Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nienawidzić Roberta Lewandowskiego

Nienawidzić Roberta Lewandowskiego

Piłka nożna | 05 stycznia 2014 12:37 | Jakub Kacprzak


Kocham piłkę nożną. Oczekiwanie na pierwszy gwizdek. Ten moment gdy obydwie jedenastki są gotowe do gry, a z trybun błyskają tysiące fleszy. Chwilę gdy zawodnik przyjmuje piłkę i zaczyna z nią taniec. Tą unikalną chwilę, gdy składa się do strzału, a ja wstrzymuję oddech, by wypuścić go wraz z okrzykiem radości gdy piłka wpadnie do siatki, lub z westchnieniem smutku, gdy przeleci obok bramki. Tak. Futbol to niezwykła dyscyplina. Niestety coraz mocniej widzę problem, który niszczy naszą rodzimą piłkę. Nie mówię tutaj o poziomie ligi, czy o wynikach reprezentacji. Nie mówię o nieudolnych trenerach i jeszcze gorszych działaczach. Nie mówię też o kibolach, którzy rujnują ten cudowny sport i sprawiają, że mam ochotę się porzygać ze wstrętu, gdy widzę jak zamiast dopingować swój klub, obrażają innych. To wszystko boli mnie niezwykle mocno. Jednak najbardziej na ten moment boli mnie zachowanie tych wszystkich, którzy nie doceniają tego co w naszym futbolu jest dobre. Tym bardziej, że jest tego tak mało, że naprawdę każdy sukces bywa na wagę złota. A takowym jest bez wątpienia ten miesiąc. Miesiąc, w którym Robert Lewandowski oficjalnie podpisał kontrakt z Bayernem Monachium.


Młody, obdarzony wielkim talentem, odnoszący sukcesy, bogaty, wysportowany, mający piękną żonę. Mogący sobie pozwolić na wszystko czego zapragnie. Zarabiający miliony za robienie tego co kocha. W USA jego historia byłaby typowym „american dream story”. U nas niestety staje się znienawidzony przez coraz szersze grono ludzi. Zapewne już wiecie, że chodzi mi o Roberta. Ma 25 lat i właśnie spełnił swoje największe marzenia. Chłopak, który jeszcze niespełna 6 lat temu grał w Zniczu Pruszków. Grał w mieście, które ma niespełna 60 tysięcy mieszkańców i powierzchnię 19 kilometrów kwadratowych. Był odtrącony przez jeden z największych polskich klubów, w którym bardzo chciał grać. Skreślono go w Legii, bo ktoś stwierdził, że się nie nada. Nie dano mu szansy i za marne (w piłce nożnej oczywiście) pięć tysięcy złotych pozwolono mu odejść do Pruszkowa. Od 1 lipca będzie już oficjalnie przywdziewał barwy Bayernu Monachium. Klubu, który w swojej kolekcji ma pięć triumfów w Pucharze Europy/Lidze Mistrzów, wygrany Puchar UEFA, Superpuchar Europy, Puchar Zdobywców Pucharów i Klubowe Mistrzostwo Świata. Zespół, który zdobył rekordowe 23 mistrzostwa kraju i zmierza po 24. Mający również rekordowe 15 krajowych pucharów, pięć superpucharów i sześć pucharów ligi. Będzie mieszkać w stolicy Bawarii. Mieście, które ma prawie 1,4 miliona mieszkańców i powierzchnię 310 km kwadratowych. Przeskok w zaledwie sześć lat.


