United: De Gea – Smalling, Evans, Vidić, Evra – Valencia, Carrick, Cleverley, Januzaj – Rooney, Welbeck
Rezerwowi: Lindegaard, Büttner, Ferdinand, Fletcher, Kagawa, Young, Hernandez

Tottenham Hotspur: Lloris – Walker, Chiriches, Dawson, Rose – Lennon, Capoue, Dembele, Eriksen – Adebayor, Soldado
Rezerwowi: Friedel, Fryers, Naughton, Bentaleb, Chadli, Lamela, Kane
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)