Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kibicu reprezentacji! Oto twoich pięć grzechów głównych!

Kibicu reprezentacji! Oto twoich pięć grzechów głównych!

Piłka nożna | 03 lutego 2014 12:00 | Sebastian Ibron
Tak ze zdobytej bramki przeciwko Danii cieszył się Piotr Zieliński
fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl
Tak ze zdobytej bramki przeciwko Danii cieszył się Piotr Zieliński

W niemal każdym aspekcie życia następują chwile sinusoidalnych nastrojów. Raz nie posiadamy się ze szczęścia, a innym razem najchętniej rzucalibyśmy wszystkimi przedmiotami znajdującymi w zasięgu ramion. Nie inaczej jest w sporcie. A ściślej mówiąc, w kwestiach związanych naszą ukochaną reprezentacją w piłce nożnej. Raz pompujemy bańkę, wierząc w rzeczywisty sukces naszych rodaków, by zaraz potem wieszać psy na piłkarzach, działaczach, trenerach. Uważamy, że wszyscy są winni, ale oczywiście nie nasze wspaniałe osoby. Czy my, jako kibice powinniśmy od siebie wymagać? Czy powinniśmy zmienić swoją postawę i przestać wymagać jedynie od wszystkich wokoło? Dlaczego jest tak, że drzazgę u innych dostrzegamy, a belki w swoim nie widzimy?


Każdy robi błędy. Bez wyjątku. Całe szczęście, niektórzy ludzie nauczyli się wyciągać wnioski. Z błędów czasem własnych, czasem cudzych. Wszyscy powinni to czynić. Ale czy my, kibice reprezentacji Polski potrafimy wyciągać wnioski? Przecież czynimy błędy. Wypadałoby, prawda? Co robimy nie tak? Czym grzeszymy?


1. Pompujemy balonik
Pierwszy z naszych grzechów. Nie zawsze realnie oceniamy możliwości naszej kadry. Najmniejszy pozytywny impuls potrafi sprawić, że uciekamy się w surrealistyczne wizje. Gdy otrzymamy sygnał, który daje nam krztę nadziei, na jakiś czas rozstajemy się z własnym rozumem i wymagamy, by reprezentacja grała jak Real, miała posiadanie piłki jak Barcelona i miażdżyła przeciwników niczym Bayern. Nie tędy droga, kreowanie presji rzadko kiedy przynosi pozytywne efekty. Co jednak należy oddać, nie jest to wyłącznie wina kibiców, ale również – albo przede wszystkim – mediów. To wcale nie oznacza, że mamy im ulegać. Nie zawsze media mają rację. Jak się kończy pompowanie balonika? Doskonale wiemy.

 

2. Nie wierzymy w reprezentację
Być może za naszą cechę narodową może uchodzić popadanie ze skrajności w skrajność. Czasem damy się za coś pociąć, by zaraz starać się zeszmacić to maksymalnie, jak to tylko możliwe. Nie inaczej jest w piłce nożnej. Bywa, że niezależnie od pozytywów związanych z reprezentacją wyłącznie psioczymy na naszych reprezentantów. Przy okazji na trenera, działaczy, by nawet zahaczyć o naszych parlamentarzystów. Bardzo często piłkarze robią co w ich mocy by społeczeństwo spojrzało na nich przychylnym okiem. Czasem nie widzimy, czasem idziemy za głosem ludu i nie chcemy tego widzieć. W obu tych przypadkach powinniśmy się zastanowić i pomyśleć – czy jest sens nie zostawiać na kimkolwiek suchej nitki, nawet abstrahując od rzeczywistych win?

 

3. Na dobre i na złe?
Niekoniecznie. Gdy z góry zakładamy, że przegramy lub też wszem wobec głosimy, że efektownie pokonamy inną reprezentacją, to można to jeszcze zrozumieć. Natomiast jest coś, czego nie sposób pojąć. Przegrywamy 0:2. Gramy w dziesiątkę, będąc w słabej dyspozycji. Co robią kibice? Dają upust frustracji. Przeraźliwe gwizdy trafiają do zawodników, a ci wiedzą, że na fanów nie mogą liczyć. Jeśli idzie słabo, to potrzebny jest doping, potrzebne jest wsparcie. Gwizdać można na koniec meczu, w trakcie spotkania należy wierzyć w triumf. W sytuacji meczowej naprawdę warto nakręcać piłkarzy. Jeśli im wyjdzie jedna akcja, to możemy uświadczyć efektu śnieżnej kuli. Z jednej sytuacji zrodzi się kilka, tym samym dostarczając rozrywkę kibicom. Oczywiście, jest to nieco wyimaginowany przykład, lecz może on zobrazować sytuację. Obracając się plecami tak naprawdę sami sobie szkodzimy, bo dla kogo grają piłkarze w reprezentacji? Nie dla pieniędzy – wbrew powszechnej opinii – grają dla kibiców. Pamiętajmy o tym.


4. Kpimy
Nie mam nic przeciwko szyderze. Jest ona potrzebna, pełni funkcję motywatora. Dobrze, że mamy możliwości wyrażenia swoich opinii, z czego często korzystamy w sposób często barwny i kreatywny. Jednak lekkie docinki kończą się tam, gdzie zaczyna się czyjeś cierpienie. Nie wpływa może ono może bezpośrednio na zawodników, ale bardzo często zwyczajnie kpimy, w sposób nieuzasadniony. Jeśli społeczeństwo będzie kpiło, to zawodnika to niestety dotknie. Jeśli ktoś jest notorycznie obśmiewany, to zapewne nie wpłynie to na niego pozytywnie. Twierdzimy, że ci zawodnicy i ta reprezentacja nie dostarczy nam innej rozrywki, niż czysto kabaretowej. Faktem jest, że poziom piłki w naszym kraju jest przynajmniej niezadawalający, ale nie jest to powód, dla którego mielibyśmy nie wspierać naszych reprezentantów. Znów wbrew powszechnej opinii – są gorsi.

 

5. Wszystkie zmiany oznaczają stary (nie)porządek
Wiecznie narzekamy, ale gdy ktoś zaczyna cokolwiek zmieniać czy reformować zwyczajnie uważamy, że obecnego stanu rzeczy nic nie jest w stanie zmienić. W takim razie, dlaczego oczekujemy zmian? Uważamy, że jeśli było źle, to źle będzie nadal, niezależnie od podjętych reform. To jest okropny pogląd, którym ematujemy jako Polacy we wszystkich aspektach szeroko pojętego życia społecznego. Otóż musimy się określić. Albo popieramy obecny stan rzeczy albo popieramy kogoś, kto ów stan chce zmienić. Jeśli natomiast nie podoba nam się ani obecna sytuacja, ani potencjalne zmiany, to musimy dołożyć wszelkich starań, by zaproponować coś innego. Coś, co mogłoby być alternatywą dla proponowanych zmian. Wiadomo, że my jako szarzy ludzie mamy ograniczone pole działania, ale nie oznacza to, że nie jesteśmy w stanie działać!


Pięć grzechów głównych – można by rzec. Pytanie kluczowe: Czy kiedykolwiek, w jakikolwiek sposób wzięliśmy naukę z naszych błędów? Fizycznie nie mamy wpływu na grę reprezentacji, ale mamy niebagatelny wpływ na atmosferę wokół owej, mamy możliwość wyrażania się w dowolny sposób o reprezentacji. Nie próbujemy uzdrawiać opinii publicznej, nie próbujemy pomagać zmieniać polskiej piłki, a najchętniej byśmy rozwiązali wszystko definitywnie. Jesteśmy niekonsekwentni, zatracamy rozum, podlegamy nadmiernym emocjom. Czy to jest zdrowa atmosfera? Absolutnie nie.


Boimy się zdiagnozować problem polskiej piłki. Otóż problemem nie jest poślizgnięcie się Jakuba Wawrzyniaka, nie jest to niecelne podanie Mateusza Klicha, nie jest to nieczysty wślizg Eugena Polanskiego, nie jest to nieudane dośrodkowanie Kuby Błaszczykowskiego, czy też pudło Roberta Lewandowskiego. To jest tylko symbolika. Problemem jest brak szacunku dla siebie nawzajem. Chcemy podkładać sobie kłody, by osiągnąć często pozorne korzyści, chociażby dowartościowanie własnej osoby. Wylewać żale każdy potrafi, nie każdy potrafi przyznać, że nie jest prawdziwym kibicem piłkarskiej reprezentacji. Nie każdy potrafi przyznać, że nie stoi murem za reprezentacją. Nie każdy potrafi przyznać, że w nią nie wierzy. Nie każdy potrafi przyznać, że nie robi nic, aby jako jedna z bardzo wielu jednostek w społeczeństwie wpłynąć na poprawę kondycji polskiej piłki.


Nie twierdzę, że powinniśmy od razu iść kupić trąbkę, czapkę kibica, a zaraz po tym zakupić bilety na najbliższy mecz dla całej rodziny, aby wesprzeć biało-czerwonych. Apeluję jednak o to, byśmy nawzajem mieli do siebie szacunek, byśmy wspierali naszych reprezentantów, a nie żądali nabicia ich głów na pal. Doceńmy też tych, którym się chce, którzy próbują coś zmieniać. Ważne, by jednak nie popadać w hurraoptymizm po każdym drobnym sukcesie, ale też nie wyśmiewać po nieudanym zagraniu. Dajmy też szansę się zrehabilitować. Bądźmy człowiekiem dla człowieka. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Przecież każdy robi błędy, prawda?

 

SEBASTIAN IBRON

TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)