Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Diabły nadal na dnie, Sunderland górą w półfinałach Capital One Cup

fot. Manchester United / facebook.com

Diabły nadal na dnie, Sunderland górą w półfinałach Capital One Cup

Piłka nożna | 07 stycznia 2014 22:47 | Michał Kozera

3. z rzędu porażka Manchesteru United i bardzo cenne zwycięstwo Sunderlandu przed rewanżowym spotkaniem na Old Trafford. Gol samobójczy, karny i wiele żółtych kartek. Wielki stres w oczach gości i duże zaangażowanie w nogach gospodarzy. Na koniec widok mocno zmartwionych legend Manchesteru United –Alexa Fergusona oraz Bobby Charltona. To zaoferował nam pierwszy mecz półfinałów Capital One Cup – już jutro kolejne starcie pomiędzy Manchesterem, ale już City, a West Hamem.


Pierwsze 20 minut spotkania przebiegało głównie w środku pola na próbach konstrukcji dobrej akcji. Niestety, żadna z drużyn nie zdołała stworzyć realnego zagrożenia, i chociaż kilka strzałów się trafiło, żaden z nich nie był groźny. W 25 minucie prawdziwego, mówiąc językiem angielskim, screamera zdobyć mógł Ryan Giggs, którego uderzenie z 20 metrów trafiło w poprzeczkę. W 37 minucie znów szansę miały Diabły, kiedy strzał Januzaja trafił w Giggsa. Belg natychmiast poprawił, umieszczając piłkę w siatce, niestety okazało się, że jego 40-letni kolega blokując piłkę był na spalonym. W 47 minucie doliczonego czasu nareszcie szansę ma Sunderland – długie dośrodkowanie z rzutu wolnego leci na długi słupek, skąd Wes Brown posyła piłkę w środek pola. Wślizg robią Bardsley oraz Giggs i… Walijczyk pakuje piłkę do własnej bramki! Sunderland tym samym zdobywa gola do szatni, zmuszając drużynę Davida Moyesa do zdecydowanych zmian w swojej grze.

 

Czerwonym Diabłom udało się odzyskać nieco motywacji w 52 minucie za sprawą Nemanji Vidicia, który idealnie nabiegł na dośrodkowanie z rzutu rożnego i celnie uderzył głową w bramkę, dając swojej drużynie wyrównanie. W międzyczasie na trybunach płonąć zaczęły czerwone race. Parę minut później Steven Fletcher miał szansę na swoją bramkę po samotnym rajdzie lewą stroną boiska, jednak w porę zablokowali go obrońcy. Gorąco było, gdy z bliskiej odległości strzał Seba Larssona wyjął de Gea. Najwyższy poziom emocji na Stadiom of Light osiągnięto, gdy sędzia podyktował rzut karny za faul na Adamie Johnsonie. Zawodnika Sunderlandu faulować miał Tom Cleverley, ciężko jednak zdecydować, czy sędzia powinien wówczas wstrzymywać grę. Jedenastkę pewnie na gola zamienił Fabio Borini. Objęcie prowadzenia przez gospodarzy znacznie zaostrzyło spotkanie tym bardziej, że z niemal każdą decyzją sędziego nie zgadzali się goście. Mimo wszystko to Sunderland miał optyczną przewagę, co zmieniło się dopiero pod koniec meczu. Nadal było jednak zbyt nerwowo, by skonstruować dobrą akcję i, mimo doliczonych 5 minut, mecz zakończył się zwycięstwem Sunderlandem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)