Czytam wszystkie te brednie, które wypisują „wielcy znawcy”. Widzę wpisy, że Lewandowski to judasz, sprzedawczyk, dupek, gwiazdorzyna, beztalencie. Że sodówka dawno uderzyła mu do głowy. Ludzie w naszym kraju nienawidzą tych, którzy odnieśli sukces i przy tym wszystkim nie udają pokornych. Nie. U nas kocha się ludzi takich jak Adam Małysz i Piotrek Żyła. Dlaczego? Bo 100% zwykłych kibiców, którzy oglądają skoki w telewizorze mają psychiczny komfort, że nikt im nie powie, że jak są tacy mądrzy, to niech sami spróbują skakać. Nie. Skoki narciarskie są dla wybrańców. Natomiast piłka nożna. Tu już sprawa wygląda inaczej. Można iść na orlika i pokopać, ściągnąć z internetu program treningów indywidualnych i sprawdzić swoje możliwości. Dlatego większość tych „wielkich fanów piłki nożnej” zżera zazdrość. Wylewa się z nich żółć. Bo wiedzą, że gdyby ruszyli dupska i poświęcili się dyscyplinie, to może też mieliby sukcesy. Lewandowskiego nienawidzi się i opluwa w internecie nie dlatego, że jest kiepski. Robi się to, bo odniósł sukces własnymi siłami i pozostał sobą. Nie udaje, że udało mu się dzięki kibicom. On robi swoje i nie liże tyłków wszystkim wokół. I przez to, że jest tak cholernie dobry, ludzie go szczerze nienawidzą.


Jest to chore. Przeraża mnie poziom hipokryzji i tzw. hejterstwa. Mamy w końcu piłkarza, o którym mówi cały świat. Każde media sportowe odnotowały informację, o transferze Roberta. ESPN nie pisze tylko ,że Bayern podpisał z nim kontrakt. Nie. Ich dziennikarz zastanawia się czy jego odejście spowoduje koniec ery BVB jako czołowego klubu na świecie. Dziennikarz Yahoo twierdzi, że dla Guardioli i Bayernu zakontraktowanie Roberta jest udoskonaleniem niemal idealnej maszyny do zwyciężania. Piszą wyraźnie, że monachijczycy naszego reprezentanta potrzebują, by wygrywać jeszcze częściej i w jeszcze lepszym stylu. Na stronie La Gazzetta Dello Sport również Robertowi poświęcają sporo uwagi. To samo czyni L'Equipe. Nikt nie pisze, że Bawarczycy zrobili źle zatrudniając Lewego. Wszyscy piszą o tym jak wiele zyskają. Bo sprawa wygląda jasno i przejrzyście. Mamy genialnego piłkarza, który jest jednym z najlepszych na świecie.


Teraz z pewnością wiele osób zaczyna się śmiać. Że jak? Że Lewandowski? Przecież w kadrze nie strzela (co z tego, że ma więcej goli od śp. Włodzimierza Smolarka, Roberta Gadochy, Tomka Frankowskiego czy Macieja Żurawskiego)! Przecież, on przeraźliwie słaby jest! No tak. Cytując tekst piosenki Patrycji Markowskiej „to świat się pomylił”. Przecież polscy kibice wiedzą lepiej! Polak nie ma prawa być jednym z najlepszych piłkarzy na świecie i koniec! Kiedyś i owszem. Będziemy do usranej śmierci wspominać hat-trick Zbigniewa Bońka z Belgią, tytuł króla strzelców Mundialu dla Grzegorza Lato. W tym się specjalizujemy. Wywyższaniu tego co było kiedyś i braku doceniania tego co teraz. Szkoda, że nikt nie dostrzega, że w końcu Polak nie spada w zagranicznej hierarchii, tylko zyskuje. Ilu zawodników (nie licząc bramkarzy) osiągnęło coś podobnego? Zbigniew Boniek i? No właśnie. Transfer Roberta Lewandowskiego to ogromny sukces. Pokazujący, że pomimo beznadziejnych wyników kadry, mamy z czego się cieszyć.


Niestety pseudofani wolą zakładać kompromitujące fanpage'e na Facebooku, wypisywać bzdety w komentarzach i być niczym ryba Mola Mola. Przeraża mnie jak głupie są takowe wpisy. Widziałem nawet już negatywne komentarze co do Michała Pola, który ubrał czapkę Bayernu Monachium i pod zdjęciem w niej napisał: Dziś wszyscy jesteśmy Bawarczykami. Od razu posypały się gromy. Że jak on tak może?! Że to przecież zachowanie godne „januszy”! Podobnie było z Romanem Kołtoniem, którego wyśmiewano gdy proponował Lewego do Barcelony. Oczywiście od razu rzesza „znawców” wiedziała lepiej i posypały się niepochlebne opinie. Dla dużej grupy ludzi, którym wydaje się, że futbolu się znają (nie, nie znacie się. Naprawdę. Nawet nie próbujcie zaprzeczać), Lewandowski to śmieszny kopacz, który ma więcej szczęścia niż rozumu. A każdy dziennikarz, który go zaczyna bronić to „dziennikarzyna”, „janusz” i amator, który pracować w zawodzie nie powinien! Bo Robert to zło największe i koniec!


Powiem Wam coś. Polak przechodzi do najbardziej utytułowanego klubu Europy w XXI wieku. Minimalnie (o jedno zdobyte trofeum) jest za nim Barcelona. Real, który tak bardzo chciał mieć Roberta u siebie, zdobył w XXI wieku o 12 pucharów, a więc, aż o dziesięć mniej niż Bayern. Lewy idzie do monachijczyków nieprzypadkowo. Założy klubową koszulkę Dumy Bawarii jako dwukrotny mistrz Bundesligi, finalista Ligi Mistrzów, wicekról strzelców zarówno LM jak i niemieckiej ligi. I tak. Powinniśmy się cholernie cieszyć, że w naszym smutnym, niczym facet, któremu nie staje w burdelu, piłkarskim podwórku mamy zawodnika klasy światowej. I tak. Dziś wszyscy powinniśmy cieszyć się z tego, że Polak trafia do klasowego klubu ze statusem gwiazdy. Boli mnie, że polscy fani Bayernu piszą, że to zły ruch. Że Bayern przestają lubić, bo ściągnęli Lewandowskiego. To jest po prostu głupie i chore.


Przeraża mnie hipokryzja i wylewająca się żółć z naszego piłkarskiego społeczeństwa. Ja cieszę się, że Robert do Bayernu trafił. Byle kto tam nie idzie. Samemu Lewemu też należy się pochwała, bo pomimo tego, że chciał go Real, Chelsea i parę innych klubów, on dochował dżentelmeńskiej umowy i podpisał kontrakt z Bayernem. Mógł przecież wykazać się hipokryzją jak ludzie go obrażający. Iść w ślady władz Borussi Dortmund i złamać dane słowo. Postąpił honorowo. Ale o tym nikt nie mówi, bo przecież moda na gnojenie Lewandowskiego jest dziś tak samo istotna jak robienie kretyńskich zdjęć z „dziubkiem” w lustrze, chwalenie się tym ile się wypiło na imprezie, albo zmienianiem co chwilę statusu związku na Facebooku. Tak. Uważam, że obrażanie Roberta jest tak samo głupim, kretyńskim i bezmózgim sposobem na pokazanie się, jak wyżej wymienione czynności.


Dlatego wszystkim tym, którzy naszego reprezentanta obrażają chciałbym zaproponować pewną rzecz. Skoro uważacie, że jest tak kiepski to spróbujcie osiągnąć tyle co on. Nie mówię byście zaczęli grać w piłkę. Zróbcie to w Waszym życiu realnym. Jeśli Wam się uda na taką skalę jak Lewandowskiemu to chylę czoła i zwracam honor. Jeśli nie, to radzę po prostu przełknąć żółć, która się z Was wylewa i zacząć robić coś pożyteczniejszego. Ja jestem DUMNY, że polski piłkarz trafia do tak znakomitego klubu. Bowiem daje to przykład młodym chłopakom, którzy zaczynają swoją przygodę z piłką, że można wiele osiągnąć. Że zawodnik z Polski nie musi być towarem średnim, którego łatwo sprzeda się do Rosji czy Turcji. Dla wszystkich tych, którzy chcą być jak najlepsi w piłce mam jedną radę. Wzorujcie się na Robercie Lewandowskim.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)