Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zabrzańska konsekwencja kluczem do dobrych wyników? Górnik w rundzie jesiennej

Zabrzańska konsekwencja kluczem do dobrych wyników? Górnik w rundzie jesiennej

Piłka nożna | 14 stycznia 2014 09:00 | Sebastian Ibron

fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl

Kiedy Górnik rozpoczynał sezon, niewielu spodziewało się pozycji wicelidera po rundzie jesiennej. Zabrzanie nie dość, że zajęli wysoką pozycję, to grali na tyle charakterystyczną, efektowną, a zarazem efektywną piłkę, że aż głupio powiedzieć, że nie mają szans na mistrzostwo. Wręcz przeciwnie, jeśli utrzymają swój obecny styl gry, a dołożą więcej stabilności w tyłach, to mieszanka trenera Wieczorka, będącego spadkobiercą maszynki Adama Nawałki może wypalić i to w bardzo efektowny sposób.


Zabrzanie nie mogli przeprowadzać transferów gotówkowych, w związku z czym musieli radzić sobie zatrudniając piłkarzy bez klubu. Pomimo tego Adam Nawałka sprowadził reprezentanta Bośni i Harcegowiny, Borisa Pandżę, Rafała Kosznika, Tomasza Wełnickiego, Radosława Sobolewskiego, Łukasza Madeja, Macieja Małkowskiego czy Pavelsa Steinborsa, a więc zawodników odpowiadających realiom finansowym jak i ambicjom. Nikt znaczący Górnika nie opuścił.


Początek sezonu był bardzo przyzwoity. W siedmiu pierwszych kolejkach podopieczni Adama Nawałki odnieśli cztery zwycięstwa i trzy remisy. Pierwszą porażkę odnieśli z mistrzem Polski, Legią Warszawa. We wszystkich tych meczach Górnik spisywał się bardzo przewidywalnie, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Porażka ze stołeczną drużyną nie podcięła skrzydeł Zabrzanom, którzy następnie odnieśli remis z Zawiszą i zwycięstwa, kolejno z Pogonią, Śląskiem i Jagiellonią. Selekcjoner reprezentacji zakończył przygodę z Górnikiem porażką przeciwko Cracovii, a tymczasowo schedę po nim objął Bogdan Zając, który przegrał w Poznaniu 3:1 i wygrał po fantastycznym spotkaniu z Wisłą 3:2. 12 listopada zatrudniony został Ryszard Wieczorek, który wygrał dwa spotkania, a dwa mecze przegrywając, między innymi w Wielkich Derbach Śląska.


Górnik miał dwie spore bolączki. Pierwsza to mnogość kontuzji, które nawiedzały i przewietrzały kadrę Górnika, a druga to niestabilna defensywy, po części wywodząca się z urazów. Na początku jesieni numerem jeden pomiędzy słupkami stanowił Norbert Witkowski, jednak po jakimś czasie postanowiono usunąć go w cień. Swoje trzy grosze przyłożył do utraty bramki w ostatnich sekundach przeciwko Ruchowi, a w jego miejsce wskoczył czasem awaryjny, Pavel Steinbors. Na prawej stronie obrony pewne miejsce miał Paweł Olkowski, który rozegrał chyba najlepszą rundę w swoim życiu. Jego współpraca z Prejucem Nakoulmą przynosiła znakomite efekty. Na pozycji centralnych obrońców ciężko jednoznacznie określić, kto był podstawowym zawodnikiem. Po transferze dość regularnie grał Boris Pandża, a partnerował mu często Oleksandr Szeweluchin. Więcej występów od Bośniaka zaliczył Antoni Łukasiewicz, ale nie był on raczej traktowany jako zawodnik pierwszego składu. Na lewej stronie najczęściej grał Rafał Kosznik i Mariusz Magiera. Jednak wobec ich absencji w końcówce rundy występował tam Maciej Małkowski, czyli nominalny skrzydłowy.


W pomocy liderem Górnika był Radosław Sobolewski, a towarzyszył mu Krzysztof Mączyński, a przed nimi rywalizowali o miejsce w składzie Bartosz Iwan i Mariusz Przybylski. Na nich opierała się gra Górnika. Na skrzydłach za robienie wiatru odpowiadali Prejuce Nakoulma i Łukasz Madej, a na szpicy występował zdobywca dziesięciu bramek, Mateusz Zachara.


Rozsądnie patrząc, Górnik bez gwiazd, wielotysięcznych transferów poskładał drużynę, która może aspirować do gry w europejskich pucharach. Jednak należy mieć w pamięci, że w zeszłym sezonie po równie fantastycznej jesieni nadszedł spory regres, a Zabrzanie przegrali na wiosnę aż dziesięć spotkań, co siłą rzeczy zepchnęło ich z wysokich lokat. Kibice Górnika liczą, że ich drużyna nie zostanie rozkupiona i trzon drużyny zostanie utrzymany. Będzie to bardzo ciężkie z powodu mizernej sytuacji finansowej klubu. A władze zapewne kwotami, jakie pojawiają się w mediach za Olkowskiego czy Nakoulmę nie pogardzą. Dla dobra ligi, jak i dla obserwatora byłoby dobrze, gdyby Górnik jeszcze napsuł sporo krwi na wiosnę. Drużyna grająca ciekawą piłkę zawsze jest w cenie.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)