Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mnóstwo emocji w Sheffield. Fulham o krok od kompromitacji

Mnóstwo emocji w Sheffield. Fulham o krok od kompromitacji

Piłka nożna | 26 stycznia 2014 16:26 | Sebastian Ibron
Walka trwała na każdym centymetrze boiska.
fot. FA Cup / facebook.com
Walka trwała na każdym centymetrze boiska.

Starcie trzecioligowca z Sheffield z broniącym się przed spadkiem z Premier League Fulham wcale nie musiało być nudne. I rzeczywiście – nie było. Piłkarze dostarczyli nam kawał dobrego, brytyjskiego futbolu, a mecz zakończył się wynikiem remisowym.


Na początku pojedynku to londyńczycy mieli dwie niezłe okazje. Najpierw powstrzymany został David, a następnie uderzenie Rodallegi powędrowało nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Longa. Piłkarze serwowali nam całkiem niezłe widowisko. Obie drużyny grały dynamicznie, zdecydowanie i bez zbędnego respektu dla przeciwnika. W 10 minucie goście musieli dokonać zmiany, Johna Arne Riise zastąpił młody Francuz, Ange-Freddy Plumain.


Gospodarze długo nie potrafili poważnie zagrozić bramce Fulham, zresztą to samo tyczyło się przyjezdnych. Jednak to zawodnicy Sheffield pierwsi przełamali impas i zaskoczyli podopiecznych trenera Meulensteena. Zapachniało sensacją na Bramall Lane po tym, jak piłkę w stronę bramki uderzył Maguire, a Stockdale’a uprzedził Porter, który z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Po zdobytej bramce – co raczej zrozumiałe – goście stali się groźniejsi, bywali częściej pod polem karnym podopiecznych Nigela Clougha, jednak nie przełożyło się to na konkretne sytuacje.


Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0, pomimo zdecydowanej przewagi gości w posiadaniu piłki. Ta część spotkania była całkiem obiecująca i można było liczyć na jeszcze lepsze widowisko.


Druga odsłona spektaklu na stadionie „The Blades” rozpoczęła się spokojnie. Na tyle spokojnie, że kapitan Sheffield postanowił urozmaicić rozrywkę swoim kolegom. W 53 minucie Doyle kopnął bezmyślnie Davida, gdy piłka była w zupełnie innej części boiska. Sędzie stał ledwie kilka metrów od tej sytuacji i ukarał pomocnika gospodarzy czerwoną kartką. Pomimo tego kartonika, to miejscowi stworzyli sobie okazję do zdobycia bramki. Parę minut po osłabieniu drużyny Ryan Flynn sam wykreował sytuację ogrywając bez problemu Hughesa, ale jego strzał trafił w golkipera Fulhamu.


Później był już tylko okres przewagi przedstawicieli Premier League. Napierali niemal bezustannie, czasem tylko gospodarze byli w stanie skontrować londyńczyków. Wszystkie ataki kończyły się jednak na fiasku. W 71 minucie Sheffield należał się rzut karny, gdy Flynn pokręcił obrońców „The Cottagers”. Skrzydłowy został nadepnięty, ale sędzia nie użył gwizdka, by wskazać na wapno. Zdecydowana dominacja przyniosła swe plony. W końcu podopieczni trenera Meulensteena po pokazie nieudolności umieścili piłkę w siatce za sprawą uderzenia sprzed pola karnego. Autorem bramki był Rodallega, który umieścił futbolówkę przy słupku. Do końca mieliśmy 15 minut plus ewentualny doliczony czas.


Zrobiło się bardzo ciekawie, a ataki przybrały formę bezustannej szarży. W 83 minucie fani „The Blades” odetchnęli z ulgą, kiedy piłka po uderzeniu Senderosa uderzyła w poprzeczkę, ale najlepszą okazję na zdobycie bramki miał jednak Darren Bent, który znajdując się dwa metry od bramki nie był w stanie umieścić piłki pomiędzy słupkami. Napór zdawał się nie mieć końca, do końca było groźnie. Ostatnią sytuację w meczu miał Adel Taarabt. W 94 minucie jego uderzenie minimalnie minęło bramkę strzeżoną przez Longa, piłka jednak musnęła któregoś z obrońców i mieliśmy rzut rożny. Po kornerze pusty przelot zaliczył bramkarz gospodarzy, ale bez konsekwencji, a następnie spotkanie zostało zakończone.


Mecz zakończył się wynikiem 1:1, więc  mecz zostanie powtórzony, ale już na Craven Cottage. Bardzo dobre spotkanie rozgrywali trzecioligowcy z Sheffield, jednak po otrzymaniu czerwonego kartonika przez kapitana musieli cofnąć się do defensywy, a wtedy nastąpiła dominacja Fulham. Pomimo osłąbienia, gospodarze pokazali się z dobrej strony i mogą oni być dumni ze swojej gry, jednak wydaje się, że remis jest wynikiem, który nie krzywdzi żadnej ze stron. Mecz stał na niezłym poziomie, więc rewanż zapowiada się bardzo ciekawie.

 



 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)