Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Z perspektywy maniaka: Co z tym West Hamem?

Z perspektywy maniaka: Co z tym West Hamem?

Piłka nożna | 06 stycznia 2014 16:00 | Sebastian Ibron

fot. Liam Apicella / www.sportsmole.co.uk

Wstyd, hańba, kompromitacja. Brzmi jak strona tytułowa „Faktu” po meczu reprezentacji Polski. Nie o reprezentację jednak chodzi. West Ham United znajduje się w katastrofalnej formie. Porażka w 1/32 F.A. Cup z Nottingham Forest chluby nie przynosi, zwłaszcza po blamażu aż 0:5. W obecnym sezonie  – delikatnie to ujmując – Młoty nie zachwycają, pomimo awansu do Premier League w sezonie 2011/12 w znakomitym stylu. Jaki udział w tych wynikach ma szkoleniowiec Sam Allardyce?


Porażka z drużyną Radosława Majewskiego to jedynie wierzchołek góry lodowej. Ostatnie ligowe zwycięstwo kibice West Hamu uświadczyli 30. listopada przeciwko równie słabemu Fulham, które niedawno zgarnęło sromotne lanie od Hull City. W chwili obecnej Młoty zajmują 19. pozycję w lidze i mają aby punkt przewagi nad Sunderlandem.

 

Jedenaście porażek, sześć remisów i trzy zwycięstwa. Mizerny dorobek, zwłaszcza mając w pamięci poprzedni, bardzo dobry sezon, w którym zawodnicy z Boleyn Ground zajęli dziesiątą pozycję. Gra drużyny zmieniła się diametralnie. Nie prezentują już futbolu, który da się oglądać, a obserwowanie spotkań polecamy odpornym na ból zębów i w ramach pokuty za grzechy. Ale tylko te najcięższe, bądźmy choć w pewnym stopniu humanitarni.


Ktoś jeszcze pamięta wyczyny Ricardo Vaz Te dwa sezony temu na drugim poziomie rozgrywek? Mam dobre wieści. On żyje, nie zginął. Jednak jest to tylko cień zawodnika, który robił furorę w Championship. Zagrał wprawdzie w siedmiu spotkaniach, czterokrotnie wchodząc z ławki rezerwowych i zdobył nawet dwie bramki. Ciągle jednak przegrywa rywalizację o miejsce w składzie. Mając jednak w pamięci jego grę na zapleczu Premier League możemy odczuwać niedosyt, że nie radzi sobie tak, jakby mógł.


Należało by postawić sobie pytanie, kto zawodzi i odpowiada za mizerną grę Młotów. Ja postawię inne pytanie, na które prościej odpowiedzieć. Kto nie zawodzi? Ha, tu się zaczynają schody. Pomimo takiej, a nie innej gry można wskazać zawodników, którzy pewien poziom trzymają. Paradoksalnie, pomimo dużej liczby straconych bramek, są to głównie defensorzy. Winston Reid podtrzymuje formę z minionych rozgrywek, a w sukurs za nim podąża James Tomkins. Za niektóre spotkania można również pochwalić golkipera, Jussiego Jaaskelainena. Z graczy ofensywnych przyzwoicie (od czasu do czasu) gra Ravel Morrison, czy Modibo Maiga, który błysnął w meczu z WBA i znalazł się w naszym zestawieniu jedenastki kolejki.


Prosta matematyka. Wymieniliśmy pięciu zawodników, którzy czasem błysną lub pokażą się z niezłej strony. Ta piątka nie może jednak odpowiadać za jedenastu graczy na boisku. A nie są to przecież zawodnicy z najwyższej półki. Patrząc na kadrę, a właściwie na nazwiska można odnieść wrażenie, że West Ham nie powinien znajdować się tak nisko w tabeli. W końcu Stewart Downing, Guy Demel, Joe Cole, Mohamed Diame, Razvan Rat, Carlton Cole czy Mladen Petric to nie są zawodnicy przeciętni, a w zeszłym sezonie podobny zestaw zawodników zajął 10. pozycję.


Jak już wspomnieliśmy wcześniej, West Ham z sezonu 2013/2014 nie przypomina tego z poprzedniej edycji Premiership. W ubiegłych rozgrywkach gra Młotów opierała się o Andy’ego Carrolla. On zbierał piłki rzucane do przodu, on odgrywał i w największym stopniu od niego zależało konstruowanie akcji ofensywnych. I przynosiło to wymierne efekty. Przed sezonem Allardyce wyłożył sporo pieniędzy na wykupienie go z Liverpoolu i jak na złość, doznał kontuzji, w związku z czym gra West Hamu musi opierać się na grze bokami. Skrzydła z Downingiem i Cole’m funkcjonują lepiej niż reszta drużyny. Środek pola. Kevin Nolan niby ma dwie bramki, niby cztery razy asystował, a to już jest udział w ponad 30% wszystkich bramek. Jednak żeby go naprawdę docenić, potrzeba mu regularności. Zdarza mu się dobry mecz, by w następnym zmusić komentatorów do przywoływania istot wyższych. Defensywny pomocnik, Mark Noble to zawodnik, któremu nie można wiele zarzucić. Diame również jest regularny. W obronie Reid i Tomkins to najprawdopodobniej najlepsi zawodnicy Młotów. W bloku defensywnym muszą jednak występować jeszcze dwaj inni zawodnicy. Na lewej stronie ani McCartney, ani Rat nie są zawodnikami, którzy gwarantują stabilność w grze obronnej. W dodatku drugi stoper, James Collins to zawodnik, który na dziesięć spotkań, o ośmiu będzie chciał zapomnieć, a dwa zagra takie, że wszyscy chcieliby go wynosić na piedestał.


Jeśli nawet zawodnicy, a przynajmniej ich część spisuje się przyzwoicie, to w czym rzeczywiście tkwi problem? Naszym zdaniem w niepełnym składzie, bo niemożliwe jest wskazać jedenastkę zawodników, którzy na pewno zagrają skutecznie w ofensywie, a zarazem stabilnie z tyłu. Winą, jeśli chodzi o skompletowanie składu należy w sporej części obarczyć menedżera, Sama Allardyce’a. 


West Ham broni tylko dojście do półfinału Pucharu Ligi. Są to jednak rozgrywki, które w Anglii niewiele znaczą. Czy wyniki Młotów w rozgrywkach ligowych nie są wystarczającym po żeby pożegnać się z Samem Allardyce'm? Nowy szkoleniowiec więcej bólu fanom 19. drużyny Premier League nie przysporzy, a być może znajdzie rozwiązanie problemów drużyny.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)