Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Liverpool znów demoluje, tym razem u siebie, tym razem derbowo!

fot. Premier League / twitter.com

Liverpool znów demoluje, tym razem u siebie, tym razem derbowo!

Piłka nożna | 28 stycznia 2014 23:12 | Michał Kozera

Mecz do jednej bramki obejrzeli kibice zebrani na Anfield Road, czekający na ogromne emocje związane z derbami Liverpoolu. Emocje- owszem – były, jednak mecz okazał się dość jednostronny i ostatnie trafienie prawdziwie cieszyć mogło już tylko fanów The Reds. Swoje mecze rozegrali rewelacyjny Daniel Sturrigde oraz Luis Suarez. Gorzej po drugiej stronie, gdzie zabrakło kogoś, kto potrafiłby strzelać bramki. Zwłaszcza, że piłka długo czekała przy nodze gości.


Zobacz również
Merseyside znów zapłonie
27-sty-2014

 

 

 

 

 

 

Spotkanie zaczyna się od dobrego posiadania piłki Evertonu i kilku prób Liverpoolu, z których nie wynika wiele. Szybkie tempo spotkania i duże chęci do gry dają jednak szybko o sobie znać - jest 21. minuta, jest i 1:0 dla Liverpoolu!! Rzut rożny z lewej strony trafia na głowę Stevena Gerrarda, który skutecznie kieruje ją do bramki Tima Howarda! Dumny z siebie może być Luis Suarez – jego dośrodkowanie było wymierzone idealnie na głowę legendy Anfield Road, sam Gerrard zaś miał trochę szczęścia, bo piłka po strzale zmieniła nieco tor lotu od jednego z obrońców. Do kompletu zaś pechowcem jest Romelu Lukaku, który ucierpiał na tyle poważnie, by zakończyć na tym swój udział w derbach. 2:0 było już w 33. minucie! Z kontrą ruszają The Reds, a Coutinho świetnie podaje między dwóch obrońców do wybiegającego Sturrigde. Brytyjczyk w takich sytuacjach mylić się nie może i pewnie pokonuje bramkarza. Chwilę, bo zaledwie dwie minuty później, błyskiem geniuszu popisuje się Kolo Torue z obrony podając wysoką, prostopadłą piłkę do wybiegającego… znów Sturrigde. I tym razem wynik pojedynku sam-na-sam jest identyczny – Daniel świetnie lobuje ruszającego Howarda i mamy 3:0 w zaledwie 35. minucie.

 

Druga połowa rozpoczyna się drugą zmianą w drużynie Roberto Martineza – Pienaar zastąpiony zostaje Osmanem i niewykluczone, że jest to rezultat urazu z pierwszej połowy. Niewiele zmienia to w obrazie gry, chociaż zmienia się wynik. W 50 minucie, jeszcze na swojej połowie, między dwoma obrońcami piłkę przejmuje Luis Suarez. El Pistolero niewiele myśląc startuje w stronę bramki przeciwnika, a obaj stoperzy w mig wykazują braki fizyczne, nie mogąc dogonić biegnącego z piłką Urugwajczyka. Ten zresztą nie zamierza pozostawić ich bezkarnymi i strzela pewnego gola. 3 minuty później genialną kontrą znów rusza Liverpool i na jej ostatnich szczeblu długą piłkę otrzymuje, wydawało się będący na spalonym, Sturrigde. Po raz trzeci w tym meczu jest on lepszy od bramkarza, tym razem jednak walka toczy się tylko o przejęcie piłki. Howard rzuca się, mija piłkę, ale nie nogi Sturrigde, który otrzymuje szansę rewanżu z rzutu karnego. Niestety, chciał za bardzo – próba podkręcenia piłki kończy się mocnym strzałem, który owszem, zakręcił piłką z lewego na prawy słupek, ale przeleciał ponad poprzeczką. Nie zdobędzie on już hat-tricka w tym meczu, bowiem trener decyduje się zmienić go za Victora Mosesa.

 

Spotkanie kończy się rezultatem ustalonym przez Luisa Suareza – 4:0 czyli kolejny bardzo wysoki wynik Livepoolu, uzyskany co ważniejsze, w meczu derbowym. Gdyby jednak spojrzeć na statystyki, to gospodarze piłkę przy nodze mieli zdecydowanie mniej niż rywale. Stworzyli za to więcej sytuacji bramkowych – dziś The Reds pokazali siłę gry z kontry, a ich obrona nie ma sobie nic do zarzucenia. W takich warunkach Everton był bez większych szans, chociaż Martinez musi zachodzić w głowę, jakim cudem mając tyle piłkę nie udało się ani razu umieścić ją w bramce. Brakowało wykończenia i być może winny temu jest Lukaku, który na początku spotkania dołączył do grona kontuzjowanych. Po drugiej stronie swój genialny mecz rozegrał Daniel Sturrigde i mimo, że trafił 2 piękne bramki, to może mieć do siebie żal o brak kolejnych. W tabeli 3 punkty zapewniają Liverpoolowi pewne 4 miejsce, zaś brak punktów zbliża Everton do Manchesteru United, a oddalić może od Tottenhamu. Póki co, The Toffees na 6 miejscu.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)