Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bajeczna ofensywa, mizerna defensywa – Cracovia w rundzie jesiennej

Bajeczna ofensywa, mizerna defensywa – Cracovia w rundzie jesiennej

Piłka nożna | 05 stycznia 2014 09:00 | Sebastian Ibron

fot. MKS Cracovia SSA / facebook.com

Czas na podsumowanie pierwszej części sezonu drugiego z beniaminków, Cracovii. Od każdej drużyny zawsze oczekujemy czegoś niepowtarzalnego, czegoś co przypisać możemy do jakiegoś zespołu. Swój styl ma Barcelona, ma Swansea, ma Arsenal, miała Korona, a pewnie któraś z drużyn B-klasowych gra inną piłkę niż ligowi rywale, to czemu miałaby go nie mieć Cracovia? Trener Wojciech Stawowy zaczął wdrażać swój pomysł na grę „Pasów” i siódma pozycja w lidze to w sporym stopniu jego zasługa.


Wizja Stawowego opiera się na szybkiej grze za pomocą krótkich podań, zmianami tempa, panowaniem nad wydarzeniami na boisku. Cracovia w rundzie jesiennej grała często w pasy kratkę, co jednak wydaje się normalne biorąc pod uwagę rzeczywisty potencjał drużyny jak i liczbę i jakość zawodników rezerwowych.


Początek sezonu nie był obiecujący, podobnie jak w przypadku drugiego z beniaminków, Zawiszy. Dopiero w piątej kolejce krakowianie odnieśli zwycięstwo, w międzyczasie przegrywając trzy spotkania i remisując jedno. Oglądając mecze „Pasów” można było zastanowić się, z jakimi założeniami i w jakim celu wyszli na boisko. Jeśli poklepać piłką, to okej, skoro tak lubią, nie ma problemu. Jednak piłka polega na zdobywaniu bramek. Niekoniecznie po dwustu podaniach w jednej akcji, o czym jednak często zapominano. Później stała się rzecz najlepsza, jaka mogła się wydarzyć. Zawodnicy Cracovii przypomnieli sobie, że należy czasem też kopnąć piłkę w kierunku bramki i zaczęli to robić. Czasem zapominali, jednak w końcu ich gra przyniosła zamierzony efekt. Wprawdzie nie stali się dominatorami i nie zaczęli golić frajerów niczym Bayern w Klubowych Mistrzostwach Świata, jednak regularnie punktowali.


„Pasy” sporo płaciły za słabą defensywę przeciwko mocniejszym rywalom. Z Lechem przegrali aż 1:6, a z Legią 1:4. Radzili sobie jednak przeciwko słabszym przeciwnikom. Pokonali chociażby 3:0 Śląsk Wrocław, Podbeskidzie 4:2, czy Widzew 3:1. Czasem jednak przegrywali mecze, które wygrać powinni. Często przez postawę bloku defensywnego. Wydaje się jednak, że okres płacenia „frycowego” powinien się już zakończyć. Pytanie, czy rzeczywiście tak będzie, jeśli Kosanović odejdzie ze stadionu przy ul. Kałuży?


Niestety dla krakowian, to obrona jest fundamentem każdej, nawet najlepszej drużyny. W bramce regularnie występował Krzysztof Pilarz, który pokazał kilka znakomitych parad, ale przede wszystkim regularność. Wprawdzie zdarzały mu się błędy – i to częściej niż powinny – jednak został on okrzyknięty mianem najbardziej niedocenianego w ankiecie prowadzonej wśród ligowców przez Canal Plus. Blok defensywny składał się z największego samokrytyka ligi, Mateusz Żytko. Do pary z nim grał blisko dwumetrowy stoper, snajper, drybler, człowiek z petardą w nodze i od wszelkich stałych fragmentów gry, czyli krótko mówiąc człowiek orkiestra, Milos Kosanović. Na lewym boku grał Adam Marciniak, a po przeciwległej stronie boiska przywrócony do życia Marcin Kuś.


Dużo ciekawsze nazwiska pojawiają się za to w środku pola. Rolę czyściciela, czyli nominalnej szóstki pełnił odstrzelony przez Zagłębie Lubin (ci to mają nosa do zawodników) Damian Dąbrowski, a w „ósemkę” wcielił się rzadziej Rok Straus, a częściej Marcin Budziński, który posiada spore ciągotki do gry ofensywnej. Przed nimi grywali Steblecki czy Boljević. Na skrzydłach wiatr robili naprzemiennie Ntibazonkiza, Danielewicz, Steblecki i Bernhardt. Najczęściej na boisko wychodzili jednak dwaj pierwsi. Na szpicy na bramki polował Dawid Nowak.


Cracovia posiada ogromny potencjał ofensywny i często go wykorzystuje. Wojciech Stawowy dobrał odpowiednich zawodników do realizacji jego założeń w ataku. Cracovii brakuje stabilizacji z tyłu. Brakuje obrony z prawdziwego zdarzenia. Jeśli „Pasy” wzmocnią się kimś mogącym zagwarantować stabilność (słowo klucz) z tyłu i nie utracą swojej mocy i inklinacji ofensywnych, to na pewno nie wypadną z grupy mistrzowskiej, a kto wie czy nie zawalczą o wyższe pozycje.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)