Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna „The Reds” o krok od sensacyjnej porażki Liverpool - Aston Villa 2:2

„The Reds” o krok od sensacyjnej porażki Liverpool - Aston Villa 2:2

Piłka nożna | 18 stycznia 2014 20:30 | Sebastian Ibron
Christian Benteke zdobył bramkę po strzale głową.
fot. Premier League / facebook.com
Christian Benteke zdobył bramkę po strzale głową.

Na Anfield Road padł zaskakujący wynik 2:2. Jeśli ktoś jednak obserwował spotkanie, to zapewne uzna, iż to prędzej Aston Villa powinna wywieźć trzy punkty z Liverpoolu. Gospodarze nie istnieli w pierwszej połowie i na dobrą sprawę Aston Villa mogła wtedy załatwić sobie trzy „oczka”. Tak się jednak nie stało.


Jeśli ktoś spodziewał się zdecydowanej dominacji i naporu na bramkę strzeżoną przez Brada Guzana, to musiał się srogo rozczarować. Już w pierwszej minucie zapachniało sensacją. Gabriel Agbonlahor musnął futbolówkę po zgraniu jej przez Benteke, ale piłka minimalnie minęła słupek. Już wtedy było widać, że goście dobrze weszli w spotkanie. To w sumie nie dziwne, bo gospodarze najprawdopodobniej zostali jeszcze w szatni. I nie zamierzali z niej wychodzić. W 23 minucie Mignoleta postraszył Ciaran Clark, który po kornerze uderzył w słupek. Aston Villa nie przestawała napierać. Dwie minuty później zabójczo skontrowali Liverpool. Benteke zagrał prostopadłą piłkę, za którą podążył Agbonlahor. Skrzydłowy „The Villans” niemal wkręcił w ziemię Kolo Toure, który przez chwilę zapomniał jak się nazywa, a następnie dograł na „pustaka” do Andreasa Weimanna. Tak oto goście niespodziewanie wyszli na prowadzenie. To jednak nie wszystko, co otrzymaliśmy od zawodników z Birminghamu. Nieco spuścili z tonu, jednak Liverpool ciągle nie potrafił wymienić sensownie trzech podań, co zostało przez gości skrupulatnie wykorzystane. W 38 minucie znakomitym dośrodkowaniem popisał się Gabriel Agbonlahor. Swojsko wyglądającym zagraniem popisał się Simon Mignolet, mijając się z futbolówką, a piłka trafiła na głowę Christiana Benteke, który ze spokojem dopisał jeszcze jedną bramkę na konto „The Villans”.


Ciężko było uwierzyć, że oglądamy tę samą Aston Villę, co z meczu przeciwko Arsenalowi i ten sam Liverpool, który zdobył pięć bramek na Britannia Stadium. Obie drużyny jakby zamieniły się koszulkami. „The Reds” starali się poprawić grę ofensywną, ale często ich próby spalały na panewce. To się zmieniło dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy to Suarez będąc przed szesnastką podał do Hendersona. Anglik efektownie odegrał do Sturridge’a, a ten subtelną podcinką zdobył bramkę kontaktową. Ciężko rzec, że była to bramka zasłużona. Goście mogli nawet zdobyć więcej niż dwie bramki i raczej nie byłoby nikogo, kto powiedziałby, że są one niezasłużone. Czerwone koszulki gdzieś się pogubiły. Niemniej, dzięki tej bramce czekała nas fascynująca druga część gry.


Już w pierwszych chwilach Liverpool zaczął grać z zębem, z większą determinacją. Napierali, napierali i ostatecznie gospodarzom postanowił pomóc Brad Guzan. W 52 minucie pięknym, długim podaniem popisał się Steven Gerrard. Adresatem tego zagrania był Luis Suarez. Ten przyjmując futbolówkę, wyganiał się na peryferie pola karnego, jednak Urugwajczyk wykorzystał to, że bramkarz sunął po murawie. Można było odnieść wrażenie, że z rozpędu golkiper wyciął go równo z trawą. Takie wrażenie odniósł Jonathan Moss, a następnie wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie na bramkę zamienił Steven Gerrard. Liverpool wreszcie grał tak, jak tego oczekiwano. Niestety dla kibiców „The Reds”, ten okres nie trwał zbyt długo. Tempo znacznie opadło i brakowało klarownych sytuacji. Były okazje, jednak nie były one takie, jakich można było oczekiwać. W 77 minucie Suarez oddał groźny strzał z rzutu wolnego, który minął słupek o centymetry. Ewidentnie nie był to mecz Urugwajczyka. Do końca meczu nie mieliśmy groźnej okazji pod oboma bramkami. Mecz zakończył się remisem 2:2.


Pierwsza połowa to nadspodziewanie dobra dyspozycja „The Villans”. Goście prowadzili 2:0 i było to prowadzenie absolutnie zasłużone. „The Reds” jednak zdobyli bramkę do szatni, która okazała się kluczowa w końcowym rozrachunku.


Druga część meczu to bardzo wyrównany okres gry, ale tempo opadło. Niemniej, mecz ten obserwowało się z przyjemnością. Dla Liverpoolu jest to słaby wynik, który powoduje, że czołówka ligowa im odjechała. Aston Villa natomiast będzie odczuwała pewien niesmak, gdyż z przebiegu gry wydawało się, że goście zasługiwali na zwycięstwo.


Liverpool FC – Aston Villa 2:2 (1:2)
0:1 Weimann 25’
0:2 Benteke 38’
1:2 Sturridge 45+3’
2:2 Gerrard (K) 53’


Liverpool: Mignolet – Cissokho, Skrtel, Toure, Johnson – Coutinho, Gerrard, Henderson, Sterling – Sturridge, Suarez


Rezerwowi: Jones, Luis Alberto, Iago Aspas, Moses, Lucas Leiva, Allen, Kelly


Aston Villa: Guzan – Bertrand, Clark, Vlaar, Bacuna – Delph, Westwood, El Ahmadi – Agbonlahor, Benteke, Weimann


Rezerwowi: Helenius, Albrighton, Steer, Luna, Sylla, Gardner, Holt
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)