Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sobota w Premier League. Upokorzone Fulham, roszady w strefie spadkowej

Sobota w Premier League. Upokorzone Fulham, roszady w strefie spadkowej

Piłka nożna | 11 stycznia 2014 21:00 | Sebastian Ibron

fot. Premier League / facebook.com

Ligowa sobota w Premier League za nami. Czas więc na podsumowanie wszystkich spotkań 21 kolejki. Uświadczyliśmy pogromu na Craven Cottage i ciekawego spotkania w Liverpoolu. Po tych meczach mamy sporo przetasowań w strefie spadkowej.


Hull City – Chelsea Londyn 0:2 (0:0)

Tę serię gier otworzył mecz na KC Stadium. Jedno z większych zaskoczeń sezonu, czyli „Tygrysy” podejmowały „The Blues”.


Mecz toczony był w spokojnym tempie. Na palcach jednej ręki można policzyć groźne sytuacje podbramkowe. W pierwszej części spotkania gospodarze mieli kilka okazji, były to głównie strzały z dystansu, ale niezłej sytuacji nie wykorzystał Sagbo, a stuprocentową okazję zmarnował Oscar.


Druga część spotkania była podobna do pierwszej połowy. Jednak po dziesięciu minutach nudnawego meczu ładną bramkę zdobył Eden Hazard oddając strzał z dystansu. Gra była dość nieporadna i toczyła się przede wszystkim w środku pola. Hull sporadycznie zbliżało się do pola karnego Petra Cecha. Jednak sprawy w swoje nogi wziął Fernando Torres i wbiegając w pole karne nie dał szans McGregorowi uderzając w krótki słupek.


Chelsea wskoczyło na fotel lidera, na którym przebywać będzie przynajmniej do jutra, a Hull utrzymało 10 pozycję, przynajmniej do czasu niedzielnych spotkań.


Skrót spotkania.


Cardiff City – West Ham 0:2 (0:1)

Będące tuż nad strefą spadkową Cardiff City podejmowało West Ham United, które znajdowało się punkt przed czerwoną latarnią ligi, Sunderlandem plasując na 19 pozycji.


Pierwsza połowa toczona była w szybkim tempie. Ten mecz oglądało się bardzo przyjemnie. Obie strony wprawdzie nie stworzyły niewiarygodnej liczby sytuacji, jednak z obu stron pojawiały się okazje bramkowe. Jednak dopiero w 42 minucie padła bramka. Po przepięknej kombinacyjnej akcji piekielnie mocny strzał oddał Carlton Cole i West Ham wysunął się na prowadzenie.


Druga połowa rozpoczęła się dość spokojnie, jednak dominowało zdecydowanie Cardiff. Przed szansą na otworzenie wyniku stanał Whittingham, który zamknął dokładne dośrodkowanie. W 71 minucie obok słupka z rzutu wolnego uderzył Craig Bellamy. Chwilę później drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał James Tomkins. Cardiff ciągle naciskało by doprowadzić do zwycięstwa. Nie udało im się to, Mark Noble zdobył śliczną bramkę w 93 minucie, czym pogrzebał nadzieje Walijczyków.


Cardiff zameldowało się w strefie spadkowej, na 18 pozycji, z kolei West Ham, który ma identyczny dorobek punktowy znajduje się lokatę wyżej.


Everton – Norwich 2:0 (1:0)

Przewidywania były jedne na ten mecz. Pewne zwycięstwo gospodarzy nad „Kanarkami”. Nikt z obozu „The Toffies” nie dopuszczał myśli o porażce.


W istocie. Pierwsza połowa była bardzo jednostronna. Everton całkowicie dominował nad zdarzeniami na boisku. Dwie sytuacje w pierwszym kwadransie miał Romelu Lukaku, ale to Gareth Barry zdobył bramkę w 23 minucie ładnym strzałem zza pola karnego. Gospodarze ciągle dominowali, a okazję na kolejną bramkę miał Seamus Coleman. W 36 otrzymał dobre dośrodkowanie, lecz piłka poleciała Panu Bogu w okno.


