Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna „The Reds" zwycięscy w kanonadzie! Stoke - Liverpool 3:5

„The Reds" zwycięscy w kanonadzie! Stoke - Liverpool 3:5

Piłka nożna | 12 stycznia 2014 19:00 | Sebastian Ibron
Steven Gerrard zdobył bramkę z rzutu karnego
fot. Premier League / facebook.com
Steven Gerrard zdobył bramkę z rzutu karnego

Prawdopodobnie obejrzeliśmy najlepszy mecz tego sezonu Premier League. Dwubramkowe prowadzenie, odrobienie strat, zabójczy pościg, niezliczona ilość sytuacji bramkowych. To tylko w tej lidze. I kto by się spodziewał, że akurat tutaj - na Britannia Stadium.


Spotkanie rozpoczęło się najlepiej, jak to tylko było możliwe. W 4 minucie Aly Cissokho huknął z okolicy 30 metrów od bramki strzeżonej przez Butlanda. Futbolówka odbiła się od Ryana Shawcrossa i wpadła obok zaskoczonego golkipera Stoke. Można było dostrzec, że Liverpool starał się pokonać gospodarzy ich własną bronią – czasem nadmierną agresywnością przy odbiorze i intensywnym pressingiem. Stoke było zaskoczone, a momentami zdezorientowane. Tym bardziej, że to oni są w czubie największych agresorów ligi, a już zwłaszcza na własnym terenie. Gospodarze często próbowali zaskakiwać przyjezdnych stałymi fragmentami gry, a w szczególności kornerami. W międzyczasie miała miejsce zabawna sytuacja. Po rzucie rożnym Skrtel przewrócił się wraz z Ryanem Shawcrossem. Obaj upadli za linią bramkową Liverpoolu po kornerze. Słowak przygniótł Anglika i nie zamierzał go z tego uścisku wypuszczać. Później arbiter upomniał stopera „The Reds”.


Liverpool doczekał się drugiej bramki. Wydatnie pomogli stoperzy Stoke. Najpierw Wilson zagrał za lekką piłkę do Butlanda, agresywnie do niej doskakiwał Suarez. Butland by sobie zapewne poradził, ale w paradę mu wszedł Shawcross, który nieudolnie wybił piłkę, do której Suarez dobiegłszy umieścił ją w bramce gospodarzy. Urugwajczyk dopełnił formalności i tym samym zdobył 21 bramkę w tym sezonie. Było 2:0 i wtedy naprawiać błędy stoperów zaczęli zawodnicy ofensywni Stoke.


Marko Arnautović otrzymał piłkę na lewym skrzydle, a następnie zagrał „zawiesinkę” na głowę Petera Croucha. Kolo Toure zgubił krycie, które Anglik w pełni wykorzystał umieszczając piłkę w siatce. „The Reds” nie zamierzali pozostać bierni. Znakomitą okazję miał Coutinho. Świetną piłkę dograł do niego Luis Suarez, jednak Brazylijczyk uderzył wprost w Butlanda. Powszechnie wiadomo, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Tak też się stało. Piękną bramkę do szatni zdobył Charlie Adam. W 45 minucie Szkot na pewno chciał pokazać, że jego idolem jest Przemysław Kaźmierczak. Przepięknie przymierzył zza pola karnego i golkiper Liverpoolu nie miał nic do powiedzenia.


Z całym przekonaniem możemy stwierdzić, że pierwsza połówka była najlepszą w tym sezonie na Britannia Stadium, gdyby nie.. druga połowa. Dość powiedzieć, że dotychczas na tym stadionie padło osiemnaście bramek. Dziś, w pierwszych 45 minutach padły aż cztery. Z wielką niecierpliwością czekaliśmy na drugą część meczu.


I słusznie. W 50 minucie wpadający w pole karne Sterling został sfaulowany przez Wilsona. Ciężko powiedzieć jednoznacznie, czy była to słuszna decyzja. Dyskusje będę pewnie dość powszechnie się pojawiały. Jedenastkę pewnie wykonał Steven Gerrard. Piłkarze ciągle nie zwalniali tempa, które ciągle było ponadnormatywnie wysokie. Miejsce miała ciągła wymiana ciosów. To w jedną stronę, to w drugą. Jednak kolejną dobrą okazję do zdobycia bramki miał Luis Suarez, dopiero w 71 minucie. Danel Sturridge dograł mu piłkę zewnętrzną częścią stopy po kilkudziesięciometrowym rajdzie. Urugwajczyk po raz 22 w tym sezonie umieścił piłkę w siatce.


Tempo nie siadało, a gospodarze nauczeni pierwszą połową nie składali broni. Z zażartością Newcastle z meczu przeciwko Arsenalowi w zeszłym sezonie walczyli o zdobycie bramki. I w końcu dopięli swego. Znakomitym podaniem Marko Arnautović obsłużył Jonathana Waltersa, a piłka prześlizgnęła się obok interweniującego Mignoleta. W 86 mieliśmy bramkę kontaktową i zapowiadała się nieprawdopodobnie fascynująca końcówka. Tak też było i nie był to koniec strzelania. W 87 minucie swoje trafienie dołożył zawodnik rezerwowy, Daniel Sturridge. Suarez dorzucił mu piękną, dochodzącą piłkę do bramki Butlanda. Golkiper odbił piłkę w efektowny sposób, jednak dopadł do niej Anglik i Liverpool zdobył piątą bramkę w tym spotkaniu.


Kilka słów o indywidualnościach. Ze strony Stoke należy na pewno zganić stoperów. Oboje dołożyli swoje cegiełki do straty bramek, a z kolei pokazali się z niezłej strony Jonathan Walters i Charlie Adam. W drużynie przyjezdnych wyróżnił się po raz kolejny Luis Suarez, ukończywszy spotkanie z dorobkiem dwóch bramek, aktywnego Raheem Sterling i powracający po kontuzji autor asysty i bramki, Daniel Sturridge.


Całe spotkanie obfitowało w emocje, sytuacje bramkowe, robinsonady, agresywną grę i wiele bramek. Czego chcieć więcej? Mieliśmy do czynienia z samą esencją Premier League. Jeśli możemy napisać, że byliśmy świadkami fantastycznego spektaklu, w którym padło aż osiem bramek i to na Britannia Stadium i nie jest to żaden paradoks, to naprawdę zdaje się być wystarczająca laurka dla tej ligi. Co ciekawe, tylko w tym spotkaniu padło prawie 50% procent bramek, które zostały zdobyte dotychczas w tym sezonie na tym obiekcie. Było to zdecydowanie najlepsze tej spotkanie kolejki (a być może i sezonu), a w dodatku kolejne zakończone bezkompromisowym wynikiem na korzyść faworyta.


Stoke robiło wszystko, co w ich mocy, aby wreszcie zacząć odpinać łatkę topornych zawodników gwarantujących jedynie bezbramkowe remisy i kontuzje rywali. Wprawdzie przegrali, jednak uważamy, że zagwarantowali nam niezapomniany spektakl, który może zostać uznany za mecz sezonu, a kibice o ten mecz długo gniewać się nie będą.

 

Stoke City - Liverpool F.C 3:5 (2:2)

0:1 Shawcross (gs.) 5'

0:2 Suarez 32'

1:2 Crouch 39'

2:2 Adam 45'

2:3 Gerrard (kar) 51'

2:4 Suarez 71'

3:4 Walters 85'

3:5 Sturridge 87'

 

Składy:

Stoke City: Butland – Cameron, Shawcross, Wilson, Pieters – N'Zonzi, Whelan – Walters, Adam, Arnautović – Crouch.

Rezerwowi: Sørensen – Muniesa, Pennant, Palacios, Etherington, Ireland, Shotton.


Liverpool: Mignolet – Johnson, Škrtel, Touré, Cissokho – Gerrard, Lucas Leiva, Henderson – Sterling, Suárez, Coutinho.

Rezerwowi: Ward – Luis Alberto, Iago Aspas, Moses, Sturridge, Ibe, Kelly.

 

SEBASTIAN IBRON

TWITTER: @Frover77

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)