Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sunderland na fali, United pod wiatr, świetny Boruc – sobota w Premier League

Sunderland na fali, United pod wiatr, świetny Boruc – sobota w Premier League

Piłka nożna | 01 lutego 2014 21:00 | Michał Kozera
Kenwyne Jones cieszy się ze swojego bramkowego debiutu dla Cardiff!
fot. Premier League / facebook.com
Kenwyne Jones cieszy się ze swojego bramkowego debiutu dla Cardiff!

Interesującą sobotę zagwarantowała fanom angielska Premier League. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się Artur Boruc, zachowując czyste konto. Sztuka ta nie udała się Davidowi de Gei, którego Manchester uległ świetnemu Adamowi w barwach Stoke. Od strefy spadkowej konsekwentnie oddala się Sunderland, sztukę to wdraża też powoli Cardiff. Zapraszam na krótkie podsumowanie pierwszego dnia ligowych zmagań na Wyspach.


Piłkarskie weekend zainaugurowały dwa mecze: Newcastle z Sunderlandem oraz West Hamu ze Swansea. Spotkanie Srok z Czarnymi Kotami przedstawił na łamach naszego portalu Damian, drugi z meczów natomiast możecie prześledzić w mojej relacji.


Druga seria meczów przyszła o godzinie 16:00. Wtedy to wystartowały spotkania Cardiff City z Norwich, Evertonu z Aston Villą, Fulham z Southamptonem, Hull z Tottenhamem oraz Stoke z Manchesterem United.

 

Ole Gunnar Solskjaer może odetchnąć z ulgą mając w kieszeni trzy punkty i opuszczając ostatnie miejsce tabeli. Walijska ekipa zatrzymała u siebie zdobyć punktową po zwycięstwie nad Norwich City po golach Bellamy’ego oraz Jonesa dla gospodarzy i Snodgrassa dla Kanarków. W nowych barwach świetne debiuty zaliczyli strzelec drugiej bramki Cardiff, Kenwyne Jones, oraz asystujący przy pierwszym trafieniu Wilfried Zaha – obaj gracze znacznie odmienili obraz gry przyszłych zwycięzców meczu.


W barwach Southampton po raz kolejny wystąpił Artur Boruc i znów stanowił o sile defensywnej Świętych. Drużyna z południa Anglii wróciła z Londynu z czystym kontem, utrzymując trwającą od czterech spotkań świetną serię bez porażki, utrzymując (posiadane już bardzo długo) 9. miejsce i zbliżając się na 2 punkty do Newcastle. Czyim kosztem? Tym razem Fulham, które spadając na ostatnie miejsce tabeli potwierdziło swoją kompletną bezradność w starciu z drużyną kierowaną przez Adama Lallanę, który to zapoczątkował strzelanie w 64. minucie. Wynik poprawił Rickie Lambert, asystujący wcześniej przy bramce kolegi, zwieńczył dzieło swojego zespołu zaliczając ostatni kontakt z piłką przed bramką Jaya Rodrigueza. Swoją robotę polski bramkarz wykonał przede wszystkim w pierwszej połowie, kiedy Fulham mimo mniejszego posiadania postanowiło nieco postrzelać, zdobycie bramki było jednak ponad ich siły.


Kompletnie bezradne jak na swoje możliwości były też Koguty. Drużyna z White Hart Lane pojechała na K.C. Stadium po 3 punkty z Hull City i czekał ich spory zawód, bo Tygrysy nie zamierzały tanio sprzedać skóry. I nie sprzedały, a obie drużyny w ostateczności musiały podzielić się punktami po remisie 1:1. Bramki zdobywali Shane Long oraz Paulinho a całe spotkanie było bardzo wyrównane, chociaż zauważyć warto, że Tottenham mimo znacznie większego posiadania po prostu nie wiedzieli co z piłką zrobić. I zapłaciły za tym zwiększeniem dystansu do czołówki oraz stratą 5 miejsca na korzyść Evertonu.


The Toffees udało się swoje spotkanie wygrać, ale na prowadzenie wyszli najpierw ich rywale, którymi tym razem była Aston Villa. Sztuka odwrócenia losów spotkania nie powiodła się Manchesterowi United, który musiał uznać wyższość Charliego Adama, który najpierw trafił po rzucie wolnym, a potem piękną bramką dobił rywala. Oba mecze do prześledzenia na Sport4Fans.plEverton i Aston Villę opisał Mateusz, zaś ja zapraszam na mecz Czerwonych Diabłów i Garncarzy.

 

Tak wygląda tabela po sobotniej serii pojedynków:

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)