Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Miała być dominacja, a jest co? Legia w rundzie jesiennej

Miała być dominacja, a jest co? Legia w rundzie jesiennej

Piłka nożna | 23 stycznia 2014 18:00 | Damian Wiśniewski

fot. Facebook.com

Przed sezonem większość ekspertów zajmujących się T-Mobile Ekstraklasą była zgodna wobec jednego, Legia w tych rozgrywkach, a pewnie i w kilku kolejnych, miała kompletnie zdominować resztę ligowej stawki. Jako główne argumenty podawano świetną sytuację finansową, szeroką i wyrównaną kadrę oraz bardzo dobrego jak na nasze warunki szkoleniowca. Co z tego wyszło?


Sam początek, pierwsze mecze nowego sezonu, zdawały się potwierdzać tę hipotezę. W lidze Legia zaczęła od trzech wysokich wygranych, 5:1 z Widzewem, 3:0 z Pogonią i 4:0 z Podbeskidziem. Imponująca postawa na krajowym podwórku, w ogóle jednak nie miała przełożenia na europejskie puchary. W kwalifikacjach Ligi Mistrzów mistrzowie Polski dotarli co prawda do ostatniej, czwartej rundy, ale wcześniej męczyli się niemiłosiernie. Najpierw w nie najlepszym stylu wyeliminowali amatorów z The New Saints, a następnie norweskie Molde.

 

Później przyszedł przegrany dwumecz z rumuńską Steauą i marzenia o Champions League znów musieliśmy odłożyć na kolejny rok. W lidze też było gorzej. Najpierw w czwartej kolejce przyszła porażka 1:2 na wyjeździe z Ruchem, a kolejkę później 0:1 na własnym boisku z gdańską Lechią. Podopieczni Jana Urbana nie zachwycali, a jeśli już udawało się wygrywać, to przychodziło to w ogromnych bólach. Mimo to Legia przewodziła stawce.

 

W pucharach legioniści trafili do Ligi Europy. Tam dostali się do grupy z Lazio, Trabzonsporem oraz Apollonem. W pierwszych pięciu meczach warszawianie spisywali się nieźle, na boisku nie wyglądali wcale gorzej od przeciwnika, ale... nie strzelili ani jednego gola i nie zdobyli ani jednego punktu. Zwycięstwo przyszło dopiero w ostatniej kolejce, kiedy udało się wygrać 2:0 w Cyprze. Urban zasłaniał dużym natężeniem spotkań (do Europy i ligi dochodził też Puchar Polski) i kontuzjami, jakie odnosili chociażby Kosecki i Radović.

 

Te tłumaczenia jednak na niezbyt wiele mu się zdały. Były piłkarz Górnika Zabrze stracił posadę po porażce w Pucharze Polski, właśnie ze śląską ekipą. Legia jednak przegrywała również z Wisłą, bydgoskim Zawiszą, Podbeskidziem i znowu z Lechią.

 

Mimo wszystko przewaga pięciu punktów nad drugim zespołem po 21 kolejkach daje pewien komfort. Bogusław Leśnodorski postanowił jedna zastąpić go Henningiem Bergiem, który jako piłkarz odnosił wiele sukcesów w Blackburn Rovers i Manchesterze United.

 

Legia nie zachwycała, ale wciąż była i jest liderem Ekstraklasy. Jak na razie w tym okienku transferowym w czołowych zawodników klub opuścił tylko Dominik Furman, który zamienił T-Mobile Ekstraklasę na Ligue 1. Berg ma do dyspozycji silną jak na polskie warunki kadrę i klub o stabilnej sytuacji finansowej. Niedawno przecież duet Leśnodorski Mioduski wykupił klub od koncernu ITI i zapowiada budowanie wielkiej ekipy. Nie wiemy co z tego wyjdzie, ale pewne jest, iż mistrzowie Polski wciąż są głównym faworytem do triumfu w lidze.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)