Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wielka transformacja w szatni, remis Sunderlandu z Southampton

Wielka transformacja w szatni, remis Sunderlandu z Southampton

Piłka nożna | 18 stycznia 2014 17:15 | Michał Kozera

fot. Premier League / facebook.com

Z istnego piekła do niemalże nieba przeszli gracze Sunderlandu w domowym pojedynku z Southamptonem. W pierwszej połowie gospodarze wyglądali jak chłopcy do bicia nękany przez szkolny gang, mieli jednak wiele szczęścia, bo Święci do zadawania wielu ciosów nie byli zbyt skłonni. Zemściło się to na nich w drugiej części spotkania, kiedy rywal się obudził i postanowił o swoje zawalczyć. Jak się okazało – skutecznie.

 

Southampton postanowił rozpocząć mecz z przytupem i już w 4 minucie objął prowadzenie. Jay Rodriguez dostał piłkę na 16. metrze, przełożył ją sobie na prawą nogę i mocnym strzałem przy lewym słupku pokonał Mannone. Niezwykle blisko trafienia był kwadrans później Lambert, którego strzał minął nie tylko dalszy słupek, ale również nogę Lallany. Do tego momentu Sunderland gra niesamowicie nieporadnie, oddając nie tylko teren, ale większość piłek graczom Southampton. Święci zamieniali to na liczne próby, a jedna z nich dała im w końcu drugą bramkę. Rzut rożny w niesamowity sposób na bramkę zamienił Lovren, skacząc i nogą wyprzedzając próbującego wybić piłkę obrońcę. Lovrenowi z pierwszeństwa skorzystał idealnie, posyłając woleja na 2:0 dla So’ton. Minutę później odgryźć udało się Sunderlandowi po chyba pierwszej swojej groźnej akcji. Idealną piłkę dostał w pole karne Fabio Borini – Włoch przyjął ją na klatkę, obrócił się i oddał skuteczny strzał, odbierając Borucowi czyste konto.

 

Pierwsza połowa to kompletna dominacja Southamptonu, którzy podczas gry wyglądali jak przystało na drużynę Premier League, jednak w konfrontacji... z drużyną amatorów. Sunderland nie tylko nie potrafił zyskać terenu, ale i w głupi sposób tracił piłki pod własnym polem karnym. Wynik 1:2 to dla nich nie tylko najniższy wymiar kary, ale i wielkie szczęście – po pierwszej połowie powinni tracić o wiele więcej bramek, a na własną zaliczkę się nie zanosiło. To prawdopodobnie zmotywowało gospodarzy, którzy po przerwie zdecydowanie zmienili obraz swojej gry. Podczas gdy Southampton nadał się starał, a bramkę próbował ciągle zdobyć Jay Rodriguez, to Sunderland zdobył gola! W 71 minucie Czarne Koty ruszyły z kontrą lewą stroną boiska. Na przedpole dostał Gardner i niemal od razu podał do wbiegającego w pole karne z prawej strony Johnsona. Ten zrobił sobie miejsce do strzału i posłał prawdziwą petardę, której nie zdołał wyjąć Boruc.

 

Na koniec spotkania swoje trzy grosze wtrącił sędzia Chris Foy, nie przerywając gry po dość wyraźnym faulu Wesa Browna na wychodzącego na czystą pozycję Gastona Ramireza. Zatrzymana akcja zmieniła się na kontrę w przeciwnym kierunku, jednak i ona była nieskuteczna. Sędzia w końcu postanowił zagwizdać, gdy na boisku leżało dwóch graczy Southampton – nie podnosił się Ramirez, a „dołączył” do niego Lovren. Obaj zostali zniesieni z boiska na noszach, wymuszając zmiany na trenerze oraz doliczenie aż 7 minut do regulaminowego czasu gry. Wyniku to jednak nie zmieniło i obie drużyny podzieliły się zdobyczą punktową po bardzo ciekawym meczu otwierającym 22. kolejkę angielskiej ekstraklasy.

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)