Everton w drugiej połowie kontynuował swoją grę. Tego dowodem niech będzie bramka zdobyta przez Kevina Mirallasa w 59 minucie. Jego uderzenie po rzucie wolnym wpada do siatki strzeżonej przez bezradnego golkipera. Cała druga część meczu była podporządkowana gospodarzom, którzy nieco spuścili z tonu, ale czujnie dowieźli zwycięstwo do końca.


Tym samym, „The Toffies” utrzymali czwartą pozycję w lidze, a Norwich piętnastą.


Skrót spotkania.


Fulham – Sunderland 1:4 (0:2)

Czyli pojedynek dwóch największych rozczarować obecnego sezonu. Obie drużyny walczyły o komplet punktów, który dałby im „oddech” w walce o utrzymanie. Fulham musiało mieć się na baczności, a Sunderland musiał walczyć o awans na wyższą lokatę.


Delikatną przewagę miało Fulham przez pierwsze pół godziny. Okazję miał Steven Fletcher, który z niewielkiej odległości uderzył obok bramki oraz Adel Taarabt, który huknął zza szesnastki. Jego strzał został sparowany. W 29 cudowną bramkę zdobył Adam Johnson znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego. Efektownie podkręcona piłka wpadła w prawy górny róg bramki. To nie było wszystko, co goście mieli do powiedzenia. W 42 minucie drugą bramkę zdobył Sung-Yong Ki. Jego uderzenie z linii pola karnego trafiło w środek bramki, a Fulham stracił bramkę do szatni.


Fulham nie spuściło jednak głowy. W 52 minucie bramkę po rzucie rożnym zdobył Steven Sidwell i szykowało się ciekawe widowisko na Craven Cottage. Niestety dla gospodarzy, to były dobre złego początki. W 70 minucie bramkę zdobył Adam Johnson, mijając bramkarza. To nie był koniec. Ten sam zawodnik w 86 minucie dopełnił dzieło zniszczenia pewnie umieszczając piłkę po rzucie karnym.


Tym zwycięstwem Sunderland w końcu uciekł z ostatniej pozycji i awansował lokatę wyżej, z koei Fulham ciągle utrzymuje się na 16 pozycji, ale przy ewentualnym pechu w następnej kolejce stać się czerwoną latarnią ligi.


Skrót spotkania.


Southampton – West Brom 1:0 (0:0)

„Święci” podejmowali West Brom. Po raz kolejny nie zagraża im zmiana lokaty, ani w górę ani w dół. West Brom odskoczyć na więcej niż cztery punkty od strefy spadkowej.


Pierwsza część spotkania nie była szczególnie interesująca. Nie było żadnej dogodnej okazji do zdobycia bramki dla którejkolwiek z drużyn, jednak przewaga gospodarzy była ogromna. Dość powiedzieć, że osiągnęli aż 70% posiada piłki, a goście oddali jeden, niecelny zresztą strzał przy dziewięciu gospodarzy.


Druga połowa nie była tak zdominowana przez „Świętych”, ale goście postawili opór, który jednak został przełamany. W 66 minucie Adam Lallana otworzył wynik spotkania zamykając długie podanie tuż zza szesnastki. West Brom ciągle starało się zagrozić gospodarzom, jednak bezskutecznie, aż do 91 minuty. Przed świetną sytuacją do zdobycia bramki stanął Shane Long, jednak jego strzał został wybroniony przez golkipera zawodników z St. Mary’s Stadium.


Southampton doskakuje na trzy punkty do Newcastle, który jutro rozegra spotkanie z Manchesterem City. West Bromwich utrzymał się na 14 pozycji.


Skrót spotkania.


Tottenham – Crystal Palace 2:0 (0:0)

„Koguty” chciały utrzymać kontakt z czołówką, aoptymalnie wskoczyć na wyższą pozycję. Goście z kolei marzyli o wywiezieniu punktu z White Hart Lane, gdyż przed tym meczem znajdywali się na 18 pozycji z dorobkiem 17 punktów.


