Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna TVP, czyli Tak Vciskać Pierdoły
Następny w kolejce jest Puchar Mongolii?
fot. Flickr
Następny w kolejce jest Puchar Mongolii?

TVP, czyli Tak Vciskać Pierdoły

Piłka nożna | 06 lutego 2014 00:26 | Michał Chmielewski

Nie ma to jak trafić w gusta widza. Półfinał zagranicznego pucharu piłkarskiego w otwartym kanale TVP był absolutnym strzałem w... kolano. Co jeszcze wciśnie widzom Woronicza?

 

Żebranie o abonament słyszę nawet w komercyjnych stacjach radiowych. Płać, zyskuj, oczyść swą komercyjną duszę z grzechu rzekomego złodziejstwa. Niedługo nawet na kabanosach będzie nadruk zachęcający do opłacania tej niemownej przecież daniny. Po co? Otóż spieszę tłumaczyć. Telewizja Polska zbiera bowiem datki na wykupienie nowych praw do pokazywania meczów Copa del Rey! To wspaniale! Przecież zaciętymi pojedynkami hiszpańskich drużyn żyje cały nasz kraj. Strzałem w dziesiątkę było puszczenie półfinałowego starcia w środowym primetime „jedynki”. Od Hrubieszowa po Słubice, od Helu do Poronina: potomkowie Husarii zasiedli przed odbiornikami, aby wprowadzić się w stan piłkarskiego katharsis. Wielka Barcelona podjęła w swym królestwie Real. Jak zawsze emocjonujące (nawet wg mnie) Gran Derbi? Nie. To o Real Sociedad się rozchodzi, szóstą drużynę tamtejszej ligi. I te nazwiska: Carlos Vela, Imanol Agirretxe. Czacha spada, tacy wirtuozi.

 

I po cholerę mi ten mecz w otwartej publicznej? Czy takie spotkanka rzeczywiście godne są uwagi nadawcy z kraju oddalonego od Hiszpanii o jakieś 1,5 tys. kilometrów w linii prostej? Niech ta znakomita mniejszość, którą ów spektakl interesuje, obejrzy go na kanale tematycznym, w internecie, albo gdziekolwiek indziej. O ilu osobach mówię? Stu tysiącach? Dwustu? Jesteśmy w Polsce i ludzi zasiadających w kapciach przed telewizorem zazwyczaj Copa del Rey gówno obchodzi. Część obejrzy (bo co mają robić?), część przełączy, a część się zdrowo podenerwuje. Jak ja. Po opublikowaniu swoich narzekań na Twitterze w ułamku sekundy mój telefon przestał wyrabiać z wydawaniem dźwiękowych komunikatów. W odpowiedzi otrzymałem tysiące argumentów, jednak trafił do mnie tylko jeden. Że kupili i co ma się zmarnować.

 

Siła nabywcza Telewizji Polskiej w istocie robi ostatnio wrażenie. Zamiast skoncentrować się mocniej na Lidze Mistrzów, bezpłciowej jak Anna Grodzka, ale jednak reprezentacji, to oni nie dość, że tych praw się powoli wyzbywają, to jeszcze raczą nas jakimś egzotycznym półfinałem. Ja naprawdę nie jestem przeciwnikiem kopanej w TVP. Uwielbiam tylko jak mecz (nawet obcych mi drużyn) powoduje, że podnosi się tętno. Stawka, renoma, prestiż, ranga – to ma znaczenie. Półfinał Copa del Rey? Real Sociedad? Bez żartów. Ten mecz kibice olali nawet w Katalonii!

 

Co można zrobić w tym czasie? Na pewno nie puścić kolejny odcinek Klanu, choć i ten zapewne zgromadziłby im większą widownię. Są filmy, publicystyka, programy rozrywkowe. Kanał pierwszy Telewizji Polskiej to nie miejsce na tak bezsensowne z nadwiślańskiej perspektywy widowiska. Żeby jeszcze grał tam jakiś Polak, albo gdyby mecz był finałem na najwyższym poziomie. Po co zapychać ramówkę taką niszą? Bo Barcelona? Przepraszam, ale mnie ich gra na kolana nie powala. Polityka TVP kojarzy mi się z przyzwoitym sklepem z ciuchami, któremu w salonie zostało kilka wolnych półek. Jakim trzeba być ignorantem, by położyć tam karton z lumpeksu? Fanatyków Blaugrany odsyłam na kanały tematyczne, a dyrektorów programowych błagam o używanie głowy. Nie może mniejszość przegrywać z większością, bo puchar rumuński też pewnie ma nad Wisła swoich fanów. Schodzić na psy też można z klasą. Jak widać nie przy Woronicza.

 

TWITTER:

Michał Chmielewski: @chmielsoft

 

 


 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)