Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mistrzostwa Świata Rekonwalescentów. Czy Kolumbia podoła wyzwaniu bez swojego lidera?

Mistrzostwa Świata Rekonwalescentów. Czy Kolumbia podoła wyzwaniu bez swojego lidera?

Piłka nożna | 27 stycznia 2014 14:37 | Mateusz Decyk
Radamel Falcao
fot. Colombia Selection
Radamel Falcao

Mistrzostwa Świata pomimo tego, że tylko grono nielicznych może liczyć na końcowy triumf, od zawsze były najbardziej prestiżowym turniejem, a dla niemal wszystkich piłkarzy na świecie jest to najważniejsze wydarzenie w karierze. Jeśli zawodnik ma szczęście zagra na trzech takich turniejach. Jeśli jest wybitny i zdrowie mu w tym nie przeszkadza, a w dodatku jego reprezentacja cyklicznie się kwalifikuje to może wziąć udział w czterech. To właśnie dlatego każdy zawodnik przed Mundialem stara się wyszlifować jak najlepszą formę. To właśnie dlatego Juan Mata przeszedł z Chelsea Londyn do Manchesteru United. Gdyby nie wizja braku występu w Brazylii, Hiszpan prawdopodobnie poczekałby jeszcze pół roku na rozwój sytuacji w obecnym klubie. Jednak forma to nie wszystko, bo wystarczy jeden moment nieuwagi, jedna przypadkowa sytuacja, by cały plan legł w gruzach.


W tym roku los uwziął się na piłkarskie kolana. Jako pierwszy kontuzji doznał Theo Walcott. Anglik po powrocie do zdrowia zdążył zagrać tylko kilka spotkań. Był w świetnej formie, jak na niedawnego rekonwalescenta i strzelił kilka bramek. Skrzydłowy Arsenalu z pewnością znalazłby miejsce w szerokiej kadrze na Mundial, a bardzo prawdopodobne, że grałby w pierwszym składzie.


Drugie więzadła, które miały zagrać w Brazylii ucierpiały w brutalnym starciu z nogą gracza Newcastle. Samir Nasri ma bardzo małe szanse na występ w mistrzostwach, bo nawet jeśli uda mu się wyzdrowieć, to odzyskać formy z pewnością już nie zdąży.


Te dwie kontuzje nie są dramatem na taką skalę jak kontuzja Falcao. Nie umniejszam roli Nasriego, czy Walcotta ale ci gracze są jak najbardziej do zastąpienia. Falcao był nadzieją Kolumbii na coś więcej niż wyjście z fazy grupowej. Nadzieją na to, że uda się pokonać kogoś większego, bo to jest piłkarz, który w pojedynkę rozstrzyga losy meczu.


Kolumbia trafiła do grupy z silnym Wybrzeżem Kości Słoniowej, Japonią i Grecją. Jeśli spojrzymy na kadrę Kolumbii to sytuacja nie wygląda dramatycznie. Co prawda obniża to siłę ofensywną drużyny Jose Pakermana, który preferuje grę dwoma napastnikami, ale podczas eliminacji do światowego czempionatu niejednokrotnie Kolumbia grała bez Falcao i wygrywała. Nieźle sprawdzał się Carlos Bacca, który w tym sezonie w barwach Sevilli, dziesięciokrotnie trafiał do siatki, a od biedy argentyński szkoleniowiec wystawiał Téofilo Gutiérreza z River Plate. Skrzydła też nie wyglądają źle. James Rodriguez z Monaco oraz Cuadrado z Fiorentiny. Ta dwójka z pewnością będzie stwarzała wiele sytuacji swoim kolegom. W środku pola ciężar gry spadnie na Freddy Guarina. Potencjał ofensywny zmalał, ale według mnie w dalszym ciągu pozostaje większy od grupowych rywali. Najlepiej wygląda też linia defensywna. Na lewej stronie zagra Pablo Armero z Napoli, który w tym sezonie nieźle radził sobie w Lidze Mistrzów w barwach Napoli. Na środku Cristian Zapata, któremu towarzyszyć będzie prawdopodobnie doświadczony jak mało kto Luis Perea.


Skład Kolumbii wygląda ciekawie pomimo braku lidera i jednego z najlepszych napastników na świecie. Osobiście kibicuje Kolumbijczykom, bo mogą się okazać najciekawszym czarnym koniem tego turnieju. Mam nadzieję, że nie zawiodę się na nich i wyjdą z grupy, a następnie sprawią niejedną niespodziankę.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)