Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zawisza Bydgoszcz - rycerz jesieni

Zawisza Bydgoszcz - rycerz jesieni

Piłka nożna | 03 stycznia 2014 09:00 | Sebastian Ibron

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Bydgoszczanie znajdują się tuż za grupą mistrzowską po rundzie jesiennej. Można więc znaleźć pewne analogie pomiędzy obecnym beniaminkiem, a „Piastunkami”. Przypadek Piasta Gliwice pokazuje, że nawet wchodząc do Ekstraklasy i po cichu licząc na utrzymanie się w lidze, można skończyć rozgrywki na czwartej pozycji, psując mnóstwo krwi potentatom i oklepując bezlitośnie słabszych przeciwników. Zawisza idzie jak po swoje, wprawdzie nie znajduje się tak wysoko jak Piast, jednak dobre wyniki nie w mając na uwadze potencjał zawodników jak i organizację klubu.


Od początku nie wyglądało to tak różowo. Inauguracyjny mecz Zawiszy w Ekstraklasie rozegrano na ich obiekcie przeciwko Jagiellonii Białystok. Spotkanie wygrali goście 1:0. Nie był to powód do chwały, jednak nikt nie przejąłby się wynikiem przeciwko białostoczanom, gdyby nie przegrana w następnej kolejce z największymi partaczami jedną z najsłabszych drużyn w lidze, Widzewem Łódź. Żeby tego było mało, trzecia, czwarta i piąta kolejka również nie przyniosły oddechu, a Zawisza ciągle płacił frycowe. Spotkanie z Pogonią zakończyło się jednobramkowym remisem, podobnie z Piastem, i z Podbeskidziem, gdzie padł wynik 2:2. Mało optymistyczne, prawda?


Był ktoś, kto nie zwątpił ani przez chwilę. Mianowicie prezes Zawiszy – Radosław Osuch. Pod koniec okienka transferowego do Bydgoszczy zaczęli spływać zawodnicy, a jak się okazało, nie byli to gracze z przypadku. Nos do robienia interesów wziął górę. Zawiszę wzmocnił zagraniczny przypływ w postaci Andre Micaela, Luisa Carlosa, Heralda Goulona i Bernardo Vasconcelosa. Oni mieli stanowić siłę drużyny, którą budują państwo Osuchowie.


Mogłoby się zdawać, im dalej w las, tym więcej drzew. Nic bardziej mylnego. Bardziej można było odnieść wrażenie, że przez pierwsze kolejki Zawisza wdrapywał się na Mount Everest Suchą Górę, ucząc się Ekstraklasy, by następnie zacząć z niej zjeżdżać niczym na sankach. Zimą, ale bez śniegu. Edukacja trwa bez przerwy, niemniej trener Tarasiewicz prowadzi swój zespół bardzo pewnie, jest prawdziwym naczelnym stada.


Zawisza jest dobrze poukładanym klubem, posiadającym znakomitych graczy. Prym w Bydgoszczy wiodą nie tylko obcokrajowcy, jest także sporo ciekawych Polaków. Wojciech Kaczmarek jest jednym z najbardziej niedocenianych fachowców. Defensywa złożona z będącego w szczytowym punkcie swojej kariery Lewczuka, Portugalczyka wypychanego przez Osucha do reprezentacji Polski, Andre Micaela, przeżywającego drugą, może trzecią, ewentualnie siódmą młodość Strąka i bardzo solidnego Petasza sprawuje się znakomicie. Niewykluczone, że wraz z upływem czasu tez blok będzie coraz stabilniejszy i kto wie, czy nie będzie to topowa defensywa ligi.


W pomocy znajdują się zawodnicy, którzy mogliby poradzić sobie w lepszych drużynach, a nawet w niektórych przypadkach w mocniejszych ligach. Dwumetrowa ostoja środka pola, Goulon nie ma sobie równych (fizycznie, choć techniką też potrafi błysnąć), jego prawą ręką, a w zasadzie nogą jest Kamil Drygas, który został odstrzelony przez Mariusza Rumaka, a w Zawiszy radzi sobie naprawdę nieźle. Bardziej ofensywne inklinacje posiada czwórka zawodników, w postaci największej zmory bocznych obrońców ligi, Luisa Carlosa, bydgoskiego „el Maestro”, Michała Masłowskiego, Jakuba Wójcickiego, który z Zawiszą jest od trzeciej ligi i człowieka po reanimacji, Vahana Gevorgyana. Na szpicy dobrze radzi sobie Bernardo Vasconcelos, lecz wydaje się, że jeśli przepracuje on bardzo solidnie okres zimowy, to doszlusuje do ścisłego topu strzelców.


Nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Obecnie ma miejsce konflikt na linii władze klubu – kibice i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle się zakończy. Dla dobra naszej piłki dobrze byłoby, aby stało się to jak najprędzej, w końcu ten klub jest naprawdę mądrze zarządzany i szkoda by było, gdyby ktoś to zniszczył.


Miejsce dziewiąte, które zajmuje Zawisza sprawia, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i wydaje się, że jeśli okienko transferowe nie przyniesie remontu, czy wymiany całej drużyny, a ktoś ciekawy do beniaminka dołączy (co jest zresztą zapowiadane), to ekipa Tarasiewicza może spokojnie walczyć o grupę mistrzowską, a może i powalczyć o coś więcej.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)