Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Okienko transferowe. Azja nie śpi!

Okienko transferowe. Azja nie śpi!

Piłka nożna | 27 stycznia 2014 21:11 | Mateusz Decyk
Diego Forlan to jeden z zawodników, którzy zaczynają odcinać kupony.
fot. Flickr
Diego Forlan to jeden z zawodników, którzy zaczynają odcinać kupony.

Uwaga wszystkich skupia się jak co roku na europejskim rynku transferowym, ale inwestorzy spoza Starego Kontynentu również nie śpią, a moją uwagę szczególnie przykuły trzy transfery.


Pamiętacie jeszcze Diego Forlana? To Urugwajczyk, który nie poradził sobie co prawda w Manchesterze United ale świetnie odnalazł się w lidze hiszpańskiej. Później miał być nadzieją na lepsze jutro Interu Mediolan, który po zdobyciu Ligi Mistrzów złapał zadyszkę. Po części było to przyczyną, a po części skutkiem odejścia Jose Mourinho. Pobyt w Mediolanie nie należał do udanych. Urugwajczyk strzelił jedynie kilka bramek w barwach Interu Mediolan. Spadek formy napastnika był zaskakujący, bo zawsze był ideałem sportowca. Trzydziestolatkiem o ciele nastolatka. Latem 2012 roku Forlan przeniósł się nieco bliżej domu. Jednak nie odnalazł dawnej formy. Podczas półtorarocznego pobytu w Internacionalu Porto Alegre, Diego strzelił zaledwie 10 bramek.


Tej zimy Forlan postanowił zrobić krok w kierunku emerytury, przy okazji zabezpieczając sobie przyszłość. Podpisał kontrakt z japońskim Cerezo Osaka. Obawiam się, że to jedna z ostatnich wiadomości, którą czytamy o Urugwajczyku w kontekście jego piłkarskiej kariery. Być może usłyszymy jeszcze o jakiejś wspaniałej bramce napastnika ale przenosiny do J-League zwiastują zbliżający się koniec kariery oraz rezygnację z walki o powołanie na Mundial w 2014 roku.


***


W Katarze dzieję się coraz więcej. Do graczy takich jak Nene, czy Nilmar miał dołączyć Papiss Cisse, ale jak na razie ta wiadomość pozostaje niepotwierdzoną przez nikogo plotką. Natomiast katarski Al-Rayyan potwierdził już transfer Lucho Gonzaleza z FC Porto. Argentyńczyk ma już 33 lata więc pojechał tam w podobnym celu co większość zawodników z europejskich klubów. Dla pieniędzy. Tym bardziej, że jego były już portugalski klub nie ma problemu z linią pomocy, a przy niemrawych występach jakie zaliczał w ostatnich miesiącach, mógł mieć problemy z utrzymaniem miejsca w podstawowej jedenastce. Na pewno nikt nie ma do niego pretensji, bo 5 milionów euro za tak starego zawodnika jest ceną więcej niż dobrą, a i Paulo Fonseca nie musi już wystawiać Gonzaleza do podstawowego składu tylko ze względu na zasługi i sympatię kibiców.


Najbardziej zaskakujący wydaje się jednak transfer Vladimira Wiessa do klubu, na którego nazwie można sobie połamać język. Wątpię żeby Lekhwiya była sportowym awansem dla zawodnika, który świetnie radzi sobie w drużynie mistrza Grecji, strzela bramki, asystuje. Poza tym Olympiakos oferował mu występ w 1/8 finału Ligi Mistrzów. To jest właśnie negatywny wpływ pieniędzy na piłkę nożną. 24-letni zawodnik, będący w najwyższej formie nie powinien iść do niszowej ligi, kuszony walorami finansowymi. Bo co liga katarska oferuje Słowakowi w sensie sportowym? Występowanie u boku Issiara Dia, o którym po transferze z Fenerbahce Stambuł cały piłkarski świat zapomniał?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)