Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Real Madryt marnuje swoje talenty?

Real Madryt marnuje swoje talenty?

Piłka nożna | 04 lutego 2014 18:02 | Mateusz Decyk

fot. FACEBOOK

Carlo Ancelotti ma w swoim zespole dwa brylanciki, które należałoby wykorzystać, ale Real Madryt już dawno przestał być klubem, który narzuca sobie długofalową strategię rozwoju. W klubie Florentino Pereza nie liczy się przyszłość. Liczy się efekt natychmiastowy.

 

To dlatego do klubu nie przychodzą młodzi perspektywiczni zawodnicy tylko tacy, którzy z marszu wejdą do podstawowej jedenastki. Ci którzy nie podołają wyzwaniu odejdą, nawet jeśli są zawodnikami światowej klasy. Najlepszym tego przykładem jest transfer Mesuta Ozila.


Alvaro Morata nie jest wychowankiem Los Blancos. Podobnie jak Raul, pierwsze kroki w piłkarskim świecie stawiał w szkółce Atletico. W 2007 roku przeszedł do szkółki Getafe, a z tej szkółki jest już naprawdę blisko do jego obecnego klubu. W Primiera Division zadebiutował w wieku 18 lat. Dopiero w sezonie 2012/13 Jose Mourinho dawał mu więcej szans, na co zasłużył sobie dobrymi występami w barwach Castilli. W tym sezonie jedynie raz zagrał od pierwszej minuty. Ancelotti dziesięć razy wpuszczał go z ławki. Tak rzadkie występy zaowocowały tylko dwoma bramkami w tym sezonie. A przecież przed sezonem wydawało się, że będzie lepiej. Sprzedano Gonzalo Higuaina, a w klubie został już tylko Karim Benzema. Francuz nie zawodzi, bo we wszystkich rozgrywkach strzelił już 17 bramek. Jedyne na co może liczyć Morata to kontuzja Benzemy, bo prawdopodobnie już latem Perez zainwestuje w kolejnego napastnika, a Alvaro będzie mógł liczyć już tylko na zainteresowanie swoją osobą innych klubów.


Najmłodszym wychowankiem w kadrze Królewskich jest Jese. Niespełna dwudziestojednoletni skrzydłowy zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w ostatniej potyczce w Copa del Rey z Espanyolem (1:0) oraz remis w ligowym spotkaniu z Athletikiem Bilbao (1:1). W tych dwóch spotkaniach odegrał o wiele większą rolę niż Cristiano Ronaldo. Pomimo tego, że w tym sezonie w Primera Division tylko raz wyszedł na boisko od pierwszej minuty, zdobył aż trzy bramki i zaliczył trzy asysty. Po wspomnianym spotkaniu znów pojawił się temat Jese, który według hiszpańskich mediów otrzymuje zbyt mało szans. Nic w tym dziwnego, skoro sam Emilio Butragueno nie szczędzi pochwał pod adresem skrzydłowego. Trudno jednak oczekiwać, że młodzieniec znajdzie miejsce w składzie, bo nikt nie posadzi na ławce dziewięćdziesięciu milionów euro na rzecz wychowanka, a w klubie gra jeszcze Angel Di Maria. Sam zawodnik jest przesadnym optymistą, a pokazał to ostatnią wypowiedzią w mediach. Hiszpan zamierza jeszcze w tym sezonie zdobyć 10 bramek, a w przeciągu czterech lat zdobyć Złotą Piłkę, Jest jednak świadom, tego że to Gareth Bale jest podstawowym zawodnikiem na jego nominalnej pozycji.

 

Moim zdaniem ci piłkarze nie mają przyszłości w dzisiejszym Realu Madryt, który wyżej niż wychowanków zaczął cenić piłkarzy ściągniętych za ogromne pieniądze. Ta dwójka może zostać przyszłością reprezentacji Hiszpanii, ale nie czeka ich to w obecnych klubie. Większe szanse ma Morata, ale pod warunkiem, że już wkrótce jego forma eksploduje, a Ancelotti nie ściągnie kolejnego napastnika. Po sezonie powinien brać nogi za pas jeśli nie chce zmarnować swojego najlepszego czasu do rozwoju. Jese powinien to zrobić już teraz. Przez następnych kilka lat będzie zmiennikiem Bale’a, którego nikt nie ośmieli się posadzić na ławie ze względu na jego cenę, ale też klasę. Jeśli zostanie czeka go ten sam los co Pedro Leona, czy Granero, a w najlepszym razie przejdzie tak jak Jose Callejon przejdzie do europejskiego średniaka.

 

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)