Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ciężka przeprawa The Citizens, Newcastle skrzywdzone przez sędziego

Ciężka przeprawa The Citizens, Newcastle skrzywdzone przez sędziego

Piłka nożna | 12 stycznia 2014 18:17 | Przemysław Drewniak
W taki oto sposób Edin Dżeko dał swojej drużynie prowadzenie w trudnym meczu na St. James' Park
fot. Premier League/facebook.com
W taki oto sposób Edin Dżeko dał swojej drużynie prowadzenie w trudnym meczu na St. James' Park

Manchester City odpowiedział na sobotnie zwycięstwo Chelsea trzema punktami zdobytymi na St. James’ Park. Podopieczni Manuela Pellegriniego pokonali Newcastle 2:0 i przynajmniej do jutrzejszego meczu Arsenalu będą liderem Premier League. Nie obyło się jednak bez kontrowersji, bo w pierwszej połowie sędzia nie uznał prawidłowego gola zdobytego przez "Sroki".


Gdy w klubie z Etihad Stadium schedę po Roberto Mancinim przejmował Manuel Pellegrini, kibice z błękitnej strony Manchesteru nie byli przekonani o słuszności decyzji zarządu. Zastanawiano się, czy Chilijczyk ma odpowiednie kwalifikacje, by pokierować do sukcesów napakowany gwiazdami zespół. Dziś wśród fanów The Citizens nie ma już nikogo, kto patrzyłby sceptycznie na dokonania 60-letniego szkoleniowca. Pellegrini uwolnił przyblokowany za kadencji Manciniego potencjał ofensywny Manchesteru i w efekcie drużyna strzeliła w tym sezonie Premier League prawie tyle bramek (59) ile w całym poprzednim sezonie (66).


Mecz z Newcastle nie był do końca przykładem przemiany, jaką przeszedł w ostatnie pół roku zespół pod wodzą Pellegriniego, ale właśnie akcją ze stemplem City rozpoczęło się spotkanie na St. James’ Park. W 8. minucie goście całkowicie zaskoczyli obronę Newcastle szybkim i dokładnym rozegraniem piłki, gdy David Silva zagrał na lewą stronę do Aleksandara Kolarova, a ten podaniem z pierwszej piłki znalazł wchodzącego przed bramkę Edina Dżeko, który strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Timowi Krulowi. Ta sytuacja pokazała, że jeśli City Pellegriniego już się rozpędzą, to nikt nie jest w stanie ich zatrzymać.


Ambitnie grające Newcastle uniemożliwiało The Citizens efektowną grę, ale Manchester imponował bardzo dobrą organizacją gry. Przy każdym stałym fragmencie gry wykonywanym przez „Sroki” wszyscy zawodnicy w błękitnych strojach wracali się pod własne pole karne. To przykład na to, jak doskonale pod względem taktycznym i fizycznym są przygotowani do tego sezonu piłkarze Pellegriniego.


City zwyciężyli nad rzeką Tyne nie tylko za sprawą dyscypliny w defensywie czy świetnej dyspozycji szarżującego na lewym skrzydle Kolarova. Wicemistrzom Anglii niestety pomogli sędziowie, a Cheik Tiote został autorem prawdopodobnie jednym z najpiękniejszych nieuznanych goli w historii Premier League. W 34. minucie Iworyjczyk huknął wolejem zza pola karnego w samo okienko bramki Joe Harta, czym wprawił w ekstazę publiczność na stadionie w Newcastle. Kilkanaście sekund później okazało się jednak, że wyrównania nie ma. Sędzia unieważnił gola, dopatrując się spalonego Yoanna Gouffrana, którzy rzekomo przeszkadzał w interwencji bramkarzowi City. Napastnik „Srok” stał co prawda na linii strzału, ale w żaden sposób nie zasłaniał wizji Hartowi, dlatego też piłkarze Newcastle mieli już do końca meczu uzasadnione pretensje do arbitra.


Nieuznany gol sprawił, że gospodarzom jeszcze bardziej zależało na strzeleniu bramki. Agresja w grze „Srok” momentami wykraczała daleko poza przepisy gry w piłkę nożną, ale nie osłabiło to poziomu toczonego w bardzo szybkim tempie widowiska. Można było wręcz odnieść wrażenie, że piłkarze obu drużyn mogliby rozegrać wieczorem jeszcze jeden mecz – tak kipiała z nich energia i chęć do gry.


Drugą połowę Newcastle rozpoczęło od ostrzeliwania bramki The Citizens. Alan Pardew nie mógł mieć po spotkaniu do swoich zawodników pretensji o brak sytuacji strzeleckich, bo jak na mecz z wiceliderem „Sroki” stworzyły sobie wiele niezłych okazji. Groźne strzały z dystansu oddawał Yohan Cabaye, za każdym razem będąc blisko celu. Szczęścia nie miał też Loic Remy, który dwa razy zmarnował sytuację sam na sam z Hartem. Najpierw pogubił się z piłką i pozwolił spóźnionym defensorom City na skuteczną interwencję, a za drugim razem strzelił niedokładnie i świetną, instynktowną interwencją popisał się Hart.


Im bardziej otwierało się Newcastle, tym więcej szans na kontrataki mieli goście. City mogli „zabić” mecz po kapitalnej okazji Alvaro Negredo czy główce Fernandinho, która wylądowała na poprzeczce. Udało się dopiero w doliczonym czasie gry. Wprowadzony w drugiej połowie James Milner prostopadłym podaniem znalazł wychodzącego sam na sam Negredo, a Hiszpan wygrał przebitkę z Krulem i wpakował piłkę do pustej siatki. Wówczas było już jasne, że komplet punktów pojedzie na Etihad.


The Citizens będą jednak wracali do siebie z lekkim niesmakiem z powodu kontuzji Samira Nasriego. Francuski pomocnik doznał groźnego urazu w starciu z obrońcą Newcastle, Mapou Yanga-Mbiwą i ze łzami w oczach opuścił boisko na noszach. Nasi płakał, bo od razu zdał sobie sprawę, że czeka go dłuższa przerwa grze – być może eliminująca go nawet z wyjazdu do Brazylii.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)