Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dwa oblicza „Czerwonych Diabłów”. United wzięło rewanż na Swansea

Dwa oblicza „Czerwonych Diabłów”. United wzięło rewanż na Swansea

Piłka nożna | 11 stycznia 2014 21:42 | Przemysław Drewniak
Manchester United zrewanżował się Swansea za porażkę w FA Cup
fot. Premier League/facebook.com
Manchester United zrewanżował się Swansea za porażkę w FA Cup

Wygrywając na Old Trafford dwa razy w przeciągu jednego tygodnia piłkarze Swansea przeszliby do historii angielskiego futbolu. Do przerwy niedzielnego meczu ligowego nie byli dalecy od dokonania tej sztuki – sześć dni po sensacyjnym zwycięstwie w FA Cup „Łabędzie” bezbramkowo remisowały na boisku utytułowanego rywala, momentami nawet dyktując warunki gry. Po zmianie stron piłkarze Davida Moyesa pokazali jednak swoje drugie, zdecydowanie lepsze oblicze. Jak rzadko w tym sezonie, kompletnie zdominowali przeciwnika i po bramkach Antonio Valencii oraz Danny'ego Welbecka odnieśli zasłużone zwycięstwo.


Początek spotkania zapowiadał raczej powtórkę sprzed kilku dni, niż łatwą przeprawę dla United. Swansea szybko osiągnęła przewagę w środku pola i – co nie stanowi żadnego zaskoczenia - znacznie częściej znajdowała się przy piłce. Ataki gości napędzał Jonjo Shelvey i wydawało się, że tylko kwestią czasu będą bramkowe sytuacje dla podopiecznych Michaela Laudrupa.


Drużyna gospodarzy wyglądała nieźle tylko na własnej połowie. W drugiej linii „Czerwonych Diabłów” wyróżniał się momentami tylko Adnan Januzaj, za to bardzo mało kontaktów z piłką zaliczał właściwie niewidoczny przed przerwą Shinji Kagawa, a nieskutecznością raził Danny Welbeck. Ekipie Moyesa ewidentnie brakowało z przodu Robina van Persiego i Wayne’a Rooneya, którzy z powodu kontuzji opuścili kolejny mecz swojej drużyny. Tego drugiego United wysłali nawet na urlop do ciepłych krajów, gdzie ma odpocząć i dojść do pełnej dyspozycji.


Choć „Czerwone Diabły” prezentowały się słabo, obrońcy Swansea dwukrotnie w pierwszej połowie znaleźli się w poważnych tarapatach. Najpierw po strzale z rzutu wolnego Januzaja piłka zatrzymała się na poprzeczce, a w 36. minucie Manchesterowi wreszcie udało się zawiązać szybką, efektowną akcję na połowie drużyny z Walii. Po świetnym rozegraniu Rafaela da Silvy i Antonio Valencii doskonałą szansę zaprzepaścił jednak Welbeck, który będąc na wprost od bramki uderzył obok słupka.


Po zmianie stron takich akcji w wykonaniu gospodarzy było jednak dużo więcej. Wszystko dzięki roszadzie dokonanej przez Moyesa, który przesunął Januzaja ze środka na lewe skrzydło, a w rolę playmakera wcielił się Kagawa. Zmiana ta sprawiła, że Japończyk nagle odżył. Za nim niemal bezbłędne zawody rozgrywał Darren Fletcher i tak ustawione United zupełnie zdominowało Swansea.


Na bramki kibice z Old Trafford nie musieli długo czekać. Na początku drugiej części gry piłkarze Swansea nie zdążyli nawet wyjść z piłką poza swoją połowę, a już przegrywali. W pole karne "Łabędzi" precyzyjnie dograł Januzaj, a po główce Kagawy Gerhard Tremmel odbił piłkę tak niefortunnie, że ta trafiła wprost do Antonio Valencii. Duet albańsko-japoński miał kluczowy udział także przy drugim golu dla United. Po ważnym odbiorze Januzaja i akcji Kagawy piłkę w pole karne wstrzelił aktywny przez cały mecz Patrice Evra, a Welbeckowi wystarczyło tylko odpowiednio przyłożyć nogę, by ta wpadła w lewy róg bramki Swansea.


Do końca spotkania zwycięstwo United nie podlegało żadnej dyskusji. Nic nie wynikało z przewagi w posiadaniu Swansea, która w drugiej połowie potrzebowała aż pół godziny, by oddać celny strzał na bramkę De Gei. Gospodarze powinni byli wygrać wyżej, ale doskonałe szanse zmarnowali Welbeck i Kagawa.


David Moyes i jego drużyna potrzebowali kompletu punktów jak kania dżdżu. Wprawdzie sytuacja w tabeli nie uległa zmianie, bo United wciąż zajmują siódme miejsce i mają cztery punkty straty do czwartego Evertonu, ale zwycięstwo z pewnością zdejmie z „Czerwonych Diabłów” część presji, jaka spadła na nich w ostatnich dniach.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)