Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rozbudzone nadzieje i niechlubna passa, czyli jesień w Lechii

Rozbudzone nadzieje i niechlubna passa, czyli jesień w Lechii

Piłka nożna | 02 stycznia 2014 11:20 | Przemysław Drewniak
Odejście Matsuiego może dla Lechii dużym osłabieniem
fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa
Odejście Matsuiego może dla Lechii dużym osłabieniem

Przed rozpoczęciem tego sezonu nikt w Gdańsku nie spodziewał się fajerwerków. Gdy dwa lata temu włodarze Lechii zmienili strategię transferową i postawili na promowanie młodzieży, stało się jasne, że klubowi z Pomorza co najmniej kilka lat zajmie budowanie drużyny na miarę pięknej PGE Areny. Nie zmieniło się to, gdy trenerem został Michał Probierz, choć wspaniały początek sezonu – remis w sparingu z Barceloną i pozycja lidera w Ekstraklasie – rozbudził nadzieję kibiców. Druga część rundy jesiennej pokazała, że przed Lechią jeszcze jednak długa droga do ligowej czołówki.


Na przełomie sierpnia i września kibicom Lechii mogło się wydawać, że w końcu spełniają się sny o potędze biało-zielonych. Podopieczni Michała Probierza wywieźli trzy punkty ze stadionu mistrza Polski i wraz z Górnikiem objęli prowadzenie w Ekstraklasie, a kilkanaście dni wcześniej zanotowali remis w starciu z wielką Barceloną – ten, choć osiągnięty tylko w meczu towarzyskim, wyzwolił u lechistów dodatkowe pokłady pewności siebie. Nagle skuteczność odzyskał Paweł Buzała, Piotr Grzelczak zaczął strzelać przepiękne gole, a młodym Pawłem Dawidowiczem zainteresowała się Borussia Dortmund. Centralną postacią zespołu był oczywiście Daisuke Matsui. Japończyk świetnie dyrygował drugą linią gdańszczan, którzy na początku sezonu prezentowali najbardziej efektowny futbol w lidze.


Jednak Lechia z pierwszych pięciu kolejek, a następnych szesnastu, to dwa zupełnie inne zespoły. Dość powiedzieć, że w tabeli biorącej pod uwagę mecze rozegrane od początku września gdańszczanie zajmują dopiero 13. miejsce. Późną jesienią podopieczni Probierza zaliczyli nawet serię ośmiu spotkań z rzędu bez zwycięstwa! Skąd taki regres?


Probierz po wielu meczach jak mantrę powtarzał, że jego piłkarzom brakuje jeszcze doświadczenia, a przede wszystkim boiskowego cwaniactwa. Wahania formy zdarzały się jednak także starszym zawodnikom – od wspomnianego meczu z Legią skuteczność kompletnie zatracił Buzała, a Piotr Wiśniewski został raz odesłany do zespołu rezerw. Błędy przydarzały się także obrońcom, choć w pierwszych kolejkach Sebastian Madera i Jarosław Bieniuk stanowili żelazny duet na środku defensywy. Pod koniec jesieni ten drugi stracił nawet miejsce w wyjściowym składzie. Ponadprzeciętny poziom niemal zawsze gwarantował Matsui, ale kontuzje wykluczyły go z występu w czterech meczach. Wówczas można było się przekonać, jak wiele jakości traci Lechia bez nieszablonowej gry Japończyka.


W końcówce rundy lechiści zdołali poprawić nieco swoje statystyki – kolejne zwycięstwo nad Legią i remis w wyjazdowym starciu z Górnikiem sprawiły, że Lechia nie straciła kontaktu z drużynami środka tabeli. Cel, jaki założyli przed rozpoczęciem rozgrywek działacze klubu, czyli piąte miejsce na koniec sezonu, nadal jest możliwy do osiągnięcia. Wiele będzie zależało od transferów - jeszcze przed końcem roku występujący w drugiej lidze japońskiej Jubilo Iwata wykupił Matsuiego, przez co Lechia straciła najlepszego zawodnika drużyny i jedynego klasowego rozgrywającego. Przyszłość gdańszczan w rundzie jesiennej zależy od tego, czy uda się pozyskać wartościowego piłkarza na tę właśnie pozycję.


Główną przyczyną marazmu, w jaki zapadła Lechia od momentu przenosin na PGE Arenę, były niewłaściwe decyzje i zamieszanie na najwyższych szczeblach klubu. W rundę jesienną  z nowym właścicielem, konsorcjum ośmiu firm z Niemiec i Szwajcarii, z którym związany jest zasiadający w radzie nadzorczej FC Koeln Franz Josef Wernze. Nie oznacza to jednak, że to koniec zawirowań, bo warunki odsprzedaży klubu od Wrocławskiego Centrum Finansowego wciąż nie są znane. Im szybciej sprawa zostanie rozwiązana, tym lepiej dla drużyny Michała Probierza. Oby właścicielski chaos nie wpłynął negatywnie na boiskowe poczynania piłkarzy Lechii.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)