Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Planeta Premier League: Baby-face killer wraca do domu

Planeta Premier League: Baby-face killer wraca do domu

Piłka nożna | 03 stycznia 2014 20:52 | Damian Wiśniewski

fot. Wikipedia.org

No, może nie do końca do domu, bo nie na Old Trafford, ale jednak. Premier League była zdecydowanie zbyt długo bez tego człowieka. Ole Gunnar Solskjaer po sześciu latach przerwy wraca do najlepszej ligi świata i obejmuje posadę menedżera w Cardiff City. Można się cieszyć z jego powrotu, ale trzeba sobie zadać pytanie, czy aby na pewno wybrał dobre miejsce do pracy.
 
Ole znać powinien każdy szanujący się fan nie tylko Manchesteru United, ale ogólnie angielskiej piłki. To jak Johny Depp dla współczesnego kina, albo Stieg Larsson dla literatury. Obowiązek. Napastnik, który bez skrupułów ładował gola za golem, wykończając tym samym przeciwnika. Już po pierwszym sezonie, 1996/1997 na angielskich boiskach zdobył łącznie 18 goli, przez co tamtejsze media nadały mu przydomek baby-face killer, czyli zabójcy o twarzy dziecka.
 
Wszyscy pamiętamy go głównie z dwóch momentów z jego pobytu w zespole sir Alexa Fergusona. Oba z tak fantastycznego sezonu dla United, 1998/1999. Najpierw w lutym, w spotkaniu ligowym Norweg bije rekord i w trakcie dwunastu minut spotkania z Nottingham Forest pakuje przeciwnikowi aż cztery gole. Następnie w finale Ligi Mistrzów, na Camp Nou strzela zwycięską bramkę, w doliczonym czasie gry. Ten mecz z Bayernem Monachium okrył się najprawdziwszą legendą.
 
Karierę super jokera w talii Fergusona brutalnie zatrzymała fatalna kontuzja kolana z roku 2003. Z jej powodu 67-krotny reprezentant Norwegii był wyeliminowany z gry przez trzy lata i tak naprawdę już nigdy nie wrócił do dawnej, wspaniałej dyspozycji. Pograł jeszcze troszkę, ale o dawnej formie nie było już mowy. Nie opuścił jednak szeregów Manchesteru United i zaczął w tym klubie pracować jako trener drużyny rezerw.
 
Tam pracował do 2011 roku, kiedy to został menedżerem Molde, a więc klubu, z którego jako piłkarz trafił na Old Trafford. W pierwszych dwóch sezonach zdobył z tym zespołem pierwsze dwa mistrzostwa Norwegii w jego historii. Sezon 2013 nie był już tak udany, Molde zostało między innymi wyeliminowane w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów przez warszawską Legię, ale udało się zgarnąć Puchar Norwegii, co daje przepustkę do gry w Lidze Europy.
 
Teraz, Solskjaer został pierwszym szkoleniowcem walijskiego Cardiff City, występującego rzecz jasna w angielskiej Premier League. Bez najmniejszego zwątpienia, jest to bardzo dobra decyzja dla pana Vincenta Tana, trudno jednak nie mieć wątpliwości, czy równie dobra dla nowego trenera Bluebirds.
 
Ole jak mało kto zna realia Premier League. Spędził tutaj kupę lat, zgarnął tyle trofeów, ile nie wytrzymałaby niejedna solidna półka z Ikei. Menedżerskie szlify zebrał podczas pracy we własnej ojczyźnie, więc nie ma mowy o zatrudnianiu żółtodzioba.
 
Gorzej jednak wygląda sylwetka malezyjskiego właściciela Cardiff City. Pan ten najpierw rozwścieczył fanów tej drużyny zmieniając barwy klubowe z niebieskich na czerwone, a potem zwalniając szkoleniowca, który wprowadził Niebieskie Ptaki do angielskiej ekstraklasy. Wyrzucenie Malky'ego Mackay'a może nie byłoby tak kontrowersyjne, gdyby nie jego forma. Vincent Tan w prywatnej wiadomości powiedział trenerowi, żeby ten albo sam podał się do dymisji, albo zostanie zwyczajnie zwolniony. Mackay wiedział oczywiście, że jeśli sam się podda, to nici będą z odszkodowania z racji zerwanej umowy, więc tego nie zrobił.

 

Solskjear będzie więc musiał się liczyć z tym, że kibice Cardiff nie od razu zapałają do niego miłością. Może mieć jednak nadzieję, że podobnie jak w przypadku Mauricio Pochettino i Southampton, z czasem i z napływem dobrych wyników, sytuacja się unormuje, a może nawet odmieni na jego korzyść. Do tego potrzeba jednak fajnej gry, zdobywanych punktów oraz zaufania i spokoju ze strony właściciela. Paradoksalnie, o to ostatnie może być najciężej.

 

DAMIAN WIŚNIEWSKI
TWITTER: @Wisniewski_D2

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)