Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rozczarowanie, niedosyt czy gra na miarę możliwości? Lech w rundzie jesiennej

Rozczarowanie, niedosyt czy gra na miarę możliwości? Lech w rundzie jesiennej

Piłka nożna | 11 stycznia 2014 09:00 | Sebastian Ibron

Wszyscy wiemy w jakich realiach finansowych znajduje się Lech Poznań. Poznaniacy nie dysponują taką kasą, na którą wskazywałaby najlepsza frekwencja w lidze, ambicje klubu czy nawet wyniki. Wiadomo, że nie pieniądze grają na boisku, jednak ciężko jest nabyć zawodników na przyzwoitym poziomie nie mogąc płacić za nich nieco większych sum jakichkolwiek pieniędzy. Drugą stronę medalu stanowi fakt, że dopinanie budżetu może mieć – ba, nawet musi – pozytywne efekty w przyszłości. Przeanalizujemy, co Lechowi udało się osiągnąć w rundzie jesiennej i w jakich barwach prezentuje się przyszłość Kolejorza.


Początek sezonu był bardzo słaby i już wtedy zaczęto się zastanawiać, czy Mariusz Rumak jest odpowiednim trenerem dla Lecha. Wyniki go wtedy nie broniły, lecz miał też swego rodzaju wymówkę - kontuzje, które trapiły i trapią do tej pory poznaniaków. Okres przygotowawczy w pełni przepracowało jedynie 12 zawodników, w tym zawodnicy z drużyny rezerw, więc racjonalnie myśląc ciężko było oczekiwać pozytywnych wyników. Jednak odpadnięcie z Żalgirisem Wilno możemy jedynie okryć ciemną kurtyną i odciąć się od tej historii. To była kompromitacja dla klubu, który liczył, że uda mu się dostać do fazy grupowej LE. Liga rozpoczęła się mocno przeciętnie, od trzech remisów, kolejno z Ruchem, Cracovią i Zagłębiem. Forma Lechitów bardzo delikatnie wzrastała, ale ich gra ciągle pozostawiała wiele do życzenia.


Po tragicznym rozpoczęciu rozgrywek wreszcie przyszedł progres. Kolejorz wygrywał spotkania. Wprawdzie ciężko stwierdzić, że kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, ale wypunktowywał bez większych kłopotów słabszych przeciwników, z kolei ze Śląskiem czy Wisłą już sobie nie poradził. Pomimo lepszych wyników posada Mariusza Rumaka w dalszym ciągu była niepewna i nie mógł on być pewien, tego czy nie zostanie odstawiony na boczny tor. Im dalej w las, tym więcej drzew, a trener ciągle zmagał się z plagą kontuzji. Lech jednak doskakiwał do czołówki, a czasem nawet ich gra mogła się podobać.


W Pucharze Polski Lech – podobnie jak w przypadku rozgrywek europejskich – nie zaistniał po raz kolejny. „Kolejorz” zatrzymał się na peryferiach poważnej piłki - w Legnicy - po wcześniejszym odprawieniu Termaliki.


Mimo problemów z urazami, Mariusz Rumak radził sobie jak tylko potrafił. Wobec kontuzji Jasmina Buricia na początku sezonu grał Krzysztof Kotorowski, lecz jego forma była daleka od optymalnej, a pomiędzy słupki wskoczył Maciej Gostomski, który jest największym wygranym tego sezonu. Przeniósł się z trzeciego poziomu rozgrywek do drużyny wicemistrza kraju i broni regularnie. Nikt nie myśli nawet, by ten stan rzeczy zmieniać.


Na środku obrony, pomimo nieprzyzwoitej ilości baboli - jeśli myślimy o tym zawodniku w kategorii reprezentanta kraju – pewne miejsce miał Marcin Kamiński. Mówi się o potencjalnym zainteresowaniu jego usługami chociażby w Hamburgu, nie może być to więc piłkarz przypadku. Do momentu kontuzji pewne miejsce w defensywie miał również Hubert Wołąkiewicz, który jest chyba najpewniejszym obrońcą w Poznaniu. Na lewej stronie obrony do pewnego momentu prym wiódł Luis Henriquez, lecz wobec jego pauzy pierwsze skrzypce w Lechu grał Barry Douglas. Z kolei na przeciwległej stronie najczęściej grał Mateusz Możdżeń z racji kontuzji Kebby Ceesaya.


W środku pola przywódcą drużyny był Rafał Murawski, który do pomocy miał najczęściej Łukasza Trałkę. Przed nimi występował Kasper Hamalainen, który przez całą rundę grał bardzo solidną piłkę i to on decydował o tempie akcji i sposobie jej rozegrania. Na skrzydłach zaś pewne miejsce miał Gergo Lovrencsics, który zaprzestał grać chimerycznie oraz Szymon Pawłowski. Ten drugi nie pokazuje tego, do czego przyzwyczaił fanów w Lubinie, gdzie był kluczową postacią w drużynie. Na dziewiątce najczęściej grał Łukasz Teodorczyk, autor dziesięciu bramek.


Runda jesienna to wielkie pomieszanie z poplątaniem. Niektórych zawodników ciężko przypisać do jakiejkolwiek pozycji. Mariusz Rumak musiał łatać mnóstwo dziur w związku z kontuzjami i ciężko go jednoznacznie rozliczać za wyniki. Dla drużyny z aspiracjami mistrzowskimi czwarta pozycja to nie jest lokata marzeń, jednak można spojrzeć na to z innej perspektywy. Po podziale punktów Lech traciłby do Wisły i Górnika dwa punkty, a do Legii pięć, co nie jest wynikiem nie do odrobienia, zwłaszcza wobec takiej mnogości urazów.


Runda wiosenna dla Wielkopolan zapowiada się fascynująco, może się okazać, że będzie to najciekawsza druga część sezonu w ostatnich latach. I to nie tylko dla kibiców Lecha, lecz także dla kibiców piłki kopanej w całej Polsce. Miejmy taką nadzieję.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)