Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Everton podnosi się z kolan i pokonuje Aston Villę!

Everton podnosi się z kolan i pokonuje Aston Villę!

Piłka nożna | 01 lutego 2014 17:52 | Mateusz Decyk

fot. FACEBOOK

Everton wygrał na własnym boisku po niezwykłym come-backu. Pomimo słabszej formy niektórych zawodników, zawodnicy The Tofees potrafili podnieść się z kolan, na które powaliła ich wracająca do formy, na czele z Christianem Benteke, Aston Villa.


Już od samego początku Everton śmiało zaatakował rywali. Pierwsza sytuacja do strzelenia gola miała miejsce w trzeciej minucie, kiedy to Leighton Baines próbował sprytnym zwodem minąć obrońcę Aston Villi na skrzydle, ale był faulowany i chwilę później lewy obrońca reprezentacji Anglii wykonał rzut wolny, dośrodkowując. Piłkę wypiąstkował Brad Guzan. Przejął ją poza polem karnym przejął nowy nabytek The Toffies, Aiden McGeady, zrobił krótki zwód i oddał strzał , a piłka odbiła się poza pole karne.


Gra uspokoiła się, a Everton powrócił do rozgrywania piłki. Aston Villa do bólu praktykowała swoje główne założenie, czyli ,,do przodu i dzida’’. A głównym realizatorem tejże taktyki był Christian Benteke, który prawdopodobnie wygrał najwięcej pojedynków główkowych w całej Premier League.


Nad Liverpoolem rozgorzała ogromna ulewa i może w tym należy upatrywać przyczyn dosyć chaotycznej gry obu zespołów w kolejnych minutach. Z powodu deszczu mogliśmy zaobserwować zagrania rodem z filmu ,,Shaolin Football’’. Oglądając ostatnie mecze tych drużyn nie mogłem zrozumieć, dlaczego te dwie drużyny nie mogą wymyślić nic kreatywnego. Gdy już wydawało mi się, że coś ruszy, a Ross Barkley pięknie minął rywala, to Baines zameldował się na pozycji spalonej. Pomijając pierwszą akcję meczu, lewy obrońca nie był tego dnia w najlepszej formie. Później przeprowadził co prawda piękną akcję ze skrzydłowym, ale wysiłek kolegów zniweczył młodziutki Barkley.


W 34. minucie piłkę w środku pola przejął Bacuna, który szybko podał do Benteke. Ten dobiegł do linii pola karnego i wystawił piłkę Leandro Bacunie, który silnym strzałem z ostrego kąta otworzył wynik spotkania.


Po tej bramce ożywili się zawodnicy Evertonu. Większość akcji gospodarzy przeprowadzana była prawą stroną boiska. Nie było to niczym uzasadnione, bo żadna z tych akcji nie zakończyła się powodzeniem, a goście wzmocnili swój pressing, tworząc żywy mur przed bramką Guzana.


Do przerwy prowadziła drużyna Aston Villi, oddając tylko dwa strzały. Wynik spotkania może i był trochę niesprawiedliwy, ale jak mówi klasyk, niewykorzystane sytuacje się mszczą.


W drugiej połowie piłkarze Roberto Martineza próbowali ruszyć do ataku, ale obrona gości pozostawała szczelna, pomimo zwiększającego się naporu przeciwnika. Napór nie oznaczał jednak zwiększenia ilości sytuacji bramkowych. Na boisku było sporo walki, ale nic z tego nie wynikało. Everton pukał do drzwi Brada Guzana i w końcu otworzył je Steven Piennar, pięknym zagraniem, po którym Steve Naismith pokonał bramkarza Aston Villi.

 

Piłkarze Evertonu rozochoceni pierwszą bramką mieli ochotę na więcej lecz na boisku rozpoczęła się regularna ,,kopanina’’, w której częściej faulowali The Villans. W 85. minucie pojawiła się szansa na zdobycie bramki z rzutu wolnego. Wydawało się, że powinien go egzekwować Leighton Baines, ale ten będąc w słabej dyspozycji pozwolił, by stały fragment gry wykonał Kevin Mirallas. Belg pięknym uderzeniem obok słupka pokonał amerykańskiego bramkarza i mógł cieszyć się ze zdobytej bramki. Wydawało się, że to najlepszy moment, by ruszyć do ataku, ale gospodarze byli na fali i nie pozwolili odebrać sobie zwycięstwa wciąż atakując.

 

Składy: 

Everton:  Howard – Stones, Baines, Booked, Barry, Jagielka, Distin, McGeady, McCarthy, Mirallas, Barkley, Osman

Aston Villa:   Guzan - Bacuna, Bertrand, Clark, Baker, Vlaar, Weimann, Westwood, Benteke, Holt, Delph,


Bramki:
34’ Leandro Bacuna
74' Steven Naismith
85' Kevin Mirallas

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)