Pierwsza połowa była dość wyrównana. Gospodarze przeważali przez całą pierwszą połowę. Jednak to goście mieli pierwsi okazję na napoczęcia wyniku spotkania. W ósmej minucie we własnym polu karnym zawodnika Crystal Palace sfaulował Moussa Dembele, ale jedenastkę w nieprawdopodobny sposób zmarnował Jason Puncheon. Na dobrą okazję Tottenham czekał aż do 35 minucie, kiedy strzał Bentaleba przeszedł obok słupka. Pięć minut później w niebywały sposób swoją drużynę uchronił obrońca przyjezdnych. Tylko jego wślizg uchronił ich przed utratą bramki, której autorem mógł być Eriksen.


Drugą część znakomicie otworzyli gospodarze. W 50 minucie krótkie podanie otrzymał Christian Eriksen i pewnie wykorzystał okazję lobem. „Koguty” nie mogły lepiej rozpocząć drugiej części spotkania. Szansę w 63 minucie miał Defoe, której jednak nie wykorzystał. Anglik wpisał się jednak na listę strzelców. W 72 minucie pewnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce po zagraniu Lennona.


Tottenham – przynajmniej do jutra – wskakuje na piątą pozycję i plasuje się punkt za miejscem premiującym grę w Lidze Mistrzów, Crystal Palace wobec zwycięstwa Sunderlandu i West Hamu spada na ostatnią pozycję w lidze.


Skrót spotkania.

 

Więcej o meczu na naszym portalu.


Manchester United – Swansea
2:0 (0:0)
„Czerwone Diabły” w przypadku zwycięstwa nie wskoczyłyby na wyższą pozycję, ale utrzymałyby minimalny kontakt z czołówką, co było niezmiernie istotne wobec trzech porażek z rzędu. Swansea musi być bardzo czujne, aby utrzymać odpowiednią przewagę nad miejscami zagrożonymi spadkiem.

 

Pierwsza połowa była przedziwna. Łabędzie utrzymywały się przez 66% czasu gry przy piłce. Jednak nie przełożyło się to na stworzone sytuacje. Już w 11 minucie znakomicie w polu karnym odnalazł się Antonio Valencia. Ekwadroczyk odnalazł się w chaosie, ale jego strzał obroniony został przez Tremmela. Chwilę później fantastyczny strzał oddał Adnan Januzaj, jednak piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę. Tempo gry nie opadało. Mieliśmy ciekawą grę, a bardzo dobrą okazję miał Danny Welbeck. Piłkę do Rafaela przedłużył Kagawa, a Brazylijczyk dograł ją na jedenasty metr do Anglika, piłka minęła jednak słupek bramki gości. W 40 minucie groźnym strzałem odpowiedział Shelvey, po znakomitym dryblingu Antonio Pozuelo.

 

Już na początku drugiej połowy piłkarze pokazywali, że nie zamierzają zwalniać tempa. W 47 minucie do odbitej przez Tremmela piłki dopadł Antonio Valencia, który otworzył wynik spotkania. Spotkanie ciągle nabierało rumieńców. Parę minut później indywidualną akcję przeprowadził Shinji Kagawa, którą zakończył strzałem z 22 metrów. Piłka poszybowała jednak nad poprzeczką. W 59 minucie Danny Welbeck zmienił kierunek lotu piłki uderzonej przez Evrę. Futbolówka wpadła do siatki obok Tremmela. W 66 minucie dobrą sytuację zmarnował Smalling po otrzymaniu podania od Kagawy. Jedenaście minut później zainicjował akcję Adnan Januzaj, która zakończyła się strzałem Kagawy i wybiciem piłki z linii bramkowej. W pierwszej połowie United byli zgnieceni, ale w drugiej połowie w pełni się zrehabilitowali. Ten mecz oglądało się z ogromną przyjemnością.

 

Dzięki zwycięstwu, Manchester United utrzymuje kontakt z czołówką tabeli. Swansea melduje się na 13 pozycji, mając jedynie trzy punkty przewagi nad miejscem zagrożonym relegacją.

 

Więcej o meczu na naszym portalu.

 

A tak się prezentuje tabela po dzisiejszych meczach:

 

SEBASTIAN IBRON

TWITTER: @Frover77

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)