Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Szwindel Rosella zwieńczeniem upadku Wielkiej Barcelony
Sandro Rosell zrezygnował z funkcji prezesa FC Barcelony.
fot. Wikipedia
Sandro Rosell zrezygnował z funkcji prezesa FC Barcelony.

Szwindel Rosella zwieńczeniem upadku Wielkiej Barcelony

Piłka nożna | 24 stycznia 2014 23:50 | Mateusz Decyk

Barcelona od zawsze kojarzyła mi się z czymś więcej niż klub. Wszakże, takie jest jej motto, widniejące na kołnierzyku koszulek i wielu innych gadżetach klubu. Kiedyś cały świat obiegały zdjęcia piłkarzy Barcelony rozdających świąteczne prezenty biednym dzieciakom. Klub złamał tradycję ,,czystych koszulek’’ na rzecz UNICEF, by szerzyć działalność organizacji i wspierać ją najlepszą możliwą kampanią reklamową. Barcelona była czymś więcej niż klub. Wychowywała piłkarzy. Nie kupowała ich za kosmiczne pieniądze…


Problemy rozpoczęły się w 2009 roku, kiedy Zlatan Ibrahimović został ściągnięty na Camp Nou. Niemal od początku rozgorzała wojna pomiędzy nim, a Guardiolą. Sytuacje jeszcze bardziej skomplikował Leo Messi, który okazał się być istnym dyktatorem Barcelony. Taktyka miała być podporządkowana pod niego. To on miał wyznaczać sobie miejsce na boisku. Wiecie dlaczego Messi był taki genialny i szybki? Prawdopodobnie dlatego, że przez połowę meczu spacerował, a reszta zawodników bez przerwy biegała, by stwarzać mu sytuacje bramkowe. Dzisiaj nazwanie go najlepszym piłkarzem świata to żart. Nadal spaceruje. Taki piłkarz nie zasługuje na żadne wyróżnienia, nawet jeśli bije rekordy i strzela mnóstwo bramek.


Zarząd Barcelony, z Sandro Rosellem na czele, szybko zapomniał o pięknej tradycji i wyrzucił z koszulek UNICEF na rzecz Quatar Foundation, która podobno jest fundacją. Ale jakaż to musi być fundacja, skoro według umowy z 2010 roku ma ona przelać na konto Blaugrany 170 milionów euro do końca 2016 roku. Początkowe zachwyty nad Messim, który uratowany przez lekarzy Barcelony stał się wielkim piłkarzem i powinien być przykładem dla każdego dzieciaka grającego w piłkę, zaczynają upadać pod ostrzałem argumentów jego przeciwników. Arogancja, gwiazdorstwo i pyszałkowatość. Tego kibice Barcy mogą nie słuchać, ale z cyklicznymi nalotami ojca żądającego wyższej pensji dla swojego syna i nieprawidłowościami przy rozliczeniach podatkowych trudno dyskutować.


Później reputacje próbowano podratować transferem Cesca Fabregasa. Problem polega jednak na tym, że Barcelona potrzebowała napastnika i obrońcy, a nie pomocnika, który ma udawać napastnika. Problem obrony też rozwiązano na swój sposób. Skoro Fabregas gra na szpicy to Busquets i Mascherano świetnie sobie poradzą na środku obrony u boku tak ‘’rasowego’’ stopera jakim jest Pique. To wszystko skumulowało się w zeszłym roku, gdy Bayern zniszczył Barcelonę w Lidze Mistrzów. Nieodpowiednie transfery i złe zarządzanie klubem doprowadziły do zmarnotrawienia tego, co zostało zbudowane, a czego zwieńczeniem była era wielkiej Barcelony. Nie przypisujmy nikomu ojcostwa tego sukcesu. Na pewno to wszystko nie jest zasługą Guardioli, który znalazł się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Tak samo powinniśmy tłumaczyć jego przyszłe sukcesy z Bayernem Monachium.

 

Następnie Sandro Rosell wpadł na świetny pomysł, że Tito będzie najlepszym następcą Guardioli. Okazało się, że Tito ma tylko jeden pomysł na zespół. Grajcie jak wam Guardiola kazał!


Zatrudnienie człowieka o ksywce Tata, było już chyba ostatnim gwoździem do trumny Wielkiej Barcelony, a przynajmniej tak się wydawało. Po tym jak Messi wybrał sobie i swoim kolegom szkoleniowca, a zarząd na to pozwolił, do Barcelony przyszedł wielki Neymar. I tu właśnie przechodzimy do wydarzenia, które w ostatnich dniach, wstrząsnęło hiszpańską piłką.


Neymar może zostać najdroższym piłkarzem w historii. To wydarzenie mogłoby do końca obalić mit wspaniałej Barcy, tym bardziej, że klub chciał wykiwać cały świat na 38 milionów euro. Hiszpańska prokuratura już zajęła się sprawą, a dziennik ,,El Mundo’’ podał zaskakująco szczegółowe sprawozdanie finansowe z transferu Neymara.

 

Według dziennikarzy Brazylijczyk kosztował 95 milionów euro, a składa się na to:
- 40 milionów dla rodziny zawodnika
- 17 milinów dla Santosu
- 7,9 milinów za przyszłe prawa do trzech młodych zawodników Santosu
- 9 milionów za dwa towarzyskie spotkania między klubami
- 8,5 miliona prowizji dla ojca piłkarza
- 2,6 miliona prowizji dla agentów
- 10 milionów za podpis dla piłkarza


Całość robi wrażenie, a swoją dymisją Sandro Rosell potwierdził, że oskarżenia mają swoje uzasadnienie. Jaka będzie kara dla Barcelony? Mówi się nawet o wycofaniu klubu z rozgrywek Ligi Mistrzów, ale to raczej nierealne. Łapska działaczy Barcy mogą sięgać daleko, ale solidna kara finansowa byłaby tu wskazana. Myśląc solidna mam na myśli różnicę pomiędzy prawdziwą kwotą transferu, a tą oficjalną. Najpierw śledczy muszą ustalić co się naprawdę wydarzyło. A to z pewnością potrwa.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)