Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koniec polskiej trójki w Dortmundzie
Przed Kubą Błaszczykowskim trudna walka o powrót do zdrowia
fot. wikipedia.org
Przed Kubą Błaszczykowskim trudna walka o powrót do zdrowia

Koniec polskiej trójki w Dortmundzie

Piłka nożna | 25 stycznia 2014 19:00 | Przemysław Drewniak

Inauguracja rundy rewanżowej w Dortmundzie przyniosła nerwy, rozczarowanie i smutek. W meczu z Augsburgiem Borussia zaprezentowała się przeciętnie i zremisowała 2:2, ale najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na Signal Iduna Park był Jakub Błaszczykowski. Po zaledwie trzech minutach Polak z grymasem bólu na twarzy został zniesiony z boiska na noszach. Diagnoza jest druzgocąca – zerwane więzadło krzyżowe w kolanie, zabieg i co najmniej pół roku rehabilitacji.


Dziś wieczorem żaden z nas nie chciałby być w skórze Kuby. Poważna kontuzja w takim momencie to ogromny cios dla sportowca. Ciężka praca na treningach i budowanie formy na nową rundę spaliły na panewce. Już teraz wiadomo, że Błaszczykowski nie będzie mógł pomóc swojemu klubowi w walce o miejsce na podium w Bundeslidze i jak najlepszy wynik w Lidze Mistrzów. Opuści także marcowe i majowe mecze reprezentacji, w tym bardzo prestiżowy z jego punktu widzenia w Hamburgu z Niemcami.


To jednak nie są jeszcze najgorsze informacje. Zerwanie więzadła w kolanie to uraz, po którym rehabilitacja w zależności od indywidualnych parametrów zawodnika może potrwać od sześciu do nawet dziesięciu miesięcy. Jeśli więc Błaszczykowski nie zdoła dojść do pełni zdrowia w pół roku, opuści letni obóz przygotowawczy do kolejnych rozgrywek i być może również pierwsze mecze kadry w eliminacjach do mistrzostw Europy 2016. A to w pesymistycznym scenariuszu może z kolei rzutować na jego formę sportową w całym sezonie. Na urazie Kuby skorzysta z pewnością Pierre-Emerick Aubameyang, który zagrzeje sobie miejsce w wyjściowym składzie BVB i tak łatwo go nie odda. Przed polskim skrzydłowym ciężka droga powrotu do zdrowia, a potem odzyskania pozycji w drużynie, na jaką pracował momentu transferu na Signal Iduna Park.


Ta kontuzja to też koniec pewnej ery w historii Borussii i polskiej piłki. W ostatnich sezonach zdanie „polska trójka z Dortmundu” zdominowało nagłówki serwisów sportowych w naszym kraju, a wszyscy emocjonowaliśmy się występami Piszczka, Lewandowskiego i Kuby w jednej drużynie. Dziś wiemy, że mecz z Augsburgiem był ostatnim, który Błaszczykowski i „Lewy” rozpoczynali w wyjściowej jedenastce Borussii. Swoimi dwójkowymi akcjami obaj dali kibicom BVB mnóstwo radości i pięknych chwil. Ale gdy 28-letni pomocnik zakończy rehabilitację, jego kolega już po przeciwnej stronie barykady będzie czerpał z asyst od Robbena i Ribery’ego.


Do tego czasu nadal jednak szczególnie będziemy się przyglądać grze Borussii, która rundę rewanżową zaczęła w mizernym stylu. Remis na własnym boisku z Augsburgiem, mimo dwukrotnego wychodzenia na prowadzenie, należy traktować w kategoriach niepowodzenia. Sobotnie spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy obiecująco, bo już w 5. minucie prowadzenie dla BVB zdobył uderzeniem głową Sven Bender. Gra podopiecznych Juergena Kloppa była jednak daleka od standardów, do jakich przyzwyczaili się już kibice w Dortmundzie. W poczynania Borussii zbyt często wkradały się niedokładność i chaos. Przeciętnie wyglądał szczególnie środek pola – Sebastian Kehl i Nuri Sahin zaliczali sporo niepewnych zagrań, a Henrich Mchitarjan był cieniem piłkarza, który jeszcze jesienią w Lidze Mistrzów czarował efektownymi i niekonwencjonalnymi podaniami. Oznaki słabości wicemistrza Niemiec sprawiły, że im bliżej końca meczu, tym z większą wiarą w sukces grali piłkarze Augsburga. Po końcowym gwizdku sędziego goście cieszyli się z końcowego wyniku jak ze zdobycia kompletu punktów.


Zawsze należy mieć dystans do meczów inaugurujących czy to sezon czy rundę rewanżową. Piłkarzom brakuje rytmu meczowego, którego nie są w stanie w pełni zrekompensować rozgrywane wcześniej sparingi. Ich nogi często jeszcze odczuwają trudy treningów podczas zgrupowań, co dziś było zresztą widać po piłkarzach Borussii. Najbliższe tygodnie zweryfikują czy Klopp rzeczywiście ma problem z grą swojego zespołu czy też forma przyjdzie dopiero po rozegraniu kilku kolejek.


A jak w meczu z Augsburgiem spisali się pozostali Polacy? Lewandowski miał dwie dogodne okazje do strzelenia bramki – najlepszą z nich zmarnował w pierwszej połowie, gdy w pojedynku sam na sam z Marwinem Hitzem strzelił zbyt słabo i bramkarz gości nie miał problemów ze skuteczną interwencją. Występ najlepszego polskiego piłkarza był raczej przeciętny. W spotkaniu nie wystąpił Łukasz Piszczek, który przegrał rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Kevinem Grosskreutzem. Przeciwko Augsburgowi Niemiec spisywał się jednak słabo – często grał za bardzo pod siebie i ustawiał się na boisku zbyt wysoko, przez co Borussii z trudem przychodziło rozgrywanie piłki od tyłu. Jest zatem szansa, że Polak wkrótce odzyska miejsce na prawej obronie. W drużynie gości wystąpił Arkadiusz Milik, który pojawił się boisku w 35. minucie w miejsce kontuzjowanego Halila Altintopa. Wychowanek Rozwoju Katowice grał całkiem przyzwoicie i miał udział w akcji bramkowej swojej drużyny na 1:1. Najpierw rozegrał piłkę w środku pola, a potem dynamicznie wbiegł w pole karne, licząc na podanie swojego kolegi z prawego skrzydła. Nieznacznie uprzedził go jednak Bender, wślizgiem pakując piłkę do własnej bramki. Milik zszedł z boiska trzy minuty przed końcem spotkania, ale nie był to wyraz dezaprobaty dla jego postawy, a taktyczna zmiana trenera Markusa Weinzierla.


Remis z Augsburgiem i kontuzja Błaszczykowskiego sprawiają, że tego weekendu piłkarze i kibice Borussii nie zaliczą do udanych, ale bezpośredni rywale w walce o pierwszą trójkę zagrali dla nich. W piątek Borussia Moenchengladbach uległa u siebie Bayernowi Monachium (0:2), a dziś Bayer Leverkusen w doliczonym czasie gry stracił remis w wyjazdowym spotkaniu z Freiburgiem (2:3). Okazję na zrównanie się punktami z BVB miał VfL Wolfsburg, który jednak przegrał u siebie z Hannoverem 1:3. Dortmundczycy tracą do zajmującego pozycję wicelidera Bayeru cztery "oczka".


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)