Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Obywatele gonią Kanonierów – zapowiedź 21. kolejki Premier League
Walka pomiędzy City a Arsenalem będzie trwała do końca sezonu.
fot. Independent
Walka pomiędzy City a Arsenalem będzie trwała do końca sezonu.

Obywatele gonią Kanonierów – zapowiedź 21. kolejki Premier League

Piłka nożna | 10 stycznia 2014 18:27 | Hubert Błaszczyk

To, że Premier League jest najlepszą ligą świata już wiemy. Tak świetnego sezonu nie spodziewał się nikt w naszej redakcji. Walka o czołowe lokaty jest pasjonująca. W znakomitej formie znajduje się Manchester City i Arsenal. Dobrą dyspozycję złapali też gracze Chelsea i Tottenhamu. Dołuje Manchester United. Jak tu w tym wszystkim przewidywać, co przyniesie przyszłość? My stoimy jednak na wysokości zadania i typujemy 21. kolejkę Premier League.


11.01, 13:45: Hull – Chelsea 2
Gospodarze to najgorszy zespół Premier League pod względem liczby punktów zdobytych na wyjazdach. W sobotę nie powinno mieć to jednak znaczenia, gdyż Tygrysy na własnym boisku przegrały tylko dwukrotnie. W samym tylko grudniu Hull pokonało u siebie Liverpool, a także wygrało aż 6:0 z Fulham, strzelając wszystkie gole w drugiej połowie meczu. Londyńczycy na boisku jednak się nie położą, o czym świadczą ich fantastyczne wyniki po świętach Bożego Narodzenia. Chelsea nie dość, że wygrywała, to jeszcze dwukrotnie zachowała czyste konto. W meczu z Hull może to nie być takie łatwe. My mimo wszystko typujemy jednobramkowe zwycięstwo przyjezdnych.


11.01, 16:00: Everton – Norwich 1
Everton nie zwykł przegrywać takich meczów. Gospodarze przegrali najmniej spotkań w tym sezonie z wszystkich drużyn występujących w Premier League. Dlaczego więc zawodnicy Roberto Martineza znajdują się na 5. miejscu w tabeli? Wszystko przez nieszczęsne remisy. Mecz z Norwich to jednak doskonała okazja do dopisania sobie trzech punktów. Kanarki w ostatnim miesiącu nie zdołały wygrać ani jednego meczu i ich przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie trzy punkty. Szykuje nam się więc niezłe strzelanie ze strony The Toffees.


11.01, 16:00: Southampton – West Bromwich Albion X
Po bardzo dobrym początku sezonu drużyna ze St. Mary’s Stadium jest w ostatnim czasie w słabszej formie. Być może wpływ na to miała absencja Artura Boruca. Gdy polski bramkarz doznał kontuzji, Święci zaczęli się obsuwać w ligowej tabeli. Występ naszego golkipera w sobotnim meczu jest całkiem prawdopodobny, możliwe więc, że zła karta się odwróci. Southampton w ostatnim miesiącu było w stanie wygrać tylko raz z Cardiff. Nieco inne nastroje panują natomiast w ekipie West Bromwich, gdzie po zmianie trenera zespół rozpoczął serię czterech meczów bez porażki. To niewątpliwie duży postęp, patrząc na fakt, że cztery wcześniejsze pojedynki ta drużyna… przegrała. Tymczasowego szkoleniowca Keitha Downinga ma zastąpić Pepe Mela. W meczu z Southampton, WBA poprowadzi jednak jeszcze ten pierwszy, co zwiastuje duże emocje. Jeśli bowiem Downing po raz kolejny osiągnie dobry wynik da swoim zwolennikom poważny argument, że trzeba było go na stanowisku pierwszego trenera WBA po prostu zostawić.


11.01, 16:00: Tottenham – Crystal Palace 1
Po zwolnieniu Andre Villasa-Boasa ekipa Kogutów rozpoczęła marsz w górę ligowej tabeli. Cztery wygrane w pięciu meczach mówią same za siebie. Tim Sherwood, który miał być tylko tymczasowym szkoleniowcem Tottenhamu sam pewnie przecierał oczy ze zdumienia. Sherwood odkurzył Emanuela Adebayora, a napastnik odwdzięcza mu się najlepiej jak potrafi – bramkami. Tą najważniejszą strzelił na Old Trafford, gdzie Tottenham w Nowy Rok sensacyjnie pokonał Manchester United. W sobotnim spotkaniu gospodarze są zdecydowanymi faworytami. Na White Hart Lane przyjeżdża bowiem jedna z najsłabszych ekip Premier League – Crystal Palace. Co prawda pod wodzą Tony’ego Pulisa zespół zdobył 10 punktów w 8. kolejkach, ale na rozpędzone Koguty może to być za mało.

 

11.01, 16:00: Cardiff City – West Ham United X

West Ham to największe zaskoczenie in minus tego sezonu. Podopieczni Sama Allardyce’a prezentują się fatalnie. Młoty przegrały pięć ze swoich sześciu ostatnich spotkań, w tym dwa haniebnie 0:5 z Nottingham Forest w Pucharze Anglii i 0:6 przeciwko Manchesterowi City w Pucharze Ligi. Widmo zwolnienia Allardyce’a jest więc całkiem realne. W Cardiff natomiast nową kartę otwiera, Ole Gunnar Solskjaer. Norweski szkoleniowiec pracę zaczął idealnie od zwycięstwa w Pucharze Anglii nad Newcastle United 2:1. W lidze rzeczywistość jest jednak inna. Cardiff ma zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową i musi wygrywać. My typujemy podział punktów, wierząc, że Młotom po kompromitujących porażkach nie zabraknie determinacji.

 

11.01, 16:00: Fulham – Sunderland 1

Fulham pod koniec minionego roku doznało upokarzające porażki z Hull City 0:6. W tym spotkaniu brakowało jednak kluczowych zawodników gospodarzy – Scotta Parkera i Dimitara Berbatova. Z nimi w składzie 16. ekipa Premier League rozprawiła się na własnym stadionie 2:1 z West Hamem. Duża w tym zasługa Kevina Nolana, który w bezsensowny sposób wyleciał z boiska. Gra Fulham nie wyglądała jednak najlepiej. Ich sobotni rywale również nie grają finezyjnej piłki. Sunderland zamyka ligową tabelę i w ostatniej kolejce przeciwko Aston Villi zaprezentował się jeszcze słabiej.

 

11.01, 18:30: Manchester United – Swansea City 1

Cierpliwość kibiców Manchesteru United do Davida Moyesa jest już powoli na wyczerpaniu. Czerwone Diabły prezentują się bowiem słabo na wszystkich frontach. O ile, w grudniu Moyes mógł poszczycić się sześcioma meczami bez porażki, to w nowym roku zanotował już trzy porażki. Co ciekawe, wszystkie w stosunku 1:2! Swansea wie jak wygrywać na Old Trafford, bo uczyniła już to przed czterema dniami. Dla Manchesteru dobrą informacją jest powrót Wayne’a Rooney’a, a przede wszystkim Robina van Persiego. Holender to ewidentnie najbardziej brakujący element układanki Moyesa. Pomimo wygranej z Manchesterem w Pucharze Anglii, Swansea w rozgrywkach ligowych prezentuje się mizernie. 13. miejsce i brak zwycięstwa w ostatnich sześciu spotkaniach każe patrzeć sceptycznie na sobotni mecz. Na Liberty Stadium, 4:1 wygrali zawodnicy Czerwonych Diabłów. Teraz o powtórzenie tego wyniku może być ciężko. My typujemy ich jednobramkowe zwycięstwo.

 

12.01, 15:05: Newcastle United – Manchester City 2

To powinien być świetny mecz, bo obie drużyny mają zawodników, którzy potrafią pokazać świetny futbol. Jak na razie Newcastle i Manchester to jednak drużyny dwóch prędkości. Obywatele rozbijają w ostatnim czasie rywali w pył i do prowadzącego Arsenalu tracą już tylko jeden punkt. Zawodnicy Manuela Pellegriniego rozegrali w tym sezonie 31. meczów i zaaplikowali rywalom 91 bramek! Newcastle gorszego momentu na spotkanie z Manchesterem nie mogło sobie wymarzyć. Sroki przegrały bowiem cztery mecze z rzędu po raz pierwszy od ponad roku. Mało tego, 9 ich ostatnich pojedynków z Citizens padało łupem tych drugich. Na domiar złego gospodarze niedzielnego meczu stracili na kilka tygodni Fabricio Collociniego. Szykuje się więc makabryczna niedziela dla fanów Newcastle.

 

12.01, 17:10: Stoke City – Liverpool X

W pierwszej rundzie ten mecz rozpoczął sezon Premier League i… nie było, czego żałować, bo spotkanie na Anfield miało swoją dramaturgię. Liverpool wygrał 1:0, a fantastyczną paradę przy rzucie karnym dla Stoke wykonał Simon Mignolet, dla którego był to oficjalny debiut w barwach The Reds. Po blisko czterech miesiącach te dwie ekipy spotkają się ponownie. Liverpool, dzięki znakomitej dyspozycji duetu strzeleckiego Luis Suarez – Daniel Sturridge znajduje się na fantastycznym czwartym miejscu. Z kolei Stoke nadal nie potrafi znaleźć lekarstwa na nieskuteczność swoich zawodników ofensywnych. Zawodnicy Marka Hughesa nie byli w stanie strzelić bramki w 9. z 19. spotkań! Na własnym stadionie Garncarze w ośmiu meczach przegrali zaledwie raz – z Manchesterem City. Inne drużyny z czołówki – Everton i Chelsea – musiały obejść się smakiem. Spodziewamy się więc ciężkiej przeprawy dla Liverpoolu i typujemy remis.

 

13.01, 21:00 Aston Villa – Arsenal Londyn 2

Aston Villa sezon rozpoczęła zaskakująco dobrze, bo wygraną na Emirates 3:1. W trakcie sezonu role się jednak odwróciły. Arsenal jest na czele Premier League, a ich pogromcy na 11. miejscu. To zdecydowanie poniżej możliwości gospodarzy poniedziałkowego meczu. Nie można jednak oczekiwać wyższych pozycji, jeśli przegrywa się 4 mecze z rzędu, a taka właśnie seria przytrafiła się Aston Villi w grudniu. Kanonierzy natomiast zwycięstwem nad West Hamem 26. grudnia kontynuują passę czterech pojedynków bez porażki. Będąca w słabej formie Aston Villa czy Arsenal? My stawiamy na przyjezdnych